czar prysł

2010-04-13 21:44:06

na Facebooku wrze...


Mam wrażenie, że tych wszystkich ludzi stojących pod Pałacem ktoś zrobil w bambuko.. Nie dlatego, że zmieniono miasto, ale dlatego że wykorzystując ich wzruszenie, zadumanie i inne emocje, jakby wejściem od tyłu sceny wprowadzono brzydką grę polityczną... Robiąc z ludzi idiotów... a miało być tak "pięknie"...


Najgorsze w tym jest to, że w tej chęci ich "uświęcenia" zapomniano o ich córce..  wtedy kiedy pewnie chciałaby być jak najbliżej rodziców i jak najczesciej ich odwiedzać...  a oni jej ich "jeszcze bardziej" zabrali.... zwykłych, w ich codziennej roli.. rodziców... ale cóż...

 

wstęp na Wawel:

13PLN normalny, 7 ulgowy

ciekawe czy dadzą jej zniżki....

smutne....

 

Skoro już ktoś zasiał taki ferment w tej całej atmosferze i zrobił z ludzi idiotów... to Ja w takim razie, też niepoważnie, żądam oddania mi normalnej ramówki TV! oglądanie "Pianisty", albo "Człowieka z marmuru" nie wywoła we mnie egzystencjalnego zadumania... kto ma i chce coś współodczuwać to i tak będzie, bez względu na to co pokazuje TV.. kolejne zidiocenie.. ze skrajności w skrajność...

czar prysł...

 

---------------------------

dobry tekst... http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,7766250,Mitologizowanie_tej_tragedii_jest_bardzo_niebezpieczne.html

Polecam... dla odbudowy zdrowego rozsądku

"...naszą autoterapią nie jest przyjmowanie pozy
męczenników i po raz któryś wybrańców pana Boga, którzy muszą
składać jakąś specjalną ofiarę heroiczną. W tej sprawie nie ma
żadnego heroizmu. To wypadek komunikacyjny."

"Klątwą narodu polskiego wydaje się przede wszystkim to, że wiele osób nie potrafi zachować się rozsądnie"... piękne...

 

cały wywiad można by tak cytować...

 

-----------------------------

 

 

czytaj resztę »

Dodane w życie | Komentarze 4 , zobacz komentarze

Szukając wyjścia

2010-03-12 20:01:23


Czy czasem nie lepiej jest spaść na samo dno, bo stamtąd jest tylko jedna droga wyjścia? W górę.
Spaść na dno, by się od niego odbić i zbudować wszystko na nowo.
Czy nie lepiej tak, niż pływać gdzieś pośrodku, i miotać się pomiędzy jednym a drugim biegunem.

Kiedyś, w odpowiedzi na to, przyśniło mi się że wpadłam do basenu. Na samo dno. Płynęłam przy połaczeniu 2 ścian w taki sposób, że nie wiedziałam, która z nich jest dnem, a która ogranicza bok basenu. Okazało się, że ciągle płynę po dnie. Nie w górę.
Wtedy zrozumiałam, że na dnie nie ma tylko jednego wyjścia. Można się zgubić i tam pozostać. Z różnych powodów, a przede wszystkim z czasem bardzo bogatej treści, uczę się z szacunkiem podchodzić do swoich snów i pozwolić sobie na wysłuchanie ich..


Nie trzeba się mordować żeby żyć?
Nie trzeba.

 

Dezintegruję się pozytywnie.. Mam nadzieję.. :)

 

Na koniec, wiersz prof.Kazimierza Dąbrowskiego, który swoją teorią o dezintegracji pozytywnej stworzył poczucie, że wszystko jest "po coś".. "bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi"...

 

 

a jednak jeszcze nie koniec :)

głowa się kołysze :)))

 

 

 

ps. udało się! od poniedziałku zaczynam psychiatrię dziecięcą :)) póki co, stażowo.. ale niech to będzie dobra wróżba.. :)

 

czytaj resztę »

Dodane w życie | Komentarze 5 , zobacz komentarze

Bywam ostatnio w szkole...

2010-02-13 20:09:14

Skacze Małysz. Łącze wizję z radiową fonią. Uwielbiam radiowe komentarze sportowe. Więc telewizor włączony, z wyłączonym dźwiękiem, a słucham relacji w trójce.. Może też za sprawą trójkowej listy przebojów, ulubionej w sobotnie wieczory. Więc innego wyjścia nie ma..


