Egipt płonie! Boję się o Warszawę!
2011-01-29 03:23:21
28 kwietnia 1986 roku przeżyłem amerykański nalot 24 bombowców F-111 na Libię, bez specjalnego zaniepokojenia, nie mówiąc o strachu, ponieważ dzień wcześniej ówczesny Prezydent USA Ronald Reagan zapowiedział przez radio, że w Libii zostana zmombardowane precyzyjnymi do 6 metrów rakietami centra szkoleniowe terrorystów. Okna mojego szpitala w Misuracie, został zaciemniony wyskokogatunkowym płótnem, z którego robi się eleganckie męskie garnitury. ja sam musiałem zamalować po połowy na niebiesko, reflektory przednie mojego DATSUNA. Amerykańskie ulotki, głosiły, że .... kto się boi lub obawia - to niech pójdzie na plażę - która naprawdę nie będzie atakowana. Nalot trwał osiem minut, a polscy i inni zagraniczni lekarze, wychodzili z domów z dziećmi na rękach - aby patrzeć jak z nieba lecą na Libię amerykańskie rakiety. Mam jeszcze w domu amerykańskie NEWSWEEK-i z tych czasów.
Dzisiaj nowa fala protestu, diabli wiedzą przez kogo inspirowana przetacza się przez islamską Północną Afrykę, która nienawidzi naszej zachodniej kultury i wszelkich jej odmian i naszego stylu życia. Wg wyzanwców tej ideologii, kobieta bez zakrytej twarzy, zresztą i całego ciała jest nierządnicą, a mężczyzna który na to zezwala, jest zwyczajnie wysłannikiem szatana.
Rozróba przetoczyła się już przez Tunezję, ominęła bogatą w najlepszą na Swiecie ropę Libię - w której od 41 lat rządzi i marzy o psedomonarchii sympatyczny i przystojny skąinąd pułkownik Muammar Kaddafi - i trafiła do wielkiego, bo ponad 80-milionowego Egiptu. Tego samego, dokąd jezdzimy się smarzyć na brąz w Hurgadzie i Szarm el-Szejk nad Morzem Czerwonym.
W Egipcie są teraz czołgi na ulicach, pożary, ranni i zabici. Jest tam jeszcze trochę naszych znajomych, którzy latają tam o każdej porze roku, aby sie wygrzać na plażach i wyspać porządnie choćby przez tydzień. Starcia w Egipcie nie ustają mimo wprowadzenia godziny policyjnej. Na ulice wyszło wojsko. Boję się, że to nie koniec tej arabskiej ofensywy przeciwko naszej cywilizacji. Ciekawe kto będzie następny?
Wojujący islam rozciąga się od Maroka poprzez Sadan, Emiraty, co więcej zaczepia o sowiecki Kaukaz aż po Indonezję, Borneo i Samoa, a nawet zagląda w miejsca w Australii i USA, o których nawet się nam nie śniło. W Warszawie, Poznaniu, Biłgoraju czy Lubartowie, nie spotykamy Arabów zbyt często, ale już z Amsterdamie, Toronto czy Sydney - jak najbardziej!
Byłem dziś w Lublinie na pogrzebie mojego krajana, ratownika medycznego Marcina Knapa, który zginął w zasadzce Talibów w południowo-wschodniej części prowincji Ghazni w Afganistanie. 22 stycznia „Rosomak”, którym wraz z żołnierzami i miejscową policją patrolował okolicę, najechał na minę pułapkę. Marcin był ratownikiem medycznym. Krótko przed śmiercią udzielał pomocy medycznej jednemu z afgańskich policjantów. Marcin był pracownikiem Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Lublinie.
Pracował u nas od 5 lat. Zgłosił się jako kierowca samochodu uprzywilejowanego, ale od początku mówił, że chce być ratownikiem. Szybko dopiął swego, skończył odpowiednie kursy i szkolenia - mówi dr Alicja Ciechan, zastępca dyrektora lubelskiego pogotowia. - To był naprawdę oddany pracy ratownik. Młody, ale dobry w tym, co robił - dodaje.
To była druga zagraniczna misja Marcina, wcześniej służył w Czadzie. Do Afganistanu wyjechał tuż przed świętami Bożego Narodzenia, 20 grudnia. Miał wrócić w czerwcu.
Nie wróci. Cześć Jego pamięci.

Dodawanie komentarza