Zadumanie
2010-01-26 11:51:24
Mimo pogody, co raz większy ukrop na około.
Urodziny w styczniu dają takie poczucie, że rzeczywiście wraz z Sylwestrem i Nowym Rokiem, człowiek od razu jest starszy. To trochę niesprawiedliwe. Tak jak komuś mogą przypaść urodziny razem z imieninami, albo w wigilię, gdy się kilka świąt i prezentów łączy w jedno. Można czuć się poszkodowanym. W ten sposób i ja mam poczucie, że od razu wraz z Nowym Rokiem starzeje sie szybciej niz inni.. przynajmniej odczuwam to w styczniu, bo potem szybko zapominam. Tak jak raz próbowalam wmówic pewnej pani okulistce podczas badania, że mam o 3 lata mniej niż metryka na to wskazuje. W końcu doszłyśmy do porozumienia, ale to poczucie, że mam racje tak bardzo zaniżajac swój wiek mocno we mnie osiadło. I chyba tak jest do tej pory. Jakbym żyła w trochę innym świecie od tego metrykalnego, bo ciągle często czuję się jak dzieciak. Stety lub niestety. I ciagle mam problemy z odpowiedzia na pytanie ile mam lat.
No ale co by nie mowic i nie robić, stało sie. 17 stycznia skończone aż 26 lat...
Okazalo się, że świat też idzie na przód, bo to w tym roku nie był to tylko dzień rocznicy wyzwolenia Warszawy, ale i urodziny Pani Obamowej. Aż pękałam z dumy.
No i było cudnie.
Zadumanie i strach przyszedł wraz z tymi dniami. Ale wcale niezwiązany z wiekiem.. Niby zdarza się, niby nie da się przewidzieć, niby nie da się na to nic poradzić.. A jednak los strachem owiał trochę kilka dni. Nagle zmarł nasz kolega z roku. Choć kolega to pewnie zbyt wiele powiedziane, ale jednak wszyscy w jakiś sposób mniej lub bardziej się znamy studiując razem 6 lat. My akurat byliśmy razem w grupie na dermatologii. No zdarza sie. Prawda. Tylko poczucie tylu nieszczęśliwych zbiegów okoliczności w tej sytuacji jakie się tu wydarzyły powoduje, że trudno o tym powiedzieć, że "takie jest życie"...
Jakby najbardziej absurdalne się wydaje to, że akurat odbywał w tym czasie staż na pogotowiu ratunkowym, nie na psychiatrii, pediatrii czy prawie medycznym. Ale na pogotowiu ratunkowy. Jednak tak ułożył sobie dyżury, że akurat tego dnia został w domu. Sam. Dzień wcześniej jeździł w karetce. Może glupio powiedziane, ale nie sposób opędzić się od pytania dlaczego nie mógł tego dnia być na tym pogotowiu?! Wtedy może byłoby inaczej...
Czy los daje taki pstryczek w nos i pokazuje kto tu rządzi?
Czasem strach sie bać..
Ale może i takie strachy można oswoić? Nie da się pewnie losu oszukac, przechytrzyć, czy odwlec. I wcale nie trzeba czekać na to, co się wydarzy. Tylko robić swoje. I na nic nie czekać.
Dla rozbudzenia i pobudzenia, coś co wywołuje u mnie ciarki za każdym razem. Chapeau bas dla Kevina Spacey i owacja na stojąco.. ehhh... Odkryte dzięki osobie, która uczy mnie słuchać..
