To mnie trzyma przy życiu...
2010-01-31 20:37:51
Nie będzie wydumanie, nie będzie mądrze, ani sentymentalnie.
Będzie tak zwyczajnie i przyziemnie. Za 3 tyg lep.. też nic nowego. Ale za pewnym forum (mlodylekarz) pozwalam sobie na zacytowanie wypowiedzi (nick:luintiwe, co by nie było plagiatu)
To mnie trzyma przy życiu...
Pytania na LEP z wiedzy zdobytej na stażu podyplomowym:
1. Wynik morfologii należy
a. przymocować metalową zszywką do tylnej strony
przedniej okładki historii choroby
b. przykleić za pomocą kleju do papieru do przedniej
strony tylnej okładki historii choroby
c. włożyć pomiędzy okładki historii choroby nie dbając o
jego zamocowanie
d. pozostawić w teczce zleceń pielęgniarskich zgodnej z
numerem sali, na której leży pacjent
e. wprowadzić do komputera a następnie dowolną metodą
przymocować do okładki historii choroby
2. Podczas eskortowania pacjenta do innego szpitala karetką
pogotowia ratunkowego stażysta powinien
a. siedzieć w szoferce obok kierowcy
b. siedzieć na miejscu ratownika medycznego znajdującym
się tyłem do kierunku jazdy
c. siedzieć na miejscu ratownika medycznego znajdującym
się obok noszy, na których leży pacjent
d. klęczeć na podłodze ambulansu tak by być jak najbliżej
pacjenta
e. własnymi środkami transportu przemieścić się do
miejsca docelowego
3. Obserwacje lekarskie należy uzupełniać w historii choroby
a. codziennie, niezależnie od stanu pacjenta
b. w poniedziałki, środy i piątki
c. w każdy dzień parzysty
d. w dni, w które odbywa się obchód z Kierownikiem
Oddziału
e. kiedy luki w obserwacjach wynoszą ponad dwa tygodnie
4. Zgodnie z artykułem 70 Ustawy o zawodzie lekarza i
lekarza dentysty stażysta powinien posiadać umiejętność
posługiwania się
a. wyłącznie programem Microsoft Word
b. przynajmniej programem Microsoft Word i Microsoft
Excel
c. programami Microsoft Word i Microsoft Excel oraz
starszymi programami katalogującymi obsługiwanymi
przez system DOS
d. nie ma obowiązku posiadać umiejętności obsługi
komputera, ale powinien wykazywać szczerą chęć nauki
e. stażysta powinien być w stanie przyswoić sobie każdy
sposób katalogowania danych medycznych niezależnie
od zaawansowania myśli technicznej obowiązującej na
danym Oddziale przy czym konieczną wiedzę musi
zdobyć sam
ehhh... :))
od razu lepiej :))
takich smaczków jest sporo, więc może będą kolejne odcinki, np. niezbędnik stażysty czyli książki pt.: "Poradnik początkującego hipertensjologa czyli jak zmierzyć ciśnięcie 35 pacjentom, żeby zdążyć do 8.30, jak przyjdzie pani z firmy farmaceutycznej z kanapkami i gadżetami i załapać się chociaż na długopis"
tak.. odrobinę odreagowałam, wyrzuciłam to z siebie.. mogę spokojnie wrócić do książek..:)
miłego wieczoru
czytaj resztę »Zadumanie
2010-01-26 11:51:24
Mimo pogody, co raz większy ukrop na około.
Urodziny w styczniu dają takie poczucie, że rzeczywiście wraz z Sylwestrem i Nowym Rokiem, człowiek od razu jest starszy. To trochę niesprawiedliwe. Tak jak komuś mogą przypaść urodziny razem z imieninami, albo w wigilię, gdy się kilka świąt i prezentów łączy w jedno. Można czuć się poszkodowanym. W ten sposób i ja mam poczucie, że od razu wraz z Nowym Rokiem starzeje sie szybciej niz inni.. przynajmniej odczuwam to w styczniu, bo potem szybko zapominam. Tak jak raz próbowalam wmówic pewnej pani okulistce podczas badania, że mam o 3 lata mniej niż metryka na to wskazuje. W końcu doszłyśmy do porozumienia, ale to poczucie, że mam racje tak bardzo zaniżajac swój wiek mocno we mnie osiadło. I chyba tak jest do tej pory. Jakbym żyła w trochę innym świecie od tego metrykalnego, bo ciągle często czuję się jak dzieciak. Stety lub niestety. I ciagle mam problemy z odpowiedzia na pytanie ile mam lat.
