Szukając wyjścia

2010-03-12 20:01:23


Czy czasem nie lepiej jest spaść na samo dno, bo stamtąd jest tylko jedna droga wyjścia? W górę.
Spaść na dno, by się od niego odbić i zbudować wszystko na nowo.
Czy nie lepiej tak, niż pływać gdzieś pośrodku, i miotać się pomiędzy jednym a drugim biegunem.

Kiedyś, w odpowiedzi na to, przyśniło mi się że wpadłam do basenu. Na samo dno. Płynęłam przy połaczeniu 2 ścian w taki sposób, że nie wiedziałam, która z nich jest dnem, a która ogranicza bok basenu. Okazało się, że ciągle płynę po dnie. Nie w górę.
Wtedy zrozumiałam, że na dnie nie ma tylko jednego wyjścia. Można się zgubić i tam pozostać. Z różnych powodów, a przede wszystkim z czasem bardzo bogatej treści, uczę się z szacunkiem podchodzić do swoich snów i pozwolić sobie na wysłuchanie ich..


Nie trzeba się mordować żeby żyć?
Nie trzeba.

 

Dezintegruję się pozytywnie.. Mam nadzieję.. :)

 

Na koniec, wiersz prof.Kazimierza Dąbrowskiego, który swoją teorią o dezintegracji pozytywnej stworzył poczucie, że wszystko jest "po coś".. "bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi"...

 

 

a jednak jeszcze nie koniec :)

głowa się kołysze :)))

 

 

 

ps. udało się! od poniedziałku zaczynam psychiatrię dziecięcą :)) póki co, stażowo.. ale niech to będzie dobra wróżba.. :)

 



Dodane w życie

Komentarze: 5

zielonka 15.03.2010 r., 23:36
@tecumseh - dziękuję za pochwałę :) jakoś tak łatwiej się pisze niż mówi, choć i nad tym pracuję :) masz rację, nie pomyślałam o tym, że spadanie na dno jest chyba najprostszym wyborem, nie wymagającym wiele wysiłku. Pracy nad sobą wymaga pozostanie ponad nim. A niesamowite jest, że jednak z wiekiem się dojrzewa i czasem mądrzeje.. nawet jeśli się tego nie zauważa.. każda kolejna taka sytuacja coś w człowieku buduje. co by to nie było. @misiek - swoim dzisiejszym pobytem na psychiatrii dziecięcej wprowadziłam się w stan lekkiej hipomanii.. czuje się jakby nakręcona więc zdecydowanie przytakuje każdemu słowu... może być tylko lepiej :)) A o psychiatrii dziecięcej może sklecę kolejny post... bo fajnie jest :) i chyba też w około co raz więcej akceptacji takiej mojej decyzji... dzięki czemu też łatwiej jest odetchnąć...
misiek 15.03.2010 r., 21:25
Jako urodzony optymista twierdzę, że nigdy nie ma tak źle, żeby nie mogło być gorzej i nigdy nie ma tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej :)))
tecumseh 15.03.2010 r., 15:31
Całkiem ładnie sklecone te Twoje słowa! Wyjścia się nie szuka, je się po prostu ma albo nie! Z drugiej strony, znajdą sie tacy co brak wyjścia też nazwą wyjściem. Żadne tam spadanie na dno, aby się odbijać - teoria tych, którym nie się chce utrzymać. Moim zdaniem zawsze może być gorzej, choć nie zawsze lepiej. Tracąc coś, zawsze coś zyskujemy, a zyskując coś tracimy. Nie ma mniejszego zła, ani większego dobra. Ale to wszystko zostawię sobie na kolejne moje dziwne wpisy.
zielonka 13.03.2010 r., 17:46
dziękuję :)))
terenia 13.03.2010 r., 11:22
Powodzenia w pracy z dziecmi, bo to jest najlepsze co mamy na tym swiecie! :-))))))))))

Dodawanie komentarza