Zawsze mam inne zdanie?
2010-01-10 10:07:07
Zastanawiam się czy to nasza przypadłośc narodowa, czy zakaźna choroba.
By bez względu na sytuację i kontekst mieć zawsze odmienne zdanie od większości osób, często nawet nie wiedząc o co chodzi? Wydawałoby się - oryginalne, ale to chyba mimo pozorów o oryginalności człowieka nie przesądza...
Dodatkowo dochodzi do tego "inernetowa odwaga". W internecie każdy wyjątkowo chętnie jest skłonny do krytykowania, obrażania.. i podpisuje się pseudonimem. Ile z tych osób potrafi tak samo żywo dyskutować "w realu"?
Zajrzałam na forum dla lekarzy i wątek nt. WOŚP. Nie da się jakby tego teraz uniknąć.
Większość krytykuje. Dlaczego? Nie wiem, bo żaden z napisanych argumentów do mnie nie trafia. A wręcz odwrotnie. Pokazuje, że te słowa, zarzuty o finansowanie fundacji, o ustawianie przetargów, itp, padają bez zastanowienia, są niekonkretne, bo każdemu kto "Coś" robi można to zarzucić. A ile z tych osób dowiedziało się czegokolwiek choćby na temat rozliczeń fundacji z każdego finału? jak są organizowane przetargi? co kupiono? za ile? gdzie to trafiło? kto i jak się tym zajmuje?
Czytając to mam wrażenie, że większość z wypowiadających się nie ma o tym pojęcia, tylko opiera to na własnych domysłach i przekonaniach, że wszędzie i we wszystkim musi być jakieś oszustwo. A może to jest właśnie to silenie się na oryginalność? Bo będę zauważony, bo będę inny, bo nie będę jak wszyscy, którzy tego dnia się tym fascynują? I to akurat nie dotyczy tylko WOŚP, ale każdego tematu. Jakby tylko to sie liczyło.
A ile z tych osób, które za każdym razem wyrzucają z siebie puste słowa o finansowaniu fundacji, czy o tym, że Owsiak na tym sam zarabia, wie, że np. Jurek Owsiak ma własna, odrębną, firmę produkująca programy telewizyjne, i na niej zarabia spore pieniądze, i z tego żyje. A każda fundacja w Polsce ma prawo do odjęcia jakiś % (nie wiem dokładnie jaki) na potrzeby funkcjowania organizacji. Nie tylko WOŚP. Tak samo Caritas, Akogo Ewy Błaszczyk czy Mimo wszystko Anny Dymnej...
Najbardziej w tym wszystkim zaskakujące dla mnie jest to, że taka krytyka pada własnie ze strony LEKARZY. Nie wiem tylko czy każdy potrafiłby podjąć za własne słowa pełną odpowiedzialność i w takim razie, w swojej pracy nie korzystać zupełnie ze sprzętu zakupionego przez fundację, skoro uważa że fundacja jest niepotrzebna lub kogoś oszukuje? Albo niech chociaż zaproponują jakąś alternatywę.
Moim zdaniem to trochę hipokryzja.
Może się mylę?
Pamiętam jak podczas jednych z zajęć jeden z gastroeneterologów w dużym klinicznym szpitalu powiedział nam, że pomysł z pompami insulinowymi u dzieci to bardzo zły pomysł. Dlaczego? Nie powiedział. Co proponuje w zamian? Też nie ujawnił.
Czy sama jestem "Za"? Tak, bo uważam że dobrze jest, jeśli ktoś robi "cokolwiek" i robi to dobrze. I najlepsze co można zrobić w takiej sytuacji, to mu w tym nie przeszkadzać. Pewnie są jakieś słabe strony całej akcji, tego nigdy się nie uniknie. Ale jak to się mówi: NIE POPEŁNIA BŁĘDÓW TYLKO TEN, KTO NIC NIE ROBI.
Każdy ma prawo do własnego zdania. Tylko jedno jest ważne - by to zdanie opierać na znajomości tematu, w którym zabieramy głos. I wtedy mozna o tym dyskutować. Może i wtedy ktoś mnie przekona, że ma rację. Oczywiście błędem jest może, że przedstawiam sytuacje jako czarno-białą. Albo "Za" albo "przeciw". A jest tyle miejsca pomiędzy tymi biegunami. Racja... można znaleść sobie miejsce pośrodku.
Poznałam kiedyś Fundację od środka. Z cała pewnością jest w tej chwili ogromną i dobrze zarządzaną "firmą". Ale chyba tego by się wymagało, w sytuacji gdy obraca takimi sumami pieniędzmi. Przez pare lat byłam związana z Kliniką Kardiochirurgii CZD, gdzie zrodził się pomysł zbiórki. Bycie w studio telewizyjnym podczas "finału finału" czyli gdy kończą się aukcje i trwa wielka zabawa... niezapomniane przeżycia. I choćby dla tej radości, albo dla chwili wzruszenia.. warto pozwolić odrobinę się temu ponieść...
I na koniec to, co każdemu pewnie jednoznacznie kojarzy się z WOŚP. Ja jednak zachęcam do wysłuchania w całości, nie ze względu na dzisiejszy finał, ale dlatego, że to jedna z niewielu tak optymistycznych piosenek... a wszystko wtedy zaczyna wirować dookoła.
