Zaczyna się ...

2009-03-02 11:36:27

Czas ucieka jak zwariowany. Kolejny semestr, ciężko wbic się w rytm po tak długich feria. Dzięki temu, że nie zostałam eliminowana do kolejnego etapu sesji pt. "sesja poprawkowa', moglam delektowac się błogim nic nie robieniem, które znudzilo mi sie juz po kilku dniach, no cóż, taki charakter...

Na uczelni zaczyna sie powoli robic małe zawirowanie. Kazdy prowadzacy, uważa, że jego przedmiot jest najwazniejszy, nawet mgr od statyski straszy nas kolosami i kartkowkami na każdych zajeciach, nie wspominając cudownej prof od psychologii, która uważa, że to najważniejszy przedmiot na studiach, ze bez niego "ani rusz", wg mnie jest ważny, ale nie na na II rok i nie w takiej formie, w jakiej był prowadzony. Chyba jedynym przedmiotem, który jakoś zaprocentuje w przyszłości jest fizjiologia i WF :) , bo czlowiek przynajmniej odreaguje ciągeł siedzenie nad ksiazkami.

Ostatnio dowiedziałam się, że Ministerstwo chce wprowadzic staż na VI roku. Czyli w ramach "przerwy miedzy zjęciami' bedziemy mieli do odpracowania 5, 5 tys godzin w szpitalu. Cudowna perspektywa. W takiej sytuacji należy zadac sobie pytanie, czy cokolwiek wyniesiemy z tego stażu? Planowo nowy przepis ma wejśc w zycie za 2 lata. Staż powinien przygotowac do przyszłej pracy, a w takiej sytuacji wiele osób, niestety, bedzie go traktowac jak przymusowe godziny do odrobienia.

Co Wy o tym sądzicie ?



Nie dodano kategorii

Komentarze: 4

przenitek 04.03.2009 r., 23:06
Dlatego uważam, że to sam zainteresowany powinnien decydować o tym czy pasuje do danej jak to nazwałaś układanki i czy są szanse, że będzie tworzył z nią zgraną całość, a nie jakis urzędnik.
przenitek 02.03.2009 r., 22:59
A co do stażu to twierdziłem, twierdzę i będę twierdził, że tak naprawdę wszystko zależy od nas, jak chcemy sie czegoś nauczyć to nie forma jest ważna, tylko otoczenie i ludzie od których bedziemy tę wiedzę zdobywać. A czy to bedzie staż po, przed, czy w trakcie studiów to nie ma większego znaczenia, więc wszelkie zmiany prawne i uregulowania to kosmetyka, do tego kompletnie bez sensu.
przenitek 02.03.2009 r., 22:53
Co do studiów to prawda objawiona od lat brzmi ,że najważniejsze są w kolejności właśnie w-f, statystyka, biofizyka i psychlologia... Oczywiście kolejność zależy jeszcze od prowadzącego, bo tak jak piszesz zdarzają się tacy, którzy uważają wykładaną przez siebie dzedzinę za najwazniejszą, i wtedy łatwo nie jest. Koło ze statystyki urasta co najmniej do rangi egzaminu z interny : )))
kaeri 02.03.2009 r., 17:56
Czyli z deszczu pod rynnę - mój staż wniósł do mojego życia niewiele nowego. Do perfekcji opanowałam wypisywanie recept i bezwzrokowe pisanie. Poza tym przez te 13 miesięcy potwornie się uwsteczniłam i początki w zawodzie były dla mnie bardzo trudne (i to jest eufemizm).

Dodawanie komentarza