Nic się nie zmieniło?

2011-08-28 10:06:05

Przyglądając się od 22 lat Polsce, a od trzynastu co najmniej bardzo uwaznie, bo podróżując po niej ze wschodu na zachód, z południa na północy przez rozdroża wciąż budujących się i modernizowanych dróg, mijając dziesiątki i setki wsi, przypomijących raczej zamożne przedmieścia niż zabite deskami wiochy, z pięknymi willami i murowanymi zabudowaniami z wystyżoną wokół nich trawą i dziesiątkami zachodnich aut nie tylko przed stodołą lub chlewnią, ale na parkingach "niby-to-wiejskiego" murowanego kościóła z potężną plebanią, wciąż gorączkowo szukam tych ogromnych pól ubóstwa ...

Ostatnio w Ludwikowie k/Lubartowa w woj. lubelskim ( na trasie Lublin-Włodawa-Białoruś) zupełnie przypadkowo wylądowałem na grillu, w farmerskiej rodzinie zyjacej od lat z uprawy chmielu zakontaraktowanego do browarów austriackich, która przysłużyła mi się zupełnie przypadkowo pomocą w wymianie żarówki prawego tylnego stopu w moim Peugeocie. Lokalny patrol policyjny był nieubłagalny i dalej jechać nie pozwolił, dopóki nie pojawili się moi dobroczyńcy. Kiedyś milicja na tym terenie przepraszała lekarzy, że przypakiem znaleźli się w polu obserwacji radarów. Jednego z bardzo wziętych przez rodziców pediatrów, który rozpędził się w 1984 roku swoim nowym Wartburgiem do 97 km/godz, goniący wczesniej za nim "Dużym Fiatem 125p" milicjant Olek, nie tylko go potem przepraszał, ale prosił o umiar i rozsądek, bo "kto będzie leczył nasze dzieci, kiedy Pan Doktór się zabije?"

Milicjant i Pediatra wciąż zyją i cieszą się dobrym zdrowme. Milicjant ma dziś sklep, w którym sprzedaje córka sekretarza powiatowej PZPR, a Doktor doczekał emerytury i nieżle dorabia sobie w pobliskim niepublicznym ZOZ-ie. Nikt nie ma do nikogo pretensji ani tym bardziej urazy. W powiatowej siedzibie PZPR, jest już od lat szkoła muzyczna, a nie tam żadne SLD, albo, nie daj Boże, PO lub obrzydliwy TVN24.

Byłem ostatnio w kilku publicznych i niepublicznych tzw. terenowych ośrodkach zdrowia południowego Mazowsza i Lubelszczyzny we wczesnych godzinach popołudniowych. Zastałem tam znudzonych pracowników, przemądzałych kierowników i zadufanych lekarzy rodzinnych i ani jednego chorego, ani kogoś kto by nawet chciał udawać pacjenta. Pewnie to nie czas epidemii ani żadnych masowych badań ludności. Nie była to również jak przed laty PSL-owska Biała Niedziela, ale wspomnienie PRL jest tam bardzo silne. Faktycznie tam się nic nie zmieniło i nic nie zanosi się na zmianę.

Powiem wprost : oni marzą o takiej zmianie, która przywróci władzę hołocie nad inteligancją. I o takiej zmianie
mówią, do takiej tęsknią i przepijają. Ja NIE!



Nie dodano kategorii

Komentarze: 2

#####tak--tak... 17.10.2011 r., 09:24
PAN MA RACJA , TAKA JEST PRAWDA SAMI BOHATEROWIE!!!!!!!!!!!!!!!
Gdansk 05.09.2011 r., 09:49
interesujacy post

Dodawanie komentarza