góry, góry ukochane

2009-04-19 17:58:15

 

Wiecie uwielbiam góry i to w każdym wydaniu i te polskie (bo głównie w nich bywam) jak i te za bliższą i dalszą zagranicą (choć tu doświadczenie wyjazdowe jest znacznie uboższe) i dzięki zrządzeniu losu (i pomocy, a  i wyrozumiałości koleżanek i kolegów z pracy, za co dziękuję) dane mi było ten weekend spędzić w stolicy polskich Tatr  - Zakopanem, miejscu do którego wracam regularnie choć z coraz mniejszym przekonaniem. Pierwszy mój przyjazd w to miejsce przed parunastu laty na dobre uzależnił mnie od magii polskich gór, było fantastycznie i nawet pogoda nie grała praktycznie żadnej roli. I tak było przez kilka kolejnych lat, rokrocznie z wielką niecierpliwością oczekiwałem kolejnego wyjazdu w góry. Teraz coś się jednak zmieniło. W tym roku zupełnie świadomie nie udałem sie do Zakopanego, tylko w dużo spokojniejsze i jak teraz mogę spokojnie powiedzieć piękniejsze miejsce czyli w Beskid Wyspowy. Stolica polskich Tatr zmieniła się diametralnie, stała się stolicą "lanserki",  tandety i podkoloryzowanego folkloru. Jeżeli chcieć kogoś szybko zniechęcić do polskich gór wystarczy go "przeciagnąć" przez zakopiański dworzec PKS, Krupówki i ich okolice i całość zwieńczyć trasą do Morskiego Oka gdzie wśród tłumu turystów można dostrzec okazy wspinające się  nawet (o zgrozo) no około 6 - 8 cm obcasach. Od razu mówię do obcasów nic nie mam. Owszem są trasy gdzie turystów jest znacznie mniej, ale teraz są one praktycznie niedostępne, bo panuje 2 stopień zagrożenia lawinowego. Zatem przychodzi się przeciskać między ludźmi na znanych trasach, a wierzcie mi nawet teraz zupełnie poza sezonem jest nas turystów tutaj całe mnóstwo. Zakopane rocznie odwiedza 3 miliony osób i to one zmieniają klimat, krajobraz tego naprawdę urokliwego miejsca. Ale góry tak czy inaczej pozostają piękne i strasznie się cieszę i dziękuję, że przyszło mi je znowu odwiedzić, zobaczyć i odetchnąć górskim powietrzem. A pogoda dopisała, zatem na konferencję która była powodem mojego przyjazdu, chodziłem z drugiego końca miasta na piechotę. No i jeszcze jedno: tak fartownie trafiłem że miałem pokój z widokiem na Giewont. Obłędne wrażenie, budzić sie i za oknem widzieć spowite słońcem szczyty. No a teraz wracam powoli (tak to właściwe słowo, wręcz kluczowe ponieważ pociąg jest już na starcie opóźniony o 120 min) do stolicy tym razem Polski, skąd Was serdecznie pozdrawiam.   

 



Dodane w na luzie

Komentarze: 11

przenitek 19.04.2009 r., 20:23
No jak mus, to mus. Ale jak mówi nasz kolega z pracy śmiejąc się "poczekają to skruszeją" ; )))))
misiek 19.04.2009 r., 19:19
Dzięki za pozdro! Krótka przerwa bo pilnie potrzebujący byli :)
przenitek 19.04.2009 r., 18:47
Pozdrawiam ekipę dyżurującą : )
przenitek 19.04.2009 r., 18:35
Coś mi się na stronce porobiło, a w pociągu trudno to odkręcić, bo non stop zasięg tracę : (
misiek 19.04.2009 r., 18:32
O! Zmieniło się :)
przenitek 19.04.2009 r., 18:32
Za kłopoty techniczne Plus i PKP nie odpowiadają : )
misiek 19.04.2009 r., 18:32
Wystarczy zapalniczka. Ale właściwie co się stało? Bo tytuł jest, na stronie startowej widać początek wpisu, a jak się przejdzie do pełnego postu to... czarna dziura!
przenitek 19.04.2009 r., 18:24
Ale, że jak mam podświetlać klawiaturę nad ogniskiem ???? Skąd ja w pociągu otwarte źródło ognia znajdę ; ))))
misiek 19.04.2009 r., 18:12
Szkoda tylko monitor trzymać nad ogniem :)
misiek 19.04.2009 r., 18:05
Sympatycznym wali.
kaeri 19.04.2009 r., 18:02
Mały, weź Ty to napisz białą czcionką :)

Dodawanie komentarza