No ale co by nie mowic i nie robić, stało sie. 17 stycznia skończone aż 26 lat...
Okazalo się, że świat też idzie na przód, bo to w tym roku nie był to tylko dzień rocznicy wyzwolenia Warszawy, ale i urodziny Pani Obamowej. Aż pękałam z dumy.
No i było cudnie.
Zadumanie i strach przyszedł wraz z tymi dniami. Ale wcale niezwiązany z wiekiem.. Niby zdarza się, niby nie da się przewidzieć, niby nie da się na to nic poradzić.. A jednak los strachem owiał trochę kilka dni. Nagle zmarł nasz kolega z roku. Choć kolega to pewnie zbyt wiele powiedziane, ale jednak wszyscy w jakiś sposób mniej lub bardziej się znamy studiując razem 6 lat. My akurat byliśmy razem w grupie na dermatologii. No zdarza sie. Prawda. Tylko poczucie tylu nieszczęśliwych zbiegów okoliczności w tej sytuacji jakie się tu wydarzyły powoduje, że trudno o tym powiedzieć, że "takie jest życie"...
Jakby najbardziej absurdalne się wydaje to, że akurat odbywał w tym czasie staż na pogotowiu ratunkowym, nie na psychiatrii, pediatrii czy prawie medycznym. Ale na pogotowiu ratunkowy. Jednak tak ułożył sobie dyżury, że akurat tego dnia został w domu. Sam. Dzień wcześniej jeździł w karetce. Może glupio powiedziane, ale nie sposób opędzić się od pytania dlaczego nie mógł tego dnia być na tym pogotowiu?! Wtedy może byłoby inaczej...
Czy los daje taki pstryczek w nos i pokazuje kto tu rządzi?
Czasem strach sie bać..
Ale może i takie strachy można oswoić? Nie da się pewnie losu oszukac, przechytrzyć, czy odwlec. I wcale nie trzeba czekać na to, co się wydarzy. Tylko robić swoje. I na nic nie czekać.
Dla rozbudzenia i pobudzenia, coś co wywołuje u mnie ciarki za każdym razem. Chapeau bas dla Kevina Spacey i owacja na stojąco.. ehhh... Odkryte dzięki osobie, która uczy mnie słuchać..
czytaj resztę »
Zawsze mam inne zdanie?
2010-01-10 10:07:07
Zastanawiam się czy to nasza przypadłośc narodowa, czy zakaźna choroba.
By bez względu na sytuację i kontekst mieć zawsze odmienne zdanie od większości osób, często nawet nie wiedząc o co chodzi? Wydawałoby się - oryginalne, ale to chyba mimo pozorów o oryginalności człowieka nie przesądza...
Dodatkowo dochodzi do tego "inernetowa odwaga". W internecie każdy wyjątkowo chętnie jest skłonny do krytykowania, obrażania.. i podpisuje się pseudonimem. Ile z tych osób potrafi tak samo żywo dyskutować "w realu"?
Zajrzałam na forum dla lekarzy i wątek nt. WOŚP. Nie da się jakby tego teraz uniknąć.
Większość krytykuje. Dlaczego? Nie wiem, bo żaden z napisanych argumentów do mnie nie trafia. A wręcz odwrotnie. Pokazuje, że te słowa, zarzuty o finansowanie fundacji, o ustawianie przetargów, itp, padają bez zastanowienia, są niekonkretne, bo każdemu kto "Coś" robi można to zarzucić. A ile z tych osób dowiedziało się czegokolwiek choćby na temat rozliczeń fundacji z każdego finału? jak są organizowane przetargi? co kupiono? za ile? gdzie to trafiło? kto i jak się tym zajmuje?
