Za(rząd)zanie lekową zadymą

2012-01-08 17:10:27

Wojna rządu z lekarzami przystraja się w coraz to nowe zbroje, choć bitewne odgłosy niekoniecznie będą już tak donośne jak w ostatnich dniach. Idea wprowadzenia nowej ustawy refundacyjnej była prosta – chodziło o ograniczenie wydawania publicznych pieniędzy na leki, a nie obniżenie cen leków, jak powtarza w kolko minister Arłukowicz. To oszczędności budżetowe usztywniają stanowisko rządowe wobec lekarzy. Czas leci, a ludzie przy okienkach aptecznych płacą 100%, albo nie wykupują leków, czyli ich nie przyjmują, często nie wspominając o tym ani słowem swoim lekarzom, bo się po prostu wstydzą swojej biedy.

Przy okazji do ustawy wprowadzono wiele innych, często kontrowersyjnych zapisów, które kompletnie zmieniają dotychczasowa politykę lekową. Centrum decyzyjne tej inicjatywy znajduje sie w trójkącie : Tusk - Rostkowski - J.K.Bielecki, wspomaganym przez Ewę Kopacz i Jacka Paszkiewicza i działa zgodnie z filozofia i metoda zarządzania przez kryzysy. Bartosz Arłukowicz jest wrobiony w całą tę sprawę i miota się jak noworodek. Zresztą nie ma go teraz za co żałować.

Metoda zarządzania przez kryzysy ma swoich entuzjastów, zwłaszcza w osobie Jana Krzysztofa Bieleckiego, najbardziej zaufanego człowieka Donalda Tuska. Kryzys, z którym mamy teraz do czynienia ma charakter bardziej mgławicowy, bo bardziej daje sie go odczuć niz opisać. Sam premier zdaje sie uważać ten kryzys za palący, ale możliwy do opanowania. Ta zwłoka rządu i jego oficjeli w enuncjacji jakichkolwiek komunikatów i deklaracji nie jest przypadkowa i ma swoje uzasadnienie. A przecież chodziłoby tylko o zawieszenie kar za błędy na receptach. Nawet tyle nie chcieli zrobić, co dowodzi tezy, ze z kryzysu mniej poobijany ma wyjść rząd. Nie chce krakać, ale mam powody sądzić, ze rząd spokojnie poczeka az do posiedzenia NRL w Lodzi i dopiero zacznie dziarsko działać.

W nadchodzącym tygodniu, same deklaracje, ze stoimy po stronie pacjentów, juz nie musza być tak nośne i chwytliwe jak w ostatnich dniach. Tak wiec nie wytrwanie, bo to nie głodówka, ale roztropne działania naszych przedstawicieli w naszym lekarskim, środowiskowym interesie, mogą być najbardziej pomocne.



Nie dodano kategorii

Komentarze: 0

Nie dodano komentarzy.

Dodawanie komentarza