Wart Pac pałaca

2012-06-01 16:12:22

Jacek Paszkiewicz zasłynął jako autokrata a Bartosz Arłukowicz - jako PR-owiec. Nie tacy ludzie są potrzebni w NFZ i Ministerstwie Zdrowia. Ile trzeba mieć w sobie buty, arogancji, bezczelności i grubiaństwa, nie mówiąc o impertynencji i pyszałkowatości, aby drugiego człowieka nazwać „produktem negatywnej selekcji”. A tak niestety Jacek Paszkiewicz powiedział ostatnio o Macieju Hamankiewiczu. Lekarz o lekarzu! Nie wiem co na to sąd, ja już postanowiłem : dożywotni ostracyzm.

Ni stąd ni zowąd szef NFZ znudził się swoim politycznym mocodawcom. Ale za to nieugięty minister zdrowia w dwójnasób walczy ze Zjednoczonymi Siłami Zła, oddelegowanymi z zachłannych koncernów farmaceutycznych, organizacji lekarskich i aptekarskich oraz z opozycji politycznej. Zmaga się z nielegalnymi naciskami tysięcy anonimowych lobbystów ... Tylko dlaczego przez tyle miesięcy, minister i członkowie rozmaitych komisji nie potrafili odróżnić normalnych opinii i ekspertyz od karalnych prób nacisku?

Autokratyczne rządy Paszkiewicza podparte były znaczną dozą arogancji wobec nie tylko swoich podwładnych, ale - co jest zdumiewające i zupełnie nie do przyjęcia - głównie wobec pacjentów. Właściwie, to niby nie wiadomo w czyim interesie działał - bo jeśli nawet tylko w swoim, to musiał się liczyć, że kiedyś w końcu "przyjdzie kryska na Matyska" i arogancja władzy zostanie ukarana. Inna sprawa, że mówienie o karze, skoro z góry wiadomo, że ma się zapewnione "miękkie lądowanie", jest lekkim słownym nadużyciem. A poza tym, nawet z tego co mówi wynika, że nie poczuwa się do żadnej winy a minister wnioskujący o jego dymisję, również nie ma większych zastrzeżeń do jego prezesowania w NFZ. "Pan minister nie ma żadnych zarzutów w stosunku do mnie" - twierdzi Jacek Paszkiewicz i dodaje: "Przyczyną mojego  odwołania jest zmiana koncepcji funkcjonowania Funduszu."

Z wypowiedzi zarówno prezesa NFZ, jak i ministra zdrowia wynika jednoznacznie, że karanie lekarzy, nawet po odejściu prezesa, nadal pozostanie wpisane w nową koncepcję a wiadomość, że "wszystkie NFZ-ty właśnie przeprowadzają na szeroką skalę nabór ludzi do Działu Kontroli i Windykacji” wskazuje, że zabiegi zmierzające do ograniczania możliwości leczenia Polaków, mają ulec ostremu przyspieszeniu. Ale co się dziwić, skoro pogarda okazywana lekarzom i polityka zastraszania, które towarzyszyły poczynaniom obu panom podczas wdrażania ustawy refundacyjnej i innych przepisów, zamiast zniknąć z repertuaru obu tych najważniejszych instytucji państwa, przybierają jedynie nową formę.

Twierdzenie Bartosza Arłukowicza sprzed kilku miesięcy: "Jeżeli lekarz chce leczyć ludzi, brać udział w obrocie publicznych pieniędzy ... więc musi za to brać odpowiedzialność ..." jest zwykłym prymitywnym chwytem socjotechnicznym i manipulacją, mogącą się zrodzić tylko w umyśle człowieka karmionego przez lata propagandą komunistyczną - a nie w głowie ministra zdrowia! Czyż można przyjąć, że młodzi ludzie idą na studia medyczne nie po to, by po ich ukończeniu leczyć ludzi, ale po to by "brać udział w obrocie publicznych pieniędzy", które nigdy nie były i nie będą ich pieniędzmi!

Przecież ktoś kto powiedział: "Mnie bardzo zależy na tym, byśmy rozpoczęli płacenie za efekt leczenia, a nie za fakt leczenia" tym samym dowiódł, że kompletnie nie wie i nie rozumie na czym polega zarówno sam proces leczenia i jego efekt, jak i proces rozliczeń w systemie opieki zdrowotnej i to bez względu, jaki model byśmy przyjęli!

   A jakie naprawdę i to od lat było i jest ich "kompleksowe" podejście, ujawnił na odchodne prezes Jacek Paszkiewicz: "Kolejki są immanentną cechą tego systemu ..." ……"Pacjent czeka i ma czekać - takie stworzono prawo i system ...".



Nie dodano kategorii

Komentarze: 0

Nie dodano komentarzy.

Dodawanie komentarza