W sobotę Lep. i nic więcej. Powinno starczyć za resztę słów. Podejście nr1, próba generalna przed jesienią.


Moje naukowe skupienie mącą obowiązkowe zajęcia z prawa medycznego, bioetyki i orzecznictwa. Trafiło mi się akurat wszystko teraz jednocześnie. Czuję się jak w szkole. Nawet ustawienie ławek w rzędy, odczytywanie listy 4 razy dziennie, ciągłe uciszanie, straszenie przesadzaniem do przednich ławek jak dalej ktoś będzie rozmawiał, albo grożenie, że wykładowca przejdzie do tyłu sali i stamtąd będzie prowadził wykład żebysmy nie gadali.. Rozumiem, może to przeszkadzać. Nie czuję się przesadnie dorosła, nie wymagam specjalnego traktowania, ale nie wyobrażam sobie, że w ten sam sposób prowadzone są jakiekolwiek kursy dla "prawdziwych" lekarzy. No chyba, że może oni mniej rozmawiają? Przyznam się.. dla mnie to dobra okazja dla ucięcia sobie kilku miłych pogawędek i dzielenia się wrażeniami, z osobami z którymi nie widzę sie na co dzień.. cóż ja poradzę, że język świerzbi... ale staram się cichutko to robić..


No więc uwijam się jak w ukropie..
Ale cieszę się, bo skończyłam już 2 staże cząstkowe, które wiedziałam że muszę i chcę zrobić w całości jak Izba Lekarska nakazała: internę i pediatrię. A reszta.. to mam nadzieje już "hulaj duszo" :) Chciałabym teraz  sporo czasu spedzić na, może kiedyś "mojej", psychiatrii dziecięcej... więc siedzę i kombinuję. Kombinuję i siedzę.


Właśnie skończyłam czytać książkę "Miłość i inne demony" G.G. Marqueza.. czy może być bardziej trafny tytuł? Swoją drogą: mistrz słowa. Prawdziwa uczta w każdym jego zdaniu.

 

 

czytaj resztę »

Dodane w życie | Komentarze 12 , zobacz komentarze

To mnie trzyma przy życiu...

2010-01-31 20:37:51

Nie będzie wydumanie, nie będzie mądrze, ani sentymentalnie.

Będzie tak zwyczajnie i przyziemnie. Za 3 tyg lep.. też nic nowego. Ale za pewnym forum (mlodylekarz) pozwalam sobie na zacytowanie wypowiedzi (nick:luintiwe, co by nie było plagiatu)

To mnie trzyma przy życiu...

Pytania na LEP z wiedzy zdobytej na stażu podyplomowym:


1. Wynik morfologii należy
a. przymocować metalową zszywką do tylnej strony
przedniej okładki historii choroby
b. przykleić za pomocą kleju do papieru do przedniej
strony tylnej okładki historii choroby
c. włożyć pomiędzy okładki historii choroby nie dbając o
jego zamocowanie
d. pozostawić w teczce zleceń pielęgniarskich zgodnej z
numerem sali, na której leży pacjent
e. wprowadzić do komputera a następnie dowolną metodą
przymocować do okładki historii choroby

2. Podczas eskortowania pacjenta do innego szpitala karetką
pogotowia ratunkowego stażysta powinien

a. siedzieć w szoferce obok kierowcy
b. siedzieć na miejscu ratownika medycznego znajdującym
się tyłem do kierunku jazdy
c. siedzieć na miejscu ratownika medycznego znajdującym
się obok noszy, na których leży pacjent
d. klęczeć na podłodze ambulansu tak by być jak najbliżej
pacjenta
e. własnymi środkami transportu przemieścić się do
miejsca docelowego

3. Obserwacje lekarskie należy uzupełniać w historii choroby
a. codziennie, niezależnie od stanu pacjenta
b. w poniedziałki, środy i piątki
c. w każdy dzień parzysty
d. w dni, w które odbywa się obchód z Kierownikiem
Oddziału
e. kiedy luki w obserwacjach wynoszą ponad dwa tygodnie

