Kupcie sobie po certyfikacie

2010-08-18 01:25:38

System kształcenia lekarzy w Polsce można śmiało nazwać najgłupszym w Europie. Już w 1999 roku zdominowane przez AWS i niesione epokową misją Ministerstwo Zdrowia zablokowało dostęp do specjalizacji, a utrudnienia administracyjne sięgnęły poziomu absurdu. Apelami zatrwożonych lekarzy (izba lekarska + OZZL) nikt się wówczas specjalnie nie przejmował. No i stało się! Średnia wieku pediatry wynosi dziś 58 lat, a w chirurgii jest niewiele niższa. Nagle władza ocknęła się z letargu i postanowiła zatkać dziurę, która uciekają specjaliści. Tak jak się łata dziurawe sito, zamiat je zamienić na nowe.

Planuje się zmiany uzyskiwania umiejętności z zakresu węższych dziedzin medycyny lub udzielania określonych świadczeń zdrowotnych oraz doskonalenia zawodowego.

 Lekarze zamiast dokończyć kilkuletnią specjalizację, będą mogli szybciej zdobyć aż 56 nowych umiejętności, a ci którzy już posiadają specjalizacje będą mogli zdobywać nowe uprawnienia. Tyle tylko, że za wszystko trzeba będzie wyłożyć z własnej kieszeni. Chyba, że jakiś wspaniałomyślny pracodawca pokryje nam koszty trwającego 6-24 miesięcy kursu (kilka tysięcy zł), by zdać Państwowy Egzamin Umiejętności za kolejne 700 zł i uzyskać ( czytaj : kupić sobie za 50 złotych ) świadectwa umiejętności.  Przypomina mi to tzw. parking płatny niestrzeżony. Trzeba przyznać, że to arcypomysłowa metoda łatania nadwyrężonego budżetu, zważywszy na fakt, że po certyfikaty może ruszyć 118-tysięczna armia zawodowo czynnych lekarzy.

 W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego stulecia właściciele PRL-owskiej służby zdrowia troszczyli się jak mogli i wręcz wyłazili ze skóry, żeby młodego lekarza zwłaszcza w terenie szybko nauczyć najprostszych czynności, dać mu kwity na „jedynkę” – niech zasuwa na 12-14 dyżurach miesięcznie. To była praktyczna szkoła zawodu, przez którą przeszło dziesiątki tysięcy lekarzy. Można powiedzieć, że takie swoiste rozpoznanie bojem. Zrobienie „dwójki” skutkowało zasileniem lekarskiego portfela równowartością trzech flaszek czystej wódki, chyba że się zostawało ordynatorem, ale to już motyw z innej bajki. Ja na wszelki wypadek wyjechałem wtedy na 3 lata na kontrakt do Libii ... ale o tym jeszcze pogadamy innym razem.

 



Nie dodano kategorii

Komentarze: 1

jpl.wawa 19.08.2010 r., 17:12
Jednym słowem kolejny przepis jak wylać dziecko z kąpielą. Te tzw "zabiegi" uzdrawiania Sł.Zdr.są chyba robione na chybcika i musi kilka lat minąć aby podjąć próbę zmiany, ale zapominamy że nie naprawia się coś co jest zespute.... Dzięki za ten wpis. być może jednak te rzesze lekarzy jednak nie dadzą siętak łatwo namówić na ten system pseudokształcenia.

Dodawanie komentarza