Przez zołądek do .....

2009-04-21 21:38:36

No własnie dokąd ? Po dość długich obserwacjach stwierdzam, że u naszych pacjentów żołądek to jeden z najważniejszych, jak nie najważniejszy organ. Jedno z pierwszych pytań z jakim spotyka się lekarz dyżurny ze strony rodziny pacjenta jak i jego samego, to czy bedzie mógł coś zjeść i czy może dostać wreszcie sniadanie, obiad czy kolacje (w zależności od tego kiedy trafi na oddział). I jakież jest oburzenie i pretensja kiedy oznajmia sie mu, że musi pozostać na czczo. I nie pomaga tłumaczenie, że to ważny element leczenia, że to wymóg wielu badań i nie to nie tylko tych endoskowych. Życie na oddziale toczy się nawet nie w rytm wyznaczany przez czas podawania leków, tylko własnie przez posiłki. I coś o tym wiem, bo sam byłem pacjentem. Wstyd sie przyznać , ale jak już mogłem coś przeżuwać to a i owszem wypatrywałem posiłku. Czy kuchnia szpitalna jest aż tak dobra? Na pewno nie, więc na czym polega ten fenomen? I jeszcze jeden aspekt tej obserwacji: zalecenie dietetyczne dla pacjentów i ich przestrzeganie. Tłumaczymy, mówimy, edukujemy i co? I nic, dieta niby cukrzycowa, a na szafeczce piętrzą sie soki, owoce, a gdzie niegdzie nawet ciastka i słodkie bułki. Ech zycie .....

A  skłoniła mnie do napisania tego postu zasłyszana dzisiaj mimochodem rozmowa pacjentki najprawdopodobniej z rodziną. Ani słowa nie było w niej o tym jak się czuje chora, jak wygladają wynik badań tylko o tym, że na śniadanie był kawałeczek twarogu wielkości naprstka, dwa cienkie kromki bułki paryskiej i odrobinka masła,  a na dodatek to rozwodnione kakao ; ) Ale podobno nie leczymy anoreksji : )))))    




Komentarze: 20

misiek 23.04.2009 r., 17:37
Ja nie potrzebuję czasami poduszki...
przenitek 22.04.2009 r., 22:28
A pospać to każdy lubi, ja już nie mogę się doczekać kiedy przyłożę głowę do poduszki.
misiek 22.04.2009 r., 22:19
Jeszcze jedna ważna rzecz na s (oprócz szamania i srania) to spanie. Ale tu się nie dziwię :)
przenitek 22.04.2009 r., 22:08
Może lepiej, bo bez maski p - gaz by się nie obeszło i pozostaje tylko długi bezdech ; )
kaeri 22.04.2009 r., 21:49
Niektórzy nie mają z tym problemów. I znowu żal, że nie można uwiecznić zapachu ;))))
przenitek 22.04.2009 r., 21:25
Szczególnie gdy rytuałów oralno - fekalnych spełniać nie może, no bo jak tu się spokojnie wypróżnić na korytarzu ; )
mumina 21.04.2009 r., 22:41
...a czynności oralno-feklane uspokajają... a pacjent nerwowy jest jak wiadomo!
mumina 21.04.2009 r., 22:40
...no cóż, przegląd interny...
kaeri 21.04.2009 r., 22:27
Ale foch pozostał. Piszę raport - dziś na internie wylądowała żółtaczka mechaniczna w przebiegu guza głowy trzustki oraz podejrzenie przepukliny jądra miażdżystego. Można się wykazać :/
przenitek 21.04.2009 r., 22:24
Dobrze, czyli problem z głowy wypróżnienie było : )
kaeri 21.04.2009 r., 22:11
Kupa :P
przenitek 21.04.2009 r., 22:09
Balon cewnika jak mniemam
przenitek 21.04.2009 r., 22:09
Eeee no kryguj się mów co to za przewaga : )
kaeri 21.04.2009 r., 22:08
Albo coś ich ciśnie na zwieracz ;))))
przenitek 21.04.2009 r., 22:07
A rodziny maja może zal za to, że pacjenci nie dostali jedzonka ; ) ?????
kaeri 21.04.2009 r., 22:06
I miażdżąca przewaga ;) Jaka? Przez skromność nie odpowiem ;)
przenitek 21.04.2009 r., 22:05
Hej, hej to profilaktycznie klopidogrel i ASA ; ) A co do kontaktów z rodzinami bierz przykład ze Słonia, chłodna i rzeczowa stanowczość : )
kaeri 21.04.2009 r., 21:57
To ja idę strzelić kupę ;) Żartuję. Ależ mam dziś upojny dyżur. Rodziny dają mi się we znaki jak nigdy, obrywam za wszystkie nieszczęścia, jakie ich spotkały. I najgorsze jest to, że nie mogę okazać zdenerwowania. Chyba umrę na zawał.
przenitek 21.04.2009 r., 21:55
A tak, tak, ale nie chciałem znowu poruszać kloacznych i drażliwych tematów ; ) Ale nie od dziś wiadomo że regularne wypróżnienia to oczko w głowie (choć to może nie najlepsze sformułowanie) wielu pacjentów ; ) A ile czasu potrafią o tym nad wyraz ciekawie opowiadać ; )
kaeri 21.04.2009 r., 21:42
Jest jeszcze jeden problem, na który chorzy i ich rodziny zwracają baczną uwagę - sranie, za przeproszeniem. To mówię ja, lekarz dyżurny.

Dodawanie komentarza