rzeczywistość

2009-03-28 17:03:39

Muszę Wam powidzieć (nie co w nawiązaniu do poprzedniego postu), że powrót do rzeczywistości jaką jest konieczność egzystowania w wielkim mieście, po kilku dniach pobytu w małej miejscowości w Beskidach jest przerażajacy. Doskonale rozumiem radość Siostry z przeprowadzki poza miasto i odrobinę zazdroszcę. Tam, tzn w Beskidach, życie toczy się zupełnie innym rytmem i wedle zupełnie innych reguł. I niczego tutaj nie gloryfikuję, bo wiadomo wszędzie dobrze tam gdzie nas nie ma, ale stwierdzam fakt na podstawie własnych obserwacji. Bo na poczatku rzeczywiście przeszkadzał mi brak telefonu, internetu, sklepu , czy bankomatu na wyciągnięcie ręki, ale do tego idzie przywyknąć w krótkim czasie. To co natomiast jest niesamowite w miejscach takich jak to opisywane, to spokój, cisza, brak szaleńczego pośpiechu, tu możesz sie zatrzymać ,pomyśleć, wiedząc że nie porwie cię pędzący tłum : ) Oczywiście każdy kij ma dwa końce, ja tam byłem tylko kilka dni i to co dla mnie było blogosławieństwem jak ogromna ilość śniegu, wspomniany już spokój i cisza dla miejscowych jest prawie przekleństwem, bo na przykład trzeba przecież  jakoś przez  zaspy dotrzeć z dziećmi do szkoły czy do sklepu po zakupy. A i piękne widoki miejscowych już tak nie urzekają i tak nie cieszą, choć doceniają piękno własnej okolicy jak np. wracają z urlopu z równin ; )))) Zatem jak widać wszysto ma swoje dobre i złe strony, grunt to umiejętność ