Nie cierpie poniedziałku

2009-02-23 20:28:38

I nie chcę wyjść na marudę, ale chyba wiekszość z nas najchetniej wykresliła by ten dzień ze swojego kalendarza, więc i ja nie należe tu do wyjatku. Choć mam kolege, który uważa że najbardziej krytyczny dzień w ciagu całego tygodnia pracy to środa, no bo w poniedziałek na świeżo naładowanych w weekend akumulatorach ma siłę i chęci do diałania, na resztkach energii funkcjonuje też jeszcze jako tako we wtorek. A środa dramat, kompletna dętka i dopiero czwartek i piątek nasycone myśla o zbliząjacym się weekendzie przynoszą mu powrót optymizmu. Ja jednak będę obstawał przy swoim, że poniedziałek to najgorszy dzień w  całym tygodniu, człowiek rozleniwiony wolnym weekendem (o ile rzeczywiście taki on jest), wpada znowu w wir pracy, a zanim trybiki zaczną pracowac na własciwych obrotach to troche czasu mija. Idac do pracy zastanawiam się ilu to pacjentów zdołał pomieścić nasz oddział, bo coraz to bijemy nowe rekordy frekwencji, w końcu pomysł żeby lepiej zagospodarawowć przestrzeń i wprowadzić piętrowe łóżkanie dla pacjentów nie wziął się z nikąd. Uff tym razem tylko 6 (słownie: sześć) dostawek na korytarzu - hurrra. Zatem dziarsko slalomem przedzieram sie pomiedzy łóżkami pacjentów i w plątaninie kabli od nebulizatorów i monitorów ekg docieram do pokoju lekarskiego. Jestem. Kawa ....? O nie, nie teraz czas na zaległe papiery, które czekają na dokończenie co najmniej od piatku.Może zdążę przed poranną odprawą. A po niej do pacjentów - przez weekend nagromadziło sie wiele pytań i prodlemów do rozwiazania, zatem do dzieła, a do tego trzeba sie zapoznać z nowymi pacjentami i przekopać sie przez ich dokumentację. Nim się człowiek obejrzy, odda zlecenia, a tu już 13, zatem zasiadam do wypisów i tak w mgnieniu oka mija czas do 16, 17, a czasem tak jak dzisiaj do 18. I dobrze że dni są coraz dłuższe, bo przynajmniej jest szansa, że człowiek wyjdzie z pracy jeszcze jak jest widno. No dzisiaj się niestety nie udało. Zmeczony, czekam na autobus. Jadąc marzę jak najszybciej o prysznicu i połozeniu sie spać. Ale nie jeszcze słówko na blogu ..... Pozdrawaiam, na szczęście jutro juz wtorek : )))))))    



Nie dodano kategorii

Komentarze: 2

przenitek 27.02.2009 r., 22:39
A na buziaka czekam ; )))
przenitek 27.02.2009 r., 22:38
Proponuje na odprawie przysypiać albo na popielniczkę, tylko żeby ktoś dowcipny czegoś do buzi nie włożył, albo na glonojada, tylko żeby sie nie przyssać za mocno do koleżanki lub kolegi i do tego mieć nadzieje że szef nic nie zauważy. Zawsze to minimum dodatkowe 30 - 45 min snu ; )))

Dodawanie komentarza