złośliwość rzeczy martwych
2009-05-26 23:27:12
No inaczej tego nazwać nie można, urzadzenia wszelkiej maści sprzysiegły się przeciw mnie. Siostra narzeka na ludzi, a ja ponarzekam sobie na sprzęty. No wkurzyłem sie nieco, przyznaję. Wczoraj było tylko preludium przed dzisiejszym punktem kulminacyjnym. Mianowicie wczorajszego wieczora siadłem do kompa i chciałem sobie odrobinę muzy wgrać do telefonu. No niby nic trudnego, a jednak.... Nie u ważam sie za jakiegoś abnegata technicznego i z nowinkami z tej dziedziny nie jestem na bakier. A jednak to zadanie mnie przerosło. Mało tego, że nic nie nagrałem to jeszcze skasowałem dotychczasowe utwory, w tym ulubione motywy dzwonków. Załamany położyłem sie spać nie podejrzewając, że i tak najgorsze czeka mnie następnego dnia. Fiat, samochód jak każdy inny, choć niektórzy mówią, że rdzewieje i sie psuje nawet wtedy jak się na niego patrzy. A przyznaje, że autko dość humorzaste, nie lubi nieorginalnych cześci i złośliwych czy nawet śmiesznych komentarzy na swój temat. Właśnie dzisiaj umówiłem na weekend wizytę w serwisie, co by przejrzeć to i owo i powymieniać niezbędne cześci. Ale popołudniu plany się zmieniły i wizytę trzeba będzie ja odwołać, bo Fiacik zastrajkował i postanowił rozkraczyć się na wiadukcie w centrum Warszawy. Trochę to trwało zanim go doholowaliśmy do serwisu. Dzieki Miśku bo dzieki tobie dotarłem do domu przed świtem ; )))))) I jak tu nie wierzyć w złośliwość rzeczy martwych.
