Oddech

2009-07-05 17:15:42

Naprawdę miło złapać trochę oddechu od pracy, choćby nie bedąc w niej tylko przez dwa dni. Z jednej strony to niewiele, a z drugiej strony to wystaraczajaca odskocznia od monotonii codziennego życia i natłoku obowiazków. Te parę dni wolnego postanowiłem spedzić w Gdyni,  a powodem był międzynarodowy zlot żaglowców, rozpoczynajacy coroczne regaty.

A zatem juz w środę wszystko było podporzadkowane temu, aby jak najszybciej wydostać się z Warszawy i rozpoczać podróż ku relaksowi. W pracy pojawiłem sie jak zwykle około 7 rano, ogarnąłem pacjentów, wydałem zlecenia, zrobiłem wypis i po porozumieniu z szefem zespołu ruszyłem w drogę. No właśnie droga ta okazała sie poniekąd drogą przez mekę. Każdy zna z własnego doświadczenia stan polskich jezdni, zatem nie bede się niepotrzebnie rozpisywał. W każdym razie trasa nad morze usiana jest jak już wspominał Misiek fotoradarami, robotami drogowymi i innymi tego typu podobnymi ograniczeniami w ruchu. Prawdziwą gehenną okazały się jednakże świetne rozwiązania naszych drogowców pod tytułem: "ruch wahadłowy". Korki po sam horyzont i slimacze tempo towarzyszyło nam przez dobre trzydzieści kiometrów i zamiast zakładanych 6 godzin jechalismy dobre 7,5 godziny. Jechalibyśmy pewnie jeszcze dłużej, gdyby nie fakt, że ostatni odcinek podróży postanowiliśmy odbyć około 130 kilometrowym odcinkiem autostrady A1 i to ona powróciła nam wiarę, że w Polsce nie jest tak źle i że są juz nawet u nas odcinki równych, dobrze oznaczonych, bezkolizyjnych dróg, gdzie można rozwinąć bezpiecznie trochę większą prędkość niż przepisowe 130 km/h. Gdynia powitała nas pięknym zachodzacym słońcem. Po zakwaterowaniu się u znajomych i paru chwilach spedzonych na pogaduszki zmeczeni położyliśmy się spać. Nastepnego dnia prawie ino swit ruszyliśmy ogladać żaglowce. I mimo iż były to godziny przedpołudniowe, a do tego jeszcze czwartek na nabrzerzu już czekały tłumy odwiedzajacych, którzy krzatając się pomiędzy budkam z szeroko pojętymi pamiątkami (można było kupić wszystko, nawet przysłowiowe mydło, widło i powidło), a nieodzownymi na tego typu imprezach namiotami z gastronomią skutecznie ograniczali dostęp do podziwiania przepięknych zaglowców. A naprawdę było co podziwiać od najwiekszego na świecie żaglowca czteromasztowego czyli rosyjskiego "Sedova", poprzez jedyny zaglowiec o zielonym ożaglowaniu, przystosowany do podrózy osób niepełnosprawnych czyli niemieckiego "Aleksandra von Humboldta", a skończywszy na perłach naszej żeglugi czyli "Zawiszy Czarnym" i "Darze Młodzierzy". Atrakcji nie brakowało, można było zwiedzać wybrane jednostki, zbierać pamietkowe materiały i pieczątki, a i organizacja była niczego sobie. Było tylko jedno ale, a mianowicie ilość osób, która tak jak my najechała z racji w/w zlotu jak też trwającego jednocześnie Heineken Open Air Festival Gdynię w ten weekend. Ja przyzwyczajony już do warszawskiego tłoku i korków byłem przerażony, a co dopiero rdzenni mieszkańcy Gdyni i jej władze, które jak sądze nieopacznie zorganizowały dwie wielkie imprezy jednoczasowo. Ukontentowany po dwóch dniach pełnych wrażeń i atrakcji wróciłem do stolicy. A jutro z powrotem do pracy, ale żeby nie kończyć pesymistycznie, postaram sie wkrótce zamieścić parę zrobionych na zlocie fotek : ))))



Dodane w na luzie

Komentarze: 5

misiek 06.07.2009 r., 21:29
DAWAJ FOTY! ŻAGLE! MARYNARZE! BOCIANIE GNIAZDA! ARMATY! KOTWICE! I RAZ JESZCZE ŻAGLE! I SZANTY! I HISZPAŃSKIE DZIEWCZYNY!
przenitek 06.07.2009 r., 20:39
Z tymi fotkami to był trochę problem bo zrobiłem je w trochę za dużej rozdzielczości i stronka bez należytych poprawek nie chciała ich przyjąć, ale się udało.
przenitek 06.07.2009 r., 20:37
Ech ja tam żeglarzem nie jestem, ale "łódki" uwielbiam. A w następnym poście specjalnie dla ukojenia twoich skołatanych, żeglarskich nerwów Żyrafko kilka fotek ze zlotu. Mam nadzieję, że już niedługo będziesz miała możliwość zaspokoić swoją pasję, choćby na Mazurach. Tego Ci życzę pozdrawiając serdecznie : ))))
inerka 06.07.2009 r., 15:26
fotki! fotki! fotki!!! :) koniecznie wgraj fotki :))
http://zyrafowo.blox.pl/html 05.07.2009 r., 23:24
Żagielki? Ach, popłynęłoby się... Odkąd mam patent żeglarski, czyli od lat już prawie siedmiu, nie byłam na "łódkach" ani razu... Wcześniej były rejsy, po Mazurach wprawdzie, ale z jakimi przygodami... a teraz nic zupełnie. Zrobiłam się Żyrafą lądową. A wpis Przenitka zadziałał na wyobraźnię, oj zadziałał... :-) Pozdrowionka i niech Wam Wszystkim początek tygodnia lekkim będzie, choć z wcześniejszych postów wiem, że to raczej tylko pobożne życzenia...

Dodawanie komentarza