Lekarz lekarzowi urzędnikiem

2011-09-25 20:29:43

Już kasy chorych pachniały lekarską zdradą. NFZ, modo ministrowie Łapiński & Nauman, dopełnił dzieła. Lekarz Urzędnik, wykształcony w Akademii Medycznej, niedowartościowany w zawodzie, często potężnie rozczarowany w swej ambicji, niedoszły ordynator, to dziś dla zwykłych lekarzy przeciwnik wagi superciężkiej. To taki Kliczko, którego nie da się uderzyć, ale wokół którego można z pięściami podskakiwać najmniej przez dziesięć rund.

Z Urzędnikiem, który zamienił stetoskop lub skalpel, na garnitur BOSSA, rządową brykę, o gwiazdkę lepszy hotel na wyjeżdzie na tzw. prowincję, kolejne rządy III i IV RP, które próbowały z nim walczyć, przegrywały. I chociaż żarliwie zapewniły, że zmniejszenie liczby urzędników to priorytet, ani Kaczorom ani Tuskom się nie udało. Przy okazji każdych wyborów rózne urzędnicze szare myszki po raz kolejny chowają sie po dziurach, aby za chwilę okazać swą wszechmocną siłę i pokazać się u boku zwyciężców. Tych urzędasów nie znajdziecie dziś na plakatach wyborczych, rozwieszonych licznie na przydrożnych słupach, a nawet na drzewach w lesie w okolicach Garwolina. Oni zajęci są tzw. oceną okresową. Dyrektorzy oddiałów wojewódzkich NFZ wystawiają noty swoim pracownikom za to, jak pracują. I okazuje się, że nie mają kogo zwolnić. Wszyscy oceniani pracują przynajmniej na poziomie średnim. Praktycznie żaden pracownik ministerstwa czy urzędu wojewódzkiego nie dostanie noty negatywnej. Nie ma tam również wybitnych pracowników. Jednym słowem króluje przeciętniactwo. Bawi się zatem demokracją lekarska inteligencja. Ma tę niekwestionowaną swobodę, że przeciętniactwo jej ani na chwilę nie pojmuje. Ale do czasu ......



Nie dodano kategorii

Komentarze: 1

Dziadzia 04.10.2011 r., 01:02
Boję się, Mareczku, że nie do czasu... Ot, taki podsekretarz Krzysztof Kuszewski choćby... Wiekuisty. Czy, dajmy na to, Andrzej Trybusz. Sam Jezus Chrystus to przy nich pacholę małoletnie.

Dodawanie komentarza