bilans
2009-04-14 22:25:03
Witajcie, ja dzisiaj tez poświatecznie, ale trochę z innej beczki. Zmeczony nieco i półprzytomny bo wymęczony podróżą o godzninie 5.11 pociagiem osobowym relacji Radom - Warszawa (choć koleżanka powiedziała, że wyglądam jakbym jechał co najmniej na trasie Szczecin - Przemyśl) postanowiłem pozrzędzić i naświetlić obraz już niestety minionych świat z perspektywy lekarza dyżurnego obserwującego osoby zgłaszające się do izby przyjęć. Spora cześć pijanych, bo wiadomo, szpital to najlepsza izba wytrzeźwień, bo darmowa, ciepło w niej, umyją, zbadają, a i badania pobiorą, bajka dla delikwenta który jakgdyby nigdy nic opuszcza ją na lekkim kacu po spedzonej nocy. Druga grupa to zatruci/przejedzeni/przeżarci wszelkiej maści jedzeniem jak na przykład pan mający ostre zapalenie trzustki po wchłonięciu 1/2 kg (słownie pół kilograma) kaszanki i zagryzieniu jej taką że samą ilością wagową ogórków kwaszonych, niewyobrażalne, dla mnie człowieka, który kaszanki nie znosi. I w końcu osoby które przychodzą w środku nocy na izbę przyjęć, bo co....? bo w NPL - u musiały by za długo czekać, rozczulające...... Dobra przestaję już narzekać bo to były naprawdę fajne Swięta i miło spędzony czas. Zatem pozdrawiam dobranocnie.