4. Zgodnie z artykułem 70 Ustawy o zawodzie lekarza i
lekarza dentysty stażysta powinien posiadać umiejętność
posługiwania się

a. wyłącznie programem Microsoft Word
b. przynajmniej programem Microsoft Word i Microsoft
Excel
c. programami Microsoft Word i Microsoft Excel oraz
starszymi programami katalogującymi obsługiwanymi
przez system DOS
d. nie ma obowiązku posiadać umiejętności obsługi
komputera, ale powinien wykazywać szczerą chęć nauki
e. stażysta powinien być w stanie przyswoić sobie każdy
sposób katalogowania danych medycznych niezależnie
od zaawansowania myśli technicznej obowiązującej na
danym Oddziale przy czym konieczną wiedzę musi
zdobyć sam

 

ehhh... :))

od razu lepiej :))

takich smaczków jest sporo, więc może będą kolejne odcinki, np. niezbędnik stażysty czyli książki pt.: "Poradnik początkującego hipertensjologa czyli jak zmierzyć ciśnięcie 35 pacjentom, żeby zdążyć do 8.30, jak przyjdzie pani z firmy farmaceutycznej z kanapkami i gadżetami i załapać się chociaż na długopis"

 

tak.. odrobinę odreagowałam, wyrzuciłam to z siebie.. mogę spokojnie wrócić do książek..:)

miłego wieczoru

czytaj resztę »

Dodane w praca | Komentarze 3 , zobacz komentarze

Zadumanie

2010-01-26 11:51:24

Mimo pogody, co raz większy ukrop na około.

Urodziny w styczniu dają takie poczucie, że rzeczywiście wraz z Sylwestrem i Nowym Rokiem, człowiek od razu jest starszy. To trochę niesprawiedliwe. Tak jak komuś mogą przypaść urodziny razem z imieninami, albo w wigilię, gdy się kilka świąt i prezentów łączy w jedno. Można czuć się poszkodowanym. W ten sposób i ja mam poczucie, że od razu wraz z Nowym Rokiem starzeje sie szybciej niz inni.. przynajmniej odczuwam to w styczniu, bo potem szybko zapominam. Tak jak raz próbowalam wmówic pewnej pani okulistce podczas badania, że mam o 3 lata mniej niż metryka na to wskazuje. W końcu doszłyśmy do porozumienia, ale to poczucie, że mam racje tak bardzo zaniżajac swój wiek mocno we mnie osiadło. I chyba tak jest do tej pory. Jakbym żyła w trochę innym świecie od tego metrykalnego, bo ciągle często czuję się jak dzieciak. Stety lub niestety. I ciagle mam problemy z odpowiedzia na pytanie ile mam lat.

No ale co by nie mowic i nie robić, stało sie. 17 stycznia skończone aż 26 lat...
Okazalo się, że świat też idzie na przód, bo to w tym roku nie był to tylko dzień rocznicy wyzwolenia Warszawy, ale i urodziny Pani Obamowej. Aż pękałam z dumy.
No i było cudnie.


Zadumanie i strach przyszedł wraz z tymi dniami. Ale wcale niezwiązany z wiekiem.. Niby zdarza się, niby nie da się przewidzieć, niby nie da się na to nic poradzić.. A jednak los strachem owiał trochę kilka dni. Nagle zmarł nasz kolega z roku. Choć kolega to pewnie zbyt wiele powiedziane, ale jednak wszyscy w jakiś sposób mniej lub bardziej się znamy studiując razem 6 lat. My akurat byliśmy razem w grupie na dermatologii. No zdarza sie. Prawda. Tylko poczucie tylu nieszczęśliwych zbiegów okoliczności w tej sytuacji jakie się tu wydarzyły powoduje, że trudno o tym powiedzieć, że "takie jest życie"...
Jakby najbardziej absurdalne się wydaje to, że akurat odbywał w tym czasie staż na pogotowiu ratunkowym, nie na psychiatrii, pediatrii czy prawie medycznym. Ale na pogotowiu ratunkowy. Jednak tak ułożył sobie dyżury, że akurat tego dnia został w domu. Sam. Dzień wcześniej jeździł w  karetce. Może glupio powiedziane, ale nie sposób opędzić się od pytania dlaczego nie mógł tego dnia być na tym pogotowiu?! Wtedy może byłoby  inaczej...

Czy los daje taki pstryczek w nos i pokazuje kto tu rządzi?
Czasem strach sie bać..
Ale może i takie strachy można oswoić? Nie da się pewnie losu oszukac, przechytrzyć, czy odwlec. I wcale nie trzeba czekać na to, co się wydarzy. Tylko robić swoje. I na nic nie czekać.


