Lekarska solidarność już nie w modzie

2011-05-11 02:19:43

Lekarzy odsądza się często od czci i wiary, za to że trzymają sztamę. Zwlaszcza wtedy, kiedy chodzi o błędy, wpadki i zaniechania. Ci, którzy tak sadzą, nie mają pojęcia o wpływie terapii na turbulencje ludzkiego organizmu, niezależnego od naszej działalności. Czy wzajemny szacunek lekarzy jest jeszcze wartością, która odróżnia nas od tłuszczy, która potrafi tylko żądać? Czy w ogóle możliwe jest wyeliminowanie iskrzenia między lekarzami i fałszywej rywalizacji oraz rozpamietywanie mrzonek o idylii środowiskowej? Lekarska młodzież walczy o specjalizacje i punkty z LEP-u niczym giełdowi maklerzy. Robienie na złość powoli staje się cnotą i sposobem na osiąganie sukcesu zawodowego i finansowego.

Badźmy szczerzy! To nie żaden wstyd! Przestańmy się skradać jak pies do jeża. Przecież to lekarze lekarzom rzucaja najwięcej kłód pod nogi .....

W nowej ustawie o refundacji leków, zobowiązuje się wszystkich lekarzy, bez względu na rodzaj zatrudnienia, do zawarcia umowy z NFZ na wypisywanie leków refundowanych. Oznacza to, że wszyscy lekarze zatrudnieni na podstawie umowy o pracę, podpisywaliby taka umowę z NFZ ze wszystkimi jej konsekwencjami, w tym niezgodnymi z odpowiedzialnością pracownika określoną przez Kodeks Pracy. Na Boga - jak można lekarza ze szpitale obarczyć odpowiedzialnością finansową za wypisanie leków refundowanych, w przypadku kiedy pacjent nie miał do tego uprawnień. Przecież lekarz oddziału szpitalnego nie ma żadnego wpływu na zapis w dokumentacji, dokonany podczas przyjęcia do szpitala i określający uprawnienia chorego. Nie ma też możliwości zweryfikowania tych uprawnień. Takie rewelacje organizacyjne są rodzimym produktem polskich lekarzy, którzy za urzędnicze stanowiska, premie, nagrody, odznaczenia i prespektywę awansu sprzedaja się władzy. Aż się od nich roi w strukturach rządowych i samorządowych wszystkich szczebli - od najbardziej zapyziałych gmin az po Gabinet Premiera i Pałac Prezydencki, nie mówiąć juz o ambasadach na całym świecie. I żeby nie wygladało na agitację - od półwiecza sprzedają się każdej władzy.

W rządzie Donalda Tuska zasiądzie od jutra czterech lekarzy w roli konstytucyjnych ministrów - dr Ewa Kopacz od zdrowia, dr Bogdan Klich od wojska, NATO i Al Kaidy, dr Ela Radziszewska od równouprawnienia i przeszcepiony z SLD pediatra ze Szczecina Łukasz Arłukowicz od ... No własnie od czego?

Sam Tusk na razie komplementuje nuworysza : krytyczny, energiczny, inteligentny, ale wyzbyty złych emocji, czyli zacietrzewienia i nienawiści.

PO-żyjemy i zobaczymy!

Lekarską solidarność już dawno szlag trafił. Nadzieją może być tylko teraz zwyczajna ludzka przywoitość.



Nie dodano kategorii

Komentarze: 1

bialamewa 12.05.2011 r., 13:06
Przyzwoitość poległa już na poziomie edukacji młodego lekarza.

Dodawanie komentarza