Konowale, klaniaj się Panu Pijakowi!

2011-08-21 11:01:01

Szpitale nie mogą już wystawiać rachunków za pomoc udzieloną "nawalonym jak stodoła" ubezpieczonym menelikom, którzy albo sami trafili na izbę przyjęć, lub przywiózł ich po najmniejszej linii oporu policyjny patrol. Ten sam patrol może złapanego po duzym piwie lub "fikołku" > 0,5 promille, kierowcę odwieźć do aresztu, by za chwilę sąd skazał go na dwa lata odsiadki lub zawiasów, nie mówiąc już o kilku tysiecznej grzywnie. A jeśli to lekarz, a nie daj Boże ordynator lub dyrektor szpitala, to jutro nieborak ląduje na pierwszej stronie lokalnej gazety.

Nie jestem "święty" i nie bronię alkoholików. Sam kiedyś wypiłem podobno o jedną cysternę wódki za dużo. Złośliwcy twierdzą, że o dwie. Wreszcie mi zaszkodziło, wyladowałem na OIOM-ie i już nie piję już alkoholu od jedenastu lat. Chętnie więc odwożę znajomych z imprez i grillów nawet pózną nocą. Ale nigdy nie wiozę ich na izbę przyjęć. Najwyżej mam ubaw dla siebie. Policji się nie obawiam, ale często omijam ostrożnie Panów Pijaków, aby nie zrobić im krzywdy, kiedy leżą w poprzek drogi, ani nie naruszyć ich obywatelskich praw, które majestatycznie potwierdza stanowisko Ministerstwa Zdrowia (MZ-BP-P-0620-6307-2/FK/11).

"To granda, Panu Bogu nie meldowana" - krzyczą z bezsilnej wściekłości dyżurni lekarze szpitalnych SOR-ów. Wcale się im nie dziwię. Młodzi chłopcy po pólnocy wojują z miejscowym menelstwem. Kosztem zasłużonej drzemki, oddają się ćwiczeniom z podłaczaniem jakiś wyszukanych kroplówek, oczekiwaniu na badania laboratoryjne. Ten horror tra dopóki Chroniony Chorym Prawem Pan Pijak, nie ocknie się z letargu, opierdoli wszystkich lekarzy, pielęgniarki, salowe i policjantów - i nie oddali się ze szpitala rażnym krokiem nad ranem w poszukiwaniu jakiegoś "mózgojeba".

Obowiązująca do końca czerwca ustawa z 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej pozwalała szpitalom na pobieranie opłat za świadczenia medyczne udzielone osobie znajdującej się w stanie nietrzeźwości. Dzisiaj jest już jasne, że jeżeli taki pacjent jest ubezpieczony, to za pomoc zapłaci NFZ, czyli jak najbardziej poprawne Państwo Obywateli, Którym Wszytsko Wolno.

Bardzo mnie irytuje niefrasobliwość polskiego prawa. Przepisy, które nie określają wyraźnie sposobu ich egzekwowania nie powinny być wprowadzane w życie. Jak to możliwe, by ustawa funkcjonująca od 1991 roku była nieskuteczna, dyskryminująca, kontrowersyjna, problematyczna... etc. Potrzeba było aż 20 lat, aby dojść do takich wniosków...? Ja nie widzę nic zdrożnego w pobieraniu opłat od nietrzeźwych pacjentów.



Nie dodano kategorii

Komentarze: 3

Gdansk 05.09.2011 r., 09:56
Ewentualnie druga opcja to podniesienie skladki zdrowotnej na okres np. 1 roku.
Gdansk 05.09.2011 r., 09:55
oczywiscie zakladajac ze jest ubezpieczony
Gdansk 05.09.2011 r., 09:55
wydaje mi sie ze lepsze rozwiazanie to np,. prawo do jednej na rok interwencji lekarza naskutek pijanstwa, bo czasem sie cos moze wydarzyc przeciez, a jak ktos nie ma umiaru to wtedy niech placi

Dodawanie komentarza