Dla rozbudzenia i pobudzenia, coś co wywołuje u mnie ciarki za każdym razem. Chapeau bas dla Kevina Spacey i owacja na stojąco.. ehhh... Odkryte dzięki osobie, która uczy mnie słuchać..

 

 

 

czytaj resztę »

Dodane w życie | Komentarze 2 , zobacz komentarze

Zawsze mam inne zdanie?

2010-01-10 10:07:07

Zastanawiam się czy to nasza przypadłośc narodowa, czy zakaźna choroba.
By bez względu na sytuację i kontekst mieć zawsze odmienne zdanie od większości osób, często nawet nie wiedząc o co chodzi? Wydawałoby się - oryginalne, ale to chyba mimo pozorów o oryginalności człowieka nie przesądza...

Dodatkowo dochodzi do tego "inernetowa odwaga". W internecie każdy wyjątkowo chętnie jest skłonny do krytykowania, obrażania.. i podpisuje się pseudonimem. Ile z tych osób potrafi tak samo żywo dyskutować "w realu"?  

Zajrzałam na forum dla lekarzy i wątek nt. WOŚP. Nie da się jakby tego teraz uniknąć.
Większość krytykuje. Dlaczego? Nie wiem, bo żaden z napisanych argumentów do mnie nie trafia. A wręcz odwrotnie. Pokazuje, że te słowa, zarzuty o finansowanie fundacji, o ustawianie przetargów, itp, padają bez zastanowienia, są niekonkretne, bo każdemu kto "Coś" robi można to zarzucić. A ile z tych osób dowiedziało się czegokolwiek choćby na temat rozliczeń fundacji z każdego finału? jak są organizowane przetargi? co kupiono? za ile? gdzie to trafiło? kto i jak się tym zajmuje?
Czytając to mam wrażenie, że większość z wypowiadających się nie ma o tym pojęcia, tylko opiera to na własnych domysłach i przekonaniach, że wszędzie i we wszystkim musi być jakieś oszustwo. A może to jest właśnie to silenie się na oryginalność? Bo będę zauważony, bo będę inny, bo nie będę jak wszyscy, którzy tego dnia się tym fascynują? I to akurat nie dotyczy tylko WOŚP, ale każdego tematu. Jakby tylko to sie liczyło.

A ile z tych osób, które za każdym razem wyrzucają z siebie puste słowa o finansowaniu fundacji, czy o tym, że Owsiak na tym sam zarabia, wie, że np. Jurek Owsiak ma własna, odrębną, firmę produkująca programy telewizyjne, i na niej zarabia spore pieniądze, i z tego żyje. A każda fundacja w Polsce ma prawo do odjęcia  jakiś % (nie wiem dokładnie jaki) na potrzeby funkcjowania organizacji. Nie tylko WOŚP. Tak samo Caritas, Akogo Ewy Błaszczyk czy Mimo wszystko Anny Dymnej... 

Najbardziej w tym wszystkim zaskakujące dla mnie jest to, że taka krytyka pada własnie ze strony LEKARZY. Nie wiem tylko czy każdy potrafiłby podjąć za własne słowa pełną odpowiedzialność i w takim razie, w swojej pracy nie korzystać zupełnie ze sprzętu zakupionego przez fundację, skoro uważa że fundacja jest niepotrzebna lub kogoś oszukuje? Albo niech chociaż zaproponują jakąś alternatywę.
Moim zdaniem to trochę hipokryzja.
Może się mylę?
Pamiętam jak podczas jednych z zajęć jeden z gastroeneterologów w dużym klinicznym szpitalu powiedział nam, że pomysł z pompami insulinowymi u dzieci to bardzo zły pomysł. Dlaczego? Nie powiedział. Co proponuje w zamian? Też nie ujawnił.
 
Czy sama jestem "Za"? Tak, bo uważam że dobrze jest, jeśli ktoś robi "cokolwiek" i robi to dobrze. I najlepsze co można zrobić w takiej sytuacji, to mu w tym nie przeszkadzać. Pewnie są jakieś słabe strony całej akcji, tego nigdy się nie uniknie. Ale jak to się mówi: NIE POPEŁNIA BŁĘDÓW TYLKO TEN, KTO NIC NIE ROBI.

