Don Kichot

2009-04-01 20:30:41

Wiecie, czasmi w pracy czyję się jak tytułowy bohater powieści Cervantesa. Jak Don Kichot walczę z wiatrakami w postaci absurdów codziennego życia, które nigdy nie powinny się zdarzyć. Bo jak inaczej nazwać sytuację, kiedy na oddział trafia pacjent z aktywnym krwawieniem do górnego odcinka przewodu pokarmowego, człowiek, w tym wypadku ja, dwoi się i troi żeby z sukcesem, "skoro swit" umówić pacjentowi "citową" gastroskopię (co wierzcie mi w naszym szpitalu nie jest łatwym zadaniem, bo najbliższe terminy są na połowę miesiąca) i co, i nic; a dlaczego, a dlatego, że mimo wyraźnych zaleceń lekarza dyżurnego, który wpisał do zleceń po polsku, czytelnie, dużymi literami DIETA ŚCISŁA, pani salowa, która postanowiła być miłosierną matką pocieszycielką głodujących dała choremu pełen przydział śniadaniowy. A co zrobił pacjent, ano nie zastanawiając się wiele, bo jak dają to znaczy, że jednak można, wchłonął sniadanie ze smakiem, oblizując sie na koniec ze smakiem (no może tu trochę przesadziłem, bo miej więcej każdy wie, a przynajmniej słyszał, jakie jest szpitalne jedzenie). Termin nastepnej PILNEJ gastroskopii za 5 (słownie pięć) dni. Masakra !!!!! A jak na całą ta sprawę zareagowała pani salowa, cóż wzruszyła tylko ramionami i powiedziała, że " Pacjent chciał to dałam ..."; a co tam jakieś wytyczne lekarskie i wpis DIETA  SCISŁA ... Konsekwencje dla winowajczyni, żadne, dla pacjenta i dla mnie ogromne.

Czsami myślę sobie, że wiele osób nie rozumie prostych przekazów słownych i pisemnych sformułowanych po polsku i z nieznośną lekkością bytu niweczy cały nasz wysiłek włożony w diagnostykę i leczenie pacjenta.  Przecież nic się takiego nie stało ...      




Komentarze: 11

przenitek 02.04.2009 r., 22:44
Naprawdę co za poświęcenie personelu : ) Lista oddziałowych absurdów jest jeszce długa, ale może lepiej na noc sie nie denerwować : )
kaeri 01.04.2009 r., 21:48
Ja pierdzielę, nie wracam do Was. Aaaaaaaaaaa!!!
mumina 01.04.2009 r., 21:38
Moja pacjentka z bradykardią i niestabilnym NT, zgodnie z moim wpisem w zlecenia, w kilku miejscach dyżurki miała rozpisany B-bloker do decyzji rano... i co???? i nie dostała żadnych leków o poranku, bo po co? a co się takiego stało? "przecie żyje i ma siłę, bo krzyczy i się ich już Proszę_Pani_Doktór od 6.00 rano domagała... ale my byłyśmy dzielne i piersią zasłoniłyśmy tacę.... i nie dałyśmy.... O JEZU!
przenitek 01.04.2009 r., 20:50
A rzeczywiście prędzej znajdę czas na film, niz książkę, choć przyznaję że osobiście jestem zwolennikiem odwrotnej kolejności: najpier książka potem film.
przenitek 01.04.2009 r., 20:46
Mówisz, że zaklinacz gastrskopu powróci ; ) Nawet nie wiesz jak mnie to cieszy : )))
misiek 01.04.2009 r., 20:42
Obejrzyj najpierw film. Też dobry, ale nie to co książka.
misiek 01.04.2009 r., 20:41
Już niedługo będziecie mieli terminy niemalże od ręki :)
przenitek 01.04.2009 r., 20:41
A książki przyznaję jeszce nie czytałem, zatem bedzie powód żeby się z nią zapoznać.
przenitek 01.04.2009 r., 20:39
Wyjatkowo im sie udał : ) No uchichrałem się jak norka : ) Ale wiadomośc o kolejnym, najbliższym terminie mnie przeraziła.
misiek 01.04.2009 r., 20:34
Wiesz, dziś jest 1 kwietnia. To miał być ze strony salowej i pacjenta drobny żarcik :)
misiek 01.04.2009 r., 20:33
"Nieznośna lekkość bytu" Milana Kundery. Świetna książka.

Dodawanie komentarza