Ochrona zdrowia czy kasy?

2012-07-06 17:01:03

W Polsce nie ma już służby zdrowia. Po tych wszystkich pseudoreformach, nic porządnie nie funkcjonuje. Panstwo jest tak słabe, że obywatelskie protesty nawet w sprawach oczywistych, są nieskuteczne, a ich organizatorzy muszą szybko salwować się podkuleniem ogona, lub w najlepszym razie mediacją Business Center Club.

Tusk, w kolejnej wojnie z lekarzami zastosował swoją ulubioną metodę rozpoznania bojem. Potrzebował zaledwie kilka dni, aby zagonić w kozi róg rozpalonych w emocjach i nadziejach lekarzy, na których przy okazji pacjenci wylali morze pomyj, inwektyw i wyzwisk. Do Rzecznika Praw Pacjenta wpłynęło 165 doniesień i skarg na lekarzy. Nie udało się więć władzy zrobić z Polaków donosicieli i kapusiów. Brawo pacjenci!

Szkoda jednak, że tak niewiele osób wie o co chodzi i nie dostrzega niebezpieczeństwa nie tyle dla lekarzy, co dla chorych. Lekarze protestują ponieważ uległy zmianie charakterystyki leków. Lekarz przepisywał przez lata pacjentowi lek np. na astmę a teraz tego nie może zrobić bo nie ma w dokumentacji medycznej potwierdzenia na ta chorobę- badań, konsulatcji specjalistycznej i wypisuje lek na sto procent cena leku 60 zł, a do tej pory kosztował na receptę ok. 5 zł. Cały ten spór to jest o to, żeby lekarze jak najmniej pisali leków na refundację, tylko na 100%, niech za wszystko zapłaca pacjenci! Pieniądze zostaną na premie w NFZ.    

Nigdzie za granicą lekarze nie są urzednikami i nie określają uprawnień ubezpieczeniowych pacjentów, z wyjątkiem naszego postkomunistycznego bałaganu, który nie umie nawet zorganizowac rejestru ubezpiecznych. Lekarz ma leczyć, a nie być charytatywnym urzędnikiem dla NFZ, na którego mają być jeszcze nakładane kary jeśli to własnie medyk popełni błąd. Gdyby lekarze w POZ-ach przyjmowali po 24 pacjentów, czyli wg obowiązujących standardów, a nie po 40 to wtedy można by jeszcze oczekiwać, że mogliby sprawdzać poziom odpłatności za leki. Lekarze w POZach przyjmują jednak po 40 pacjentnów i jeszcze mają bawić się w urzędników. To jest chore. Lekarz ma leczyć, a nie decydować o poziomie ubezpieczenia.

wielu się marzy komunistyczny rygor, nakazy, zakazy byleby tylko ich nie dotyczyło, wymogi NFZ są przejawem niewydolności sytemu i trzeba zwalić na kogoś odpowiedzialność. Ja nie zalecam obżarstwa grillowego, cudownego piwka do tego i papieroska na przekąskę, nie zalecam drinków wieczorami w knajpach czy tez chipsów i popcornu do filmu. Tylko potem nie miejcie pretensji że leki drogie że trzeba stać w kolejce. Sami wybieracie swoją drogę, a tym co w zazdrości i zawiści o lekarskie portfele żyją, proponuję : idźcie na studia lekarskie i zażyjcie tego raju na ziemi, jeśli uważącie, ze to praca tak jak każda inna i reguluje ją popyt.

Lekarze sa tylko ludźmi, z ich przywarami i wadami. Sukin..yn górnik, hutnik, tramwajarz nie wywołuje oburzenia, lekarz tak, bo mamy wobec niego inne standardy. Większe wymagania, to większe obowiązki lekarza. Lekarz nigdy nie kończy nauki. Uczy się w czasie studiów, praktyki, w czasie wykonywania zawodu. Pacjenci najczęsciej o tym zapominają. Większośc z nas ciągle żyje w matriksie zwanym socjalizm. Wtedy słusznym było, że górnik, hutnik czy inny ciołek po skończeniu szkoły zawodowej, zarabiał dwa razy więcej od lekarza. Tak zadecydowała socjalistyczna władza a społeczeństwo górników, hutników i tramwajarzy to zaakceptowało. Wyjątkowo ciężka była praca górnika machającego kilofem, nawalonego jak stodoła, a wyjątkowo lekka była praca lekarza. Skacowany górnik wydobywał polskie złoto i trzeba go było odpowiednio wynagrodzić. A lekarz, siedział za biurkiem i często ratował tylko życie czy zdrowie. Życie i zdrowie w socjaliźmie było niewiele warte. Spity hydraulik to była sól ziemi, zdrowa tkanka. Dobry lekarz musi dobrze zarabiać i wreszcie społeczeństwo ciagle żyjące w oparach socjalizmu, musi to zrozumieć. A jak nie zrozumie, to niech je leczzą skacowani robole.



Nie dodano kategorii

Komentarze: 1

twój mail.. 11.07.2012 r., 21:39
Stale to samo - od 30 lat. Młodzi gniewni i starzy wkurwieni. Zmienił się ustrój , zmienili politycy - niezmienni są urzędnicy Ministerstwa Zdrowia - jak zawsze pałający dziką nienawiścią do lekarzy - co dziwne nienawiścią przechodzącą z pokolenia na pokolenie urzędników - takie dziedziczenie socjalne. A może zaraźliwe jak głupota jest zaraźliwa przez naśladownictwo. Z drugiej strony - nikt nikomu rąk nie wiązał - trzeba było zostać górnikiem ( dzisiaj szczerze żałuję, że nie zostałem). Polacy przez swoją społeczną mądrość czyli powszechną głupotę tłumu w pełni zasługują na los jaki ich spotka. Nie dlatego że lekarze będą protestować. To ekonomia jest bezwzględna. Wystarczy poczekać. A. Michalski

Dodawanie komentarza