Półśrodki to zła metoda

2008-11-24 11:42:12

Zaproponowany przez Platformę Obywatelską projekt, przyspieszający prywatyzację szpitali, wzbudził podczas jednej z ostatnich sejmowych komisji zdrowia wiele emocji. Według mnie niepotrzebnie. Tak naprawdę powodem konfliktu wokół zgłoszonej nowelizacji jest pokutujący, m.in. wśród polityków, pogląd, iż prywatna opieka zdrowotna jest przeznaczona jedynie dla osób zamożnych. Nic bardziej mylnego.

Prywatne szpitale są, co zawsze powtarzam, dla wszystkich Polaków, bez względu na status majątkowy. Dla pacjenta nie jest ważne, kto jest właścicielem szpitala. Istotny jest jedynie fakt, czy dana placówka ma podpisaną umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia.

A liczby mówią same za siebie. W samym tylko szpitalu Enel-Med w 2007 roku aż 75% wszystkich operacji wykonano w ramach umowy z NFZ. I co więcej, potrafiliśmy wypracować z nich zysk.

To właśnie jest podstawowa różnica pomiędzy placówkami prywatnymi i publicznymi – kwestia sprawnej organizacji. Z powodu jej braku, szpitalom publicznym przekazywane są olbrzymie środki na kolejne oddłużenie, sięgające prawie 3 mld zł. Oprócz tego otrzymują dotacje od organów samorządowych i założycielskich na zakup sprzętu, remonty i inwestycje.

Są to ogromne kwoty rocznie sięgające powyżej 2 mld zł. Takich dotacji nie otrzymują szpitale prywatne, które obsługują przecież tych samych pacjentów, również ubezpieczonych w NFZ.

Aby uspokoić przeciwników prywatyzacji, dodam że prywatnym inwestorom zawsze będzie zależało na kontraktach z NFZ, gwarantującym publiczny charakter świadczonych usług. Bez kontraktów żaden szpital prywatny nie będzie miał szansy na sukces ekonomiczny. Natomiast jak duże będą to kontrakty, czy zostaną przedłużone a przyznane punkty rzeczywiście uwzględniały wartość wykonanej operacji, będzie zależało tylko od rządzących.

Reformy zdrowia z prawdziwego zdarzenia nie da się przeprowadzić półśrodkami, a przez ostatnie 18 lat tylko z takimi mamy do czynienia. Skutki tych decyzji – zawsze politycznych, a nie ekonomicznych, czy społecznych, odczuwamy do dziś.



Nie dodano kategorii

Komentarze: 1

TenObcy 24.02.2009 r., 01:05
Zgadzam się. W sprywatyzowanych placówkach jest szansa na podniesienie jakości świadczonych usług medycznych. W placówkach tzw. państwowych - tam gdzie wszystko jest "niczyje", brak dyscypliny i odpowiedzialności za czyny, decyzje. A pacjent powinien mieć możliwość wybierać, a nie być skazany na niereformowalne molochy, w których nikt nie dba o jego dobro.

Dodawanie komentarza