złośliwość rzeczy martwych

2009-05-26 23:27:12

No inaczej tego nazwać nie można, urzadzenia wszelkiej maści sprzysiegły się przeciw mnie. Siostra narzeka na ludzi, a ja ponarzekam sobie na sprzęty. No wkurzyłem sie nieco, przyznaję. Wczoraj było tylko preludium przed dzisiejszym punktem kulminacyjnym. Mianowicie wczorajszego wieczora siadłem do kompa i chciałem sobie odrobinę muzy wgrać do telefonu. No niby nic trudnego, a jednak.... Nie u ważam sie za jakiegoś abnegata technicznego i z nowinkami z tej dziedziny nie jestem na bakier. A jednak to zadanie mnie przerosło. Mało tego, że nic nie nagrałem to jeszcze skasowałem dotychczasowe utwory, w tym ulubione motywy dzwonków. Załamany położyłem sie spać nie podejrzewając, że i tak najgorsze czeka mnie następnego dnia. Fiat, samochód jak każdy inny, choć niektórzy mówią, że rdzewieje i sie psuje nawet wtedy jak się na niego patrzy. A przyznaje, że autko dość humorzaste, nie lubi nieorginalnych cześci i złośliwych czy nawet śmiesznych komentarzy na swój temat. Właśnie dzisiaj umówiłem na weekend wizytę w serwisie, co by przejrzeć to i owo i powymieniać niezbędne cześci. Ale popołudniu plany się zmieniły i wizytę trzeba będzie ja odwołać, bo Fiacik zastrajkował i postanowił rozkraczyć się na wiadukcie w centrum Warszawy. Trochę to trwało zanim go doholowaliśmy do serwisu. Dzieki Miśku bo dzieki tobie dotarłem do domu przed świtem ; )))))) I jak tu nie wierzyć w złośliwość rzeczy martwych.   



Dodane w na luzie

Komentarze: 18

misiek 28.05.2009 r., 21:32
A same przez przypadek te buty nie chodzą? Po tylu latach pewnie już nauczyły...
tymczasem 28.05.2009 r., 21:14
kolejna historyjka: i okazuje się nagle, że pewien człek ma buty strasze niż ja,starsze niż wielu innych ludzi nawet i chodzi w nich przez te wszystkie zimy , a one złośliwce jedne nie chcą sie zedrzeć..
przenitek 28.05.2009 r., 21:04
Ech, naprawdę tych złośliwości w naszym życiu nie brakuję, co rusz to dochodzi jakaś nowa. A tak a propos cieszę się, że autko pracuje jak należy, Kasia miała dobry pomysł, z tym kogo spytać o kable rozruchowe ; )))))))))
misiek 28.05.2009 r., 20:57
I jeszcze jedna historyjka o złośliwości... Miałem kiedyś dyżur z 30 na 31 grudnia. Aura postarała się nadążyć za spóźnioną zimą i sypnęło tej nocy takimi opadami, że po wyjściu na parking szpitalny długo się zastanawiałem, która zaspa to mój samochód. Po odśnieżeni wozu i wyjechaniu jakoś z mas śniegu okazało się, że lewe tylne koło jest tylko sflaczałą gumą. Jak przyjemnie się w tych warunkach zmieniało kółko! W domu byłem lekko po południu. Całe szczęście imprezka ze zmianą roku w tle była sympatyczna!
misiek 28.05.2009 r., 20:50
Nawiązując do złośliwości rzeczy martwych. Znacie prawo posmarowanej kanapki? Którą stroną spada na ciuchy? Oczywiście, ze posmarowaną! A tramwaje kiedy uciekają? Gdy najbardziej się spieszysz! Gdy na luzie nie pędzisz jak oszalały nagle zjawiają się jeden po drugim...
tymczasem.. 28.05.2009 r., 20:48
i nasuwają się słowa piosenki: "...Kłaniam się ludziom ,bo znowu czuję dookoła siebie ludzką obecność.." Pozdrawiam i jeszcze raz DZIĘKUJĘ!
misiek 28.05.2009 r., 20:48
Tymczasem autko zaczęło jechać :)
tymczasem.. 28.05.2009 r., 20:42
O złośłiwości ciąg dalszy....rzeczy martwych naturalnie:)Dziś mam to ja!!!Dlatego dziękuję Ci Przemku za szybką reanimację autka...jestem dozgonnie wdzięczna..Kasi też:)
misiek 28.05.2009 r., 16:41
Ludzie siadając za kierownik zmieniają się w bestie. Niestety. Sam czasami to obserwuję u siebie...
przenitek 27.05.2009 r., 22:15
Myślę że brak dobrych manier za kółkiem to cecha obu płci. Niestety.
kaeri 27.05.2009 r., 20:56
A ja dziś utwierdziłam się w przekonaniu, że baby za kierownicą są wredne. Żadna mnie nie wpuściła, mimo że wszystkie toczyły się w korku 5 km/h. Kulturę okazał kierowca TIR-a, ale zapewne nie był kobietą.
przenitek 27.05.2009 r., 20:37
A z tym, że urządzenia mają humory i psują się w najmniej odpowiednich momentach, szczególnie gdy zamierzamy je wymienić to jak najbardziej prawda, już kilka razy się o tym przekonałem.
przenitek 27.05.2009 r., 20:30
Ja się do niczego nie przyznaję, ja Warszawy wczoraj nie korkowałem, mnie tam nie było, a poza tym to zarobiony jestem i już. A tak poważnie to wczorajsza sytuacja, znowu zwróciła moja uwagę na stary jak świat problem pomocy wśród użytkowników dróg. Zauważyłem, że jakoś jak jest wypadek to wielu kierowców zwalnia, nie, nie, nie po to by pomóc tylko żeby poobserwować, blokując jednocześnie pas ruchu, a gdy komuś zepsuje się samochód to nie ma nikogo kto by choć zwolnił, zapytał czy może mógłby jakoś pomóc, wtedy każdy się spieszy. Dobrze wiem, że uogólniam, ale główna tendencja wśród nas jest właśnie taka.
przenitek 27.05.2009 r., 19:50
No dobra z tym świtem to może lekko przesadziłem ; )))))
inerka 27.05.2009 r., 17:02
....natomiast kluczowy wpływ miały nie plany o zmianie samochodu tylko JEGO poczucie bezkarności wynikające z braku obecności silnej ręki pierwszego właściciela... urocze, najwspanialsze, jedyne, niezastąpione autko(gdyby dotarło to kiedyś do jego reflektorków)tylko przed nim czuje respekt... :) Raz jeszcze Miśku, WIELKIE podziękowania :)
inerka 27.05.2009 r., 16:58
o bynajmniej, korek był popołudniowy :) ..... a trąbiły tylko łosie nieogarnięte dla których jest to prostszy sposób na udrożnienie ulicy niż własnoręczna pomoc w zepchnięciu "zbuntowanego" pojazdu ze środka drogi...
MSI@MedyczneZagadkiMokotowa.org 27.05.2009 r., 10:08
Czy to o tym autku - sprawcy porannych korków się media trąbiły??? Może przy nim rozmawiałeś o zmianie samochodu? Z autopsji znam przypadku odwetu ze strony zagrożonych aut, komputerów etc. Nam padł laptop, bo ostatnio Mumina w głośno zachwycała się wypasionym HP - wypasiony jak wypasiony, obok stal podobny model za połowę ceny, ale bez designerskiej obudowy. I wczoraj Acer padł na amen, czekamy na diagnozę naszego ITinternisty ;)
misiek 27.05.2009 r., 00:03
No z tym świtem to pojechałeś!

Dodawanie komentarza