cisza przed ......
2009-05-06 20:13:47
Mam nadzieję, że to co teraz dzieje się u nas na oddziale nie jest tylko chwilową cisza przed burzą. Spokój, mniej pacjentów, można się spokojnie nad nimi zastanowić, zaplanować diagnostykę i zredukować wreszcie narosłe zaległości. Wiem, wiem łudzę się, sielanka nie może trwać zbyt długo bo przecież równowaga przyrodzie musi być. Ktoś musi pracować, żeby odpoczywać (choć to może nietrafione słowo) mógł ktoś. Jeden mały drobnoustrój o wdziecznej nazwie Clostridium i nieco mniej wdziędznych efektach swojego działania pod postacią biegunki spowodował, że po bardzo długim okresie wreszcie można jakoś konstruktywnie i bez chaosu popracować, a i dużury jak widać po poprzednich wpisach są bardziej lightowe. Od bardzo długiego czasu wreszcie zacząłem o ludzkiej porze wychodzić ze szpitala. Mam czas na załatwianie własnych spraw i zadbanie o to co jest ważniejsze. Ta sytuacja udowadnia też, że nie wszyscy pacjenci muszą trafiać do naszego oddziału i świat się nie zawali, jeżeli na krótko będziemy zmuszeni wstrzymać przyjęcia. Ale ościenne SOR - y i izby przyjęć już zacierają ręce i czekają kiedy znów zaczniemy być jedynym i najbliższym szpitalem rejonowym (choć podobno rejonizacji nie ma), żeby zasypać nas odesłanymi pacjentami. Ale póki co jest nieżle i mam nadzieję, że pozostanie tak jak najdłużej.