Każdy ma prawo do własnego zdania. Tylko jedno jest ważne - by to zdanie opierać na znajomości tematu, w którym zabieramy głos. I wtedy mozna o tym dyskutować. Może i wtedy ktoś mnie przekona, że ma rację. Oczywiście błędem jest może, że przedstawiam sytuacje jako czarno-białą. Albo "Za" albo "przeciw". A jest tyle miejsca pomiędzy tymi biegunami. Racja... można znaleść sobie miejsce pośrodku.

Poznałam kiedyś Fundację od środka. Z cała pewnością jest w tej chwili ogromną i dobrze zarządzaną "firmą". Ale chyba tego by się wymagało, w sytuacji gdy obraca takimi sumami pieniędzmi. Przez pare lat byłam związana z Kliniką Kardiochirurgii CZD, gdzie zrodził się pomysł zbiórki. Bycie w studio telewizyjnym podczas "finału finału" czyli gdy kończą się aukcje i trwa wielka zabawa... niezapomniane przeżycia. I choćby dla tej radości, albo dla chwili wzruszenia.. warto pozwolić odrobinę się temu ponieść...

I na koniec to, co każdemu pewnie jednoznacznie kojarzy się z WOŚP. Ja jednak zachęcam do wysłuchania w całości, nie ze względu na dzisiejszy finał, ale dlatego, że to jedna z niewielu tak optymistycznych piosenek... a wszystko wtedy zaczyna wirować dookoła.

 

czytaj resztę »

Dodane w życie | Komentarze 3 , zobacz komentarze

niech będzie świątecznie

2009-12-23 13:17:24

Siedząc już prawie na walizce, przygotowując się do eskapady na północ, dzisiaj to naprawde może być jak wyprawa za morze. Bilet w ręce, łącznie z miejscówką (Hurra! i to bez stania w kolejce, bo choć wydaje się, że PKP zginęło gdzieś w otchłani czasu to, mimo to sprzedaje bilety przez internet), droga na dworzec opracowana. Powinno się udać.

Za oknem niebo płacze. Więc choć we wspomnieniach cofając się o kilka dni.. uwielbiam takie weekendy jak ten ostatni. Gdy śniegu w bród, w mieszkaniu pachnie kakao i pomarańcze, za oknem pół osiedla zjedża na sankach, a w radio leci Marek Niedźwiecki.. cudo..  odpływam w inny świat.

Choć od kilku dni i tak jestem w innym świecie. Chorym. Zrobiłam sobie wolne, nikt się o mnie nie dopytuje, pewnie nawet nikt nie zauważył, że mnie nie ma, więc się nie narzucam... :)

I wykorzystując jeszcze chwilę przed wyjazdem, i wpływ niewielkiej gorączki, składam życzenia. Nie przemawiają do mnie słowa "Wszystkiego najlepszego", nie lubię światecznych życzeń, dopóki samemu się nie wie czego by się chciało... Może egoistycznie, ale mam wrażenie że pomyślenie o tym co by sie samemu chciało usłyszeć w takich życzeniach i co chcielibysmy by się w tym czasie wydarzyło, pomaga nam trochę zbliżyć się do innych..  by nie powtarzać wszystkiego na jedno kopyto, jak automat..ale być w tych życzeniach przede wszystkim obecnym...

więc na tę chwilę choć tyle..:

Nie życzę śniegu, nie życzę prezentów, ani tez wyśmienitych 12 potraw, bo to przecież nie one decydują o tym że święta są świętami.
Życzę nadziei i wiary w jeszcze jedno Boże Narodzenie, by łamiąc sie opłatkiem, czasem bez żadnych wypowiadanych słów, poczuc magiczne ciepło i bliskość, których czasem moze wstydziemy sie na co dzień.
Życzę Wam byście w wigilijny wieczór usłyszeli w słuchawce telefonu dawno zapomniany głos, albo tej odwagi, dzięki której sami do kogoś zadzwonicie.
Do tego żywych dyskusji przy świątecznym obiedzie, bo to będzie znaczyło, że chce nam się ze sobą rozmawiać i jesteśmy ciekawi naszych opinii.
Ciepła, uśmiechów, bezinteresownej życzliwości. A do tego by móc i umieć cieszyć się dzieckiem w nas, które jakby każde święta odkrywa na nowo.

A na nowy rok?

