Dziwny to kraj

2009-07-20 19:46:35

Dziwny to kraj, ta nasza Ojczyzna. Pełna wynaturzeń, sprzeczności i nieprawidłowości dotykających każdego aspektu naszego życia. I pewnie myślicie że znowu będę się rozwodził nad nieprawidłowościami jakie panują w polskiej służbie zdrowia. Nie tym razem, wylałem już wiele żółci w tym temacie w poprzednich postach. Dzisiaj postanowiłem dotknąć zgoła innego i nie związnego z medycyną tematu.

Od kilku dni mam mośliwość trochę wiecej niż dotychczas pojezdzić na swoim ulubionym środku transportu, czyli na rowerze. Zadowolony przemierzam kolejne kliometry trasami i w mieście i poza nim. Naprawdę polecam. Ten obraz radości i sielanki psuje niestety nieodparte wrażenie, że będąc rowerzystą, czyli tak naprawdę pełnoprawnym użytkownikiem dróg, jest się intruzem i nikomu niepotrzebnym zawalidrogą. Nie raz obserwuję rozzłoszczonych kierowców, z których aż kipi gdy muszą ustawić się za mną do skrętu i poczekań aż ja wykonam ten manewr. Wielokrotnie już zostałem obtrąbiony mimo, iż jechałem zgodnie ze wszystkimi znanymi mi przepisami, ale jaechałem przecież po drodze - królestwie samochodów. Jazda po uczęszcanych trasach wcale nie należy do przyjemności, samochody osobowe jeszce nie stanowia problemu, ale wielkie TIR-y to poważne niebezpieczeństwo, szczególnie gdy przejeżdżają metr od Ciebie, wytwarzając silne zawirowania powietrza, a wtedy nietrudno stracić panowanie nad kierownicą i  nieszczęście gotowe. 

Kiedyś myślałem, że jeżdżąc częściowo po chodnikach będzie bezpieczniej. Nic bardziej mylnego, w tym królestwie pieszych jest jeszce gorzej, a przede wszystkim to przecież wg. prawa zabronione. Jeżdżąc rowerem po chodnikach nietrudno wjechać na jakiegoś przechodnia, tym bardziej że niektórzy z nich poruszają sie po dziwnej i naprawdę dla mnie nieodgadnionej trajektorii. Dodam jeszcze że jedyne dwa poważniejsze wypadki na rowerze miałem właśnie poruszając sie po chodniku. A już tak poza tym wszystkim, to na chodniku rowerzysta też nie jest mile widziany.

Są na szczęście trasy specjalnie wydzielone dla rowerzystów. Asfaltowe, brukowane i inne (najlepsze są te o czerwonej nawierzchni), które powinny być rajem dla cyklistów. Czy są ???? No cóż, na razie jest ich bardzo mało, choć i tak doceniam, że z roku na rok sukcesywnie ich przybywa, ciesze sie nawet z tych które mają po parę metrów i z tych co ni stąd ni z owąt kończą sie nagle w szczerym polu, albo w połowie długosci ulicy. Ale ilość nie jest najwazniejszą kwestią, bowiem co innego wyprowadza mnie z równowagi. Dotyczy to ścieżek już istniejących, które zazwyczaj biegną równolegle do chodników, niczym od nich nie oddzielone i  tu pojawia sie problem bowiem wiele osóg traktuje je jako integralną część tegoż chodnika, co z tego że jakoś tak dziwacznie oznakowaną i mającą inny kolor. Wielu ludzi sobie po nich spokojnie spaceruje, wyprowadza psy, a czest (o zgrozo) jeździ wózkami z milusińskimi. Chyba nie muszę mówić jakie to niebezpieczne gdy ta samą ścieżką będzie podążał rozpędzony rowerzysta. Ale i tą sytuację jestem w stanie przeboleć, choć scieżki rowerowe są jedynymi miejscami gdzie my rowerzyści powinniśmy się w miarę bezpiecznie czuć i poruszać. Najbardziej irytujące jest i tego nie mogą zrozumieć, że gdy chcesz na takiej scieżce przejechać i dasz sygnał dzwiękowy dzwonkiem to możez liczyć się z tym, że zostaniesz zwyzywany przy uzyciu bardzo mało wybrednych słów. Ale chyba brak kultury cechuje nasze społeczeństwo niezależnie od tego czy jest się pieszym, kierowcą, czy rowerzystą. 

I żeby nie było, że idealnymi użytkowwnikami dróg sa rowerzyści. Nie, wcale tak nie jest i wśród rowarzystów jest wiele osób słabo operujacych szarymi komórkami, które chociażby jeżdżą po publicznych drogach w srodku nocy bez świateł nie mając nawet jakiegokolwiek elementu odblaskowego. No idiotyzm i już.

Jak to jest (że posłużę się ulubionym krajem dr Zielonego) że we Francji można spokojnie i bezpiecznie przemierzyć rowerem z jednego miasteczka do drugiego oddalonego czesto o kilkannaście, a czasem i kilkadziesią kilometrów po ścieszce rowerowej nie wadząc nikomu i nie narażając się na nieżyczliwość kierowców, czy przechodniów ???? Ech chciałbym doczekać takich czasów, że i w Polsce tak będzie. 

 



Dodane w na luzie

Komentarze: 8

misiek 22.07.2009 r., 20:52
Znam przypadek, gdy takiego "cyklistę’ wywieziono "słodko śpiącego" pod Gdańsk. Musiał się chłopina nieco zdziwić ile kilometrów zrobił nocą!
przenitek 21.07.2009 r., 10:24
Jadąc cyklista to jeszcze nic, najlepszy jest taki, który w upojeniu leży w rowie a jego nogi wystają na nawierzchnię drogi.
misiek 20.07.2009 r., 23:52
Nie ma to jednak jak przejechać się wozem... Cholera! Znowu ten rowerzysta! I pielgrzymka nie wiadomo po co! A ten wóz drabiniasty co tu robi! Traktor! Kombajn! Cholera!
przenitek 20.07.2009 r., 22:59
A przyznaję, że i mnie czasami niektórzy rowerzyści strasznie denerwują, a i sam czasami popełniam głupie wręcz idiotyczne błędy.
przenitek 20.07.2009 r., 22:57
Tylko co z tego patrzenia przyjdzie. Cóż pożyjemy zobaczymy, może niedługo cudownie ludzka mentalność w naszym kraju się odmieni, a ścieżki rowerowe zaczną wyrastać jak grzyby po deszczu. He, he marzenia ....
inerka 20.07.2009 r., 22:15
Osobiście też bardzo czekam kiedy "ta Francja" do nas przyjdzie bo niestety już od jakiegoś czasu wizja jazdy ulicą i przepychanki z ciężarówkami przestraszają mnie na tyle skutecznie by wybrać opcję patrzenia na rowerek a nie jeżdżenia na nim :/
inerka 20.07.2009 r., 22:11
No cóż, po ścieżkach się chodzi bo to takie nowe i kolorowe i generalnie ładniejsze i fajniejsze niż szary chodnik z krzywych płyt :) to co sobie nie pochodzić ;)
kaeri 20.07.2009 r., 19:54
Jedź do Holandii, tam to dopiero jest rowerowy raj! Szczerze współczuję rowerzystom, chociaż bywa, że i mnie doprowadzają do szewskiej pasji ;)

Dodawanie komentarza