polskie dinozaury
2009-07-25 10:14:56
Rower, 33 stopnie Celsjusza w cieniu, brak wiatru, około 120 km przejechanych - tak po krótce możnaby było streścić przebieg mojej "wyprawy" do Parku Jurajskiego w Bałtowie (woj. świętokrzyskie). Na wspomnienie o czwartkowych upałach nadal jest mi słabo
. Warunki do jazdy raczej kiepskie, żar lejący się z nieba, rozpuszczający się asfalt i trasa która raczej nie obfitowała w zacienione fragmenty. Ale jeszce do celu jechało sie jako tako, bo wyruszyliśmy o świcie, zanim słonko dało o sobie mocniej znać; za to powrót był tragiczny. Wszechobecna duchota, gorące powietrze parujace dodatkowo od asfaltu; koszulkę rowerową można było spokojnie wyciskać jak po praniu, mimo, że oddychająca i jakoby świetnie transportująca wilgoć. Co około 20 km, trzeba było robić przystanki, na których pochłanialiśmy hektolitry płynów. I tylko żal, że nie można się było zimnego piwka napić, bo zachwilę trzeba było z poworotem wsiąść na rower i jechać dalej. No troszkę się zmordowałem.
Spytacie czy było warto .... ? Ależ oczywiście, że tak, to moja pasja, choć czasami okupiona dużym wysiłkiem. Poza tym warto było zobaczyć po raz pierwszy Bałtów. Miasteczko samo w sobie niczym szczegówlnym nie wyróziające się od tysięcy jemu podobnych w Polsce gdyby nie fakt, że po odkryciu w pobliżu śladów bytności dinozaurów postanowiono to skrzętnie wykorzystać i utworzono tzw. Jura Park Bałtów (http://www.juraparkbaltow.pl). Miejsce, które obecnie sciaga to tysiące turystów. Naprawdę warto go odwiedzić, głównie z miluśińskimi, którzy oprócz podziwiania naturalnej wielkości modeli dinozaurów, jak te poniżej, (notabene bardzo realistycznie odtworzonych), możliwości posłuchania o ich historii, rozwoju i budowie, mają do dyspozycji liczne skierowane właśnie dla nich atrakcje jak fajnie urządzone place zabaw, czy safari zoo, które podziwia się z pokładu oryginalnego amerykańskiego autobusu szkolnego.


To tyle o czawrtkowej wyprawie, dzisiaj pada więc pewnie z wycieczki rowerowej nici i trzeba zostać w domu
