zaborczy związek
2009-03-01 11:18:24
Wczoraj miałem zupełnie luźny dzien, zero pracy, zero stresu, odpoczynek i ładowanie baterii na cały następny tydzień. I po jako takim odgruzowaniu mieszkania po całotygodniowym bałaganie, przetarciu drogi pomiedzy kuchnią, pokojem a toaletą postanowiłem zadbać o siebie i swoich najblizszych. Lekarz też człowiek i swoje hobby ma, dla mnie to m.in. bicykle, zatem nie mogłem odpuścić corocznej wystawy "Rowery 2009". Impreza mimo tłumów, super, pełno nowości rynkowych i mmnóstwo ludzi o podobnych zainteresowaniach, których tak jak mnie kręci ta sama pasja. To lubię, ale niestety z racji pracy rzadko znajduje czas, żeby poszaleć na rowerze. Wróciłem bardzo zadowolony. A wieczorem spotkanie z długo niewidzianymi znajomymi, już myślałem, że się obrazili za to, że nie znajdowałem dla nich czasu wcześniej. Ale nie. Oni ten fakt w kontekście swojej własnej pracy rozumieją, w końcu sami są z tzw. branży, i pewnie tylko dlatego. Po powrocie z pysznej kolacji, spędzonej w super towarzystwie wróciłem do domu z kłębiącą się na stykach moich szarych komórek myślą, że związek z medycyną na który parę lat temu się zdecydowałem, to związek bardzo zaborczy i tak naprawde ogromnie ogranicza mój świat, moje horyzonty i mnie samego. Ciężko znaleźć czas na to żeby zadbać o to, co najważniejsze: o rodzinę, przyjaciół, znajomych o nasze pasje, czyli ludzi i rzeczy, które czynią nasz świat szcześliwym. My czasem nie odstrzegamy jak bardzo zaniedbujemy najblizszych i siebie, dopiero jakiś boom, sprzeczka z najblizszymi, niespodziewana sytuacja życiowa nam to uświadamia. Mi uświadomił to po raz kolejny zresztą ten weekend i jedno jest pewne muszę przeanalizować mój system wartości, bo nie otaczam się samymi ludzmi z branży, którzy rozumieją jak bardzo może dać w kość dyżur i że po nim nie ma się już ochoty na nic, nawet na miłe spotaknie z przyjaciółmi.

Dodawanie komentarza