Czytając to mam wrażenie, że większość z wypowiadających się nie ma o tym pojęcia, tylko opiera to na własnych domysłach i przekonaniach, że wszędzie i we wszystkim musi być jakieś oszustwo. A może to jest właśnie to silenie się na oryginalność? Bo będę zauważony, bo będę inny, bo nie będę jak wszyscy, którzy tego dnia się tym fascynują? I to akurat nie dotyczy tylko WOŚP, ale każdego tematu. Jakby tylko to sie liczyło.
A ile z tych osób, które za każdym razem wyrzucają z siebie puste słowa o finansowaniu fundacji, czy o tym, że Owsiak na tym sam zarabia, wie, że np. Jurek Owsiak ma własna, odrębną, firmę produkująca programy telewizyjne, i na niej zarabia spore pieniądze, i z tego żyje. A każda fundacja w Polsce ma prawo do odjęcia jakiś % (nie wiem dokładnie jaki) na potrzeby funkcjowania organizacji. Nie tylko WOŚP. Tak samo Caritas, Akogo Ewy Błaszczyk czy Mimo wszystko Anny Dymnej...
Najbardziej w tym wszystkim zaskakujące dla mnie jest to, że taka krytyka pada własnie ze strony LEKARZY. Nie wiem tylko czy każdy potrafiłby podjąć za własne słowa pełną odpowiedzialność i w takim razie, w swojej pracy nie korzystać zupełnie ze sprzętu zakupionego przez fundację, skoro uważa że fundacja jest niepotrzebna lub kogoś oszukuje? Albo niech chociaż zaproponują jakąś alternatywę.
Moim zdaniem to trochę hipokryzja.
Może się mylę?
Pamiętam jak podczas jednych z zajęć jeden z gastroeneterologów w dużym klinicznym szpitalu powiedział nam, że pomysł z pompami insulinowymi u dzieci to bardzo zły pomysł. Dlaczego? Nie powiedział. Co proponuje w zamian? Też nie ujawnił.
Czy sama jestem "Za"? Tak, bo uważam że dobrze jest, jeśli ktoś robi "cokolwiek" i robi to dobrze. I najlepsze co można zrobić w takiej sytuacji, to mu w tym nie przeszkadzać. Pewnie są jakieś słabe strony całej akcji, tego nigdy się nie uniknie. Ale jak to się mówi: NIE POPEŁNIA BŁĘDÓW TYLKO TEN, KTO NIC NIE ROBI.
Każdy ma prawo do własnego zdania. Tylko jedno jest ważne - by to zdanie opierać na znajomości tematu, w którym zabieramy głos. I wtedy mozna o tym dyskutować. Może i wtedy ktoś mnie przekona, że ma rację. Oczywiście błędem jest może, że przedstawiam sytuacje jako czarno-białą. Albo "Za" albo "przeciw". A jest tyle miejsca pomiędzy tymi biegunami. Racja... można znaleść sobie miejsce pośrodku.
Poznałam kiedyś Fundację od środka. Z cała pewnością jest w tej chwili ogromną i dobrze zarządzaną "firmą". Ale chyba tego by się wymagało, w sytuacji gdy obraca takimi sumami pieniędzmi. Przez pare lat byłam związana z Kliniką Kardiochirurgii CZD, gdzie zrodził się pomysł zbiórki. Bycie w studio telewizyjnym podczas "finału finału" czyli gdy kończą się aukcje i trwa wielka zabawa... niezapomniane przeżycia. I choćby dla tej radości, albo dla chwili wzruszenia.. warto pozwolić odrobinę się temu ponieść...
I na koniec to, co każdemu pewnie jednoznacznie kojarzy się z WOŚP. Ja jednak zachęcam do wysłuchania w całości, nie ze względu na dzisiejszy finał, ale dlatego, że to jedna z niewielu tak optymistycznych piosenek... a wszystko wtedy zaczyna wirować dookoła.
czytaj resztę »
