"Co z nami bedzie na zakręcie .... "
2009-06-09 20:36:42
Fragment refrenu tej piosenki chodził dzisiaj za mna w pracy od chwili odprawy, kiedy to zastępca dyrektora (czyt. Lorda) ogłosił iscie Hiobowe wieści dla lekarzy rezydentów, że szuka mozliwości jakby to jeszcze ograniczyć nasze krociowe zarobki i póki co sprawdza prawne możliwości niewynagradzania nas za dyżury. Koronnym argumentem za takim rozwiązaniem są jak uwaza proporcjonalnie zbyt małe zarobki specjalistów i wynikająca z tego niesprawiedliwość (ten temat już wałkowaliśmy) oraz to, że jak na całym świecie powinniśmy płacić za naszą edukację. A przecież wiadomo będąc rezydentem nie pracujesz tylko się uczysz, he, he. A i jeszcze, a propos naszej (naszej jak naszej, moja to ona na pewno nie jest) dyrekcji, zagrożono nam, że będą wprowadzone karty czasu pracy, popieram i podpisuję sie pod tym oboma rencoma, przyda sie pare groszy za nadgodziny.
Ledwie zdążyłem ochłonąć po elektryzującej wizycie zastępcy Lorda, a tu proszę, okazuje się, że w poniedziałek nadchodzi totalny kataklizm i Tytanic zwany naszym oddziałem może co najmniej zacząć tonąć lub nawet zatonąć, bowiem połowy kolegów i koleżanek z różnych względów nie będzie. Ale może damy radę, przynjmniej spróbujemy.
Zatem kończę dzisiaj dzień pytając: "co z nami bedzie na zakręcie....." bo droga, którą jedziemy ma tych zakrętów co raz więcej, pytanie czy na którymś wypadniemy z trasy ???????
P.S. A z dobrych rzeczy po wczorajszych staraniach mamy wreszcie w saunie zwanej gabinetem lekarskim klimatyzację. I żebyście nie myśleli, że kupił nam ja Lord, sami się na nią zrzuciliśmy, a co : ))))