Sił - tych, co pozwalają wchodzić na 8. piętro i tych, dzięki którym, w ogóle nam "się chce chcieć".
Wyzwań i odwagi, która pozwoli je podejmować lub choćby rozważyć.
Otwartości i odrobiny szaleństwa - by każdy dzień nas zaskakiwał i czegoś uczył.
Odwagi by mówić, być słuchanym i słuchać.
Przewagi serca nad rozumem - czasem, często, a może nigdy lub zawsze.
Nadziei - że to co nie udało się w tym roku, można próbować zmienić lub temu zapobiec.
Jeśli nie - to mądrości i pokory by to, i nie tylko to zrozumieć...

Rano - ulubionej piosenki w radiu,
A wieczorem - satysfakcji by móc powiedzieć: "co to był za dzień!"
Ale przede wszystkim, to życzę Wam zdrowia zdrowia zdrowia.

I jeszcze jedno:
"Gdy zobaczysz, ze Ktoś wkłada swoje Wysokie Buty, bądź pewien, że zanosi się na daleką Wyprawę."
Życzę Wam więc także, by zawsze był obok ktoś, kto razem z Wami te buty założy, nie pytając dokąd idziecie...

 

 

moja ulubiona.. zawsze wzruszająca.. bo już zawsze będzie dla Czarka i Misia.. Tęsknie bardzo, Czarku. Misiu, jutro, w wigilię, skończyłbyś 17 lat..  ale jak śpiewa Anna Maria Jopek: "jak dobrze mi z nadzieją, że nie ma nieistnienia"...nieprzerwanie od tego, jednego dnia..

Pozdrawiam ciepło! ania

 

czytaj resztę »

Dodane w życie | Komentarze 6 , zobacz komentarze

Sobotnio

2009-12-12 19:16:36


Jutro przyjeżdżają rodzice. A, że pochodzę ze Świecia - miasta Celulozy, szpitala psychiatrycznego i do niedawna drużyny Polpaku, to bywam tam nieczęsto. Strasznie już się za nimi stęskniłam.

Więc czego to ja dzisiaj nie zrobiłam.. Podobno kiedyś istniały "sprzątające soboty". Dobra, przynaję - lubię porządek :) czasem, i z umiarem.
Pycha sobotnie śniadanie, sprzątanie całego mieszkania w rytm ulubionego kuźniarowego poranka w tvn24, zakupy, pranie, po 3 razy, spotkanie z D., zmaganie się ze zmywarką do naczyń, nawet wszystkie buty stojące w szafie wypastowałam, te letnie też.. Byłam w transie. Teraz siadam do pracy i cotygodniowych zobowiązań wobec pewnego polskiego serialu. Będę pisać o ranie ciętej nadgarstka. Choć jeszcze nie wiem co...

Wizyta rodzicieli nie bez powodu. W poniedziałek mamy rozdanie dyplomów i złożenie przysięgi H. w Filharmonii Narodowej. Choć jak skomentował drW (koordynator mego stażu) wieść o tym wydarzeniu: "I po co Pani ten dyplom.. potem są już tylko same problemy"..
Czasem też tak myślę.. ile to już razy ostatnio chciałam by czas się zatrzymał...

Ale jednocześnie tak niesamowicie ciekawi mnie to, co jeszcze może się tutaj wydarzyć...


Za oknem moja - Rosoła, wieczorową porą.

Rosoła (by WK)

Zdjęcie z mego balkonu by WK.

czytaj resztę »

Dodane w życie | Komentarze 6 , zobacz komentarze

Prolog

2009-12-11 22:41:40

Witam

 

Ja, Anna, kobieta, lekarz stażysta, i nie tylko...

Nie ukrywam, że jestem tu pod wpływem lektury paru pozostałych blogów lekarzy z mego stażowego, zatrudniającego mnie (póki co), szpitala.. Już nikt nie powie, że nic, poza dwoma długopisami, z tej pracy nie wyniosłam.

W środę skończyłam staż z interny. To już przeszłość, ale świętuję do dzisiaj :)

Myślałam, że ten dzień nigdy nie nadejdzie. A jednak.. ufffff. Będę tęsknić.. za salą nr18 (vel Melina).. i 1,5h odprawami.. za clostridiową biegunką i wszechobecnym otępieniem...

to tyle na dobry, optymistyczny początek. Pozdrawiam

 

 

czytaj resztę »

Dodane w praca | Komentarze 6 , zobacz komentarze