Bez zaskoczenia

2009-06-15 20:04:16

Poniedziałek w pracy niczym mnie nie zaskoczył; co wiecej nie spowodował we mnie wybuchu złości. Pewnie to efekt tego, że po dlugim weekendzie powrót do pracy widziałem w najczarniejszych barwach, zakładałem najczarniejsze scenariusze i oswoiłem się z myslą ich nieszczęsnej realizacji. Jednym słowem wstając w poniedziałkowy poranek szykowałem sie na najgorsze, jak żołnierz upadajacej armi, który idzie na kolejną z góry przegraną bitwe ruszyłem do pracy. I co..... ??????? I dzięki tym załozenom uniknąłem najbardziej wkurzającego elementu jakim jest element zaskoczenia. Zakładałem że będzie Sajgon i był, zakładałem że dostane kilku pacjentów z weekendu i dostałem, zakładałem że nie wyrobię sie z niczym i nie wyrobiłem. Zatem..... wszystko zgodnie z planem który przyjąłem i nie ma powodów do zdenerwowania, bo tak właśnie, a nie inaczej miało być. No i tradycyjnie opuściłem mury szpitalne po 18 (he, he siostra jak obiecywałem zdązyłem przed 21). W pracy nie ma czasu żeby się w czubek głowy podrapać, mało nas lekarzy, a pacjenci wiadomo jako najlepszy moment na połozenie sie do szpitala upatrują pierwszy dzien po zakonczeniu weekendu. Wypoczęci, wyrychtowani tłumnie zgłosili sie dzisiaj na IP. A jeden z nich szczegónie utkwił mi dzisiaj w pamieci, tzw. VIP który zgłosił sie w przyciemnianych okularach z powodu bólów w klp, a we krwi miał 4,8 promila alkoholu, a na pytanie ile pan dziaj wypił odpowiedział z rozbrajajaca szczeroscią, że niedużo,.... jedynie "połóweczkę"...... He, he cienias znaczy. 

Podsumowując, nie jestem zły po dzisiejszym dniu, tak jak sie spodziewałem poniedziałek dał mi w kość, ale nie było w tym elementu zaskoczenia. I wszystko pod kontrolą, spoko i luz jak mawiają klasycy. 




Komentarze: 6

misiek 21.06.2009 r., 21:22
Wolny wybór...
przenitek 17.06.2009 r., 21:14
I chyba siostra to właściwy kierunek, a z tą d... to naprawdę nie przesadzaj. Musimy chyba zacząć mieć twarde serce, niektórzy takowe mają i chyba całkiem nieźle na tym wychodzą.
kaeri 16.06.2009 r., 22:03
Ja mam miękką dupę, sporo tłuszczyku. Serce niestety też mam miękkie, choć chyba powoli twardnieje.
przenitek 16.06.2009 r., 21:25
I jeszcze jedna rzecz którą dzisiaj siedząc około 17 w pracy wydedukowaliśmy, że im bardziej się starasz , im bardziej jesteś pracowity tym bardziej dostajesz w kość i tym więcej obowiązków na ciebie spada. I tak naprawdę osoby które są tzw olewusami mają spokój bo im każdy boi się powierzyć odpowiedzialna pracę, dlatego bezkarnie nic nie robią. A Ci co wykażą się pracowitością i odpowiedzialnością ponoszą tego konsekwencje ciężko pracując. Bo kto ma miękki serce i chce pomóc musi mieć twarda dupę i już.
przenitek 16.06.2009 r., 21:15
Bo tak naprawdę my sobie ponarzekamy, a sytuacja jaka była taka będzie .... Smutne to ale niestety strasznie prawdziwe.
kaeri 15.06.2009 r., 21:06
A mnie się już nie chce komentować tego, co się u nas dzieje :(

Dodawanie komentarza