na majówkę
2010-04-29 21:36:48
Jestem jeszcze energicznym człowiekiem, ale pod koniec tygodnia zaczynam marzyć o weekendzie. W obecnej sytuacji praca sprowadza się do ciągłego pośpiechu w wypisywaniu recept, L4 (ciągle nie reformowalnych), pieluchokajtek (też co roku nowe wzory druków), wniosków o niepełnosprawności, konieczności opieki paliatywnej itp. bzdur urzędniczych. Do tego uważać na wypełnienie wszystkich rubryk bez skreśleń, przystawić odpowiednie pieczątki. Przedstawiciele firm farmaceutycznych "zadbają" o zamącenie umysłu ferią nazw leków generycznych, bardziej skutecznych i oczywiście tańszych w wyniku konkurencji rynkowej.
Czasem kombinuję, że zamiast proponowanych kas fiskalnych należałoby nas zaopatrzyć w czytnik czipowych kart ubezpieczenia zdrowotnego naszych pacjentów. Ciągle mam to nieodparte wrażenie, że część zaradnych obywateli RP nie jest właściwie ubezpieczonych a ma duże chęci do podreperowania sobie zdrowia w rodzimym kraju. Nie mogę ciągle zrozumieć, dlaczego wypisywanie rachunków dla pacjenta za wizytę oraz refundowanie poniesionych kosztów takiego leczenia przez fiskusa, nie jest najtańszym i prostym dla obywatela sposobem na rozwiązanie rozliczeń w urzędzie skarbowym. Czy moźna odmówić udzielenie odpłatnej pomocy lekarskiej w sytuacji awarii kasy fiskalnej??? Rozumiem też, że nieczytelnie wypisana recepta nie powinna być realizowana w aptece, ale drobne "zacięcie się" przy wypisywaniu daty czy ilości leku nie powinno stanowić podstawy do odmowy realizacji takiej recepty - bo Fundusz nie zapłaci.
Drobiazgi - może - ale na koniec tygodnia mam tego dość. Pokazywanie dobrej miny do takiego trybu postępowania z człowiekiem obowiązanym do stałego kontrolowania się uważam za dyskryminację. Pogoda w dni wolne tym razem prawdopodobnie dopisze, więc jest nadzieja na poprawę samopoczucia. Poza tym uważam, że każdy z nas winien mieć swojego "bzika" - sam próbuję fotografowania i spotkań z historią Dolnego Śląska - ostatnio skutecznie restaurowaną do dawnej świetności.
Udanego weekendu życzę podobnym jak ja frustratom i melancholikom (naiwnym)...
