majówka

2009-05-03 16:41:33

Jak to dobrze że ten przedłuzony weekend miał aż 3 dni, po ciężkim tygodniu w pracy stanowił doskonałe wytchnienie i regeneracje dla organizmu. Można sie było choć na chwile oddać błogiemu lenistwu. No może nie do końca lenistwu i nie do konca błogiemu bo tradycyjnie dla mnie spedzonemu na rowerze. Jeszcze raz zachęcam ,bo to swietna forma spędzania każdej wolnej chwili czasu, z korzyscią dla zdrowia i kondycji naszego organizmu. poza tym dla mnie to pasja, pozwala mi choć na chwile oderwać sie od medycyny. I choć wiem, że dla niektórych wyglądam dziwacznie w stroju rowerowym, uzbrojony w kask i rekawiczki, albo jak godzinami potrafię mówić o cześciach rowerowych to i tak mnie to nie zniechęca. Lubie to i już. I w te trzy dni laby mogłem sobie znowu poszaleć rowerowo. Super. I taka myśl przemknęła mi przez głowę, że chyba wreszcie po tylu próbach zacznę jeździć do pracy rowerem. Tylko ten warszawski ruch i nerwowość panująca na ulicach mnie powstrzymują. 

I na koniec jedna obserwacja z tego "długiego" majowego weekendu.  1 i 3 maja przejeżdżając przez miasto i okoliczne miejscowości mijałem setki osób, które kompletnie nie potrafiły się odnaleźć w te wolne dni i nie miały nic konstruktywnego do roboty. Siedziały smutne, ze zgaszona miną. I dopiero w sobotę 2 maja, tylko dlatego, że mieszkam na tyłach wielkiego centrum handlowego odkryłem o co chodzi, w czym rzecz.   Otóż nie wiedzieli co ze soba zrobić bo w nowe święta zamknieto im sklepy i spędzanie wolnego czasu na podziwianu wystaw skepowych było niemozliwe. Ot taka nasza specyfika. 



Dodane w na luzie

Komentarze: 8

bierre 05.05.2009 r., 22:33
Nawiązując do słów Drogich Kolegów: Ja w majówkową sobotę udałam się do sklepu (sic!), by kupić dziecku letni obów! w perspektywie miałam wówczas cudowną majówkową niedzielę, spędzoną oczywiście na rowerze z mężem, Dzieckiem, i rzecz jasna nowym obuwiem... miała być sielanka! Dziecko z trzyipółletnią determinacją oznajmiło jednak, że woli stare, zdarte i za krótkie buciory. Oznajmiło to najgłośniej jak umiało, zostało więc ukarane przez mego kochanego męża zakazem wychodzenia z domu. W efekcie Dziecko spędziło dzień w towarzystwie lal, klocków lego, puzzli, misiów, teatrzyków, książeczek, kredek itp... A ja przesiedziałam dzień na balkonie, myśląc kogo rozszarpać najpierw - Dziecko, męża czy może te diabelskie nowe buty... Z rowerowym pozdrowieniem.
przenitek 04.05.2009 r., 22:00
I nie jestem przeciwny temu, żeby robić zakupy w weekend, tylko temu żeby nie stało się to jedyna formą wolnego czasu ; )
przenitek 04.05.2009 r., 21:59
Grillowana sałata musiała być hitem podczas majówki ; ))) no i zbrakło. A mój niezłamany nos mówi mi, że nie da się w Polsce przeforsować niemieckich wzorców, żeby weekendy były wolne od wizyt w super i hipermarketach. to stało się nasza tradycja i przyznaje czasami to wybawienie, bo przy naszym trybie pracy kiedy indziej robić zakupy. Czasami nie idzie inaczej niż tylko w niedzielę.
mumina 04.05.2009 r., 21:48
Chętnie robiłabym zakupy w nocy, gdyby nie to, że nie ma już nic do kupienia po przejściu popracowej szarańczy... dziś byliśmy w A....n :) Nie uwierzycie czego zabrakło po majówce... sałaty :O
misiek 04.05.2009 r., 21:21
Ja tak sobie myślę, że ludzie wykorzystują wolne dni do nadrobienia zaległości w kupowaniu. Sami zwykle wychodzimy z pracy późno i jedyne co się chce, to wrócić do chałupy i choć trochę odpocząć, spędzić czas z rodziną. W wolne od pracy dni, po dobrze przespanej nocy, wypoczęci z rozpierającą nas energią ruszamy do sklepów, żeby zakupić to czego nie da się nabyć na bazarku, czy w pobliskim sklepiku. Poza tym niektóre zakupy zabierają trochę więcej czasu niż "pięć minut". A to buty dla dziecka są potrzebne (co nie jest takie łatwe do zrealizowania), a to wakacje się zbliżają i trzeba by się w coś tam zaopatrzyć, a to czyjaś rocznica, imieniny, jakieś święta za chwilę... Mnożyć by można potrzeb do sprawunków. Ja też wolę spędzać czas wolny inaczej niż w super(hiper)markecie, ale niestety w naszym zawodzie, gdzie często-gęsto wolne dni nie do końca są wolne, to niekiedy właśnie te wolne od pracy dni trzeba spędzić na zakupach. Szkoda.
kaeri 04.05.2009 r., 21:15
No Chłopaki, pisać pisać, bo to ostatnie godziny mojej dyżurowej swobody, a coś bym sobie poczytała ;)
misiek 04.05.2009 r., 21:12
Przenitek. cieszę się, że nie masz złamanego nosa!
MSI@MedyczneZagadkiMokotowa.org 03.05.2009 r., 18:22
Dlatego jestem zwolennikiem modelu niemieckiego. Jak nie zorganizujesz się wcześniej, a chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie stwierdzi, że tam się mniej pracuje niż u nas, to w weekend FMCG dostępne są jedynie na stacjach benzynowych. Wolny czas spędza się rodzinnie, z dala od telewizji i internetu U nas na pomysł wolnego weekendu - zdaje się m. in. przez wolne soboty padła komuna - larum podnosi kadra menadżerska, nomen omen firm niemieckich, że będą zwolnienia etc. Jeśli już, to zwolnią białe kołnierzyki, bo kasjerek na pewno nie. Każdy kto był w jakimś dużym sklepie w przeddzień majówki to potwierdzi. Ale nie jest też tak źle Przemku, w końcu w narodzie narodziła się nowa świecka tradycja tej pory roku - grill i to jak się ostatnio okazało ... made in PiS.

Dodawanie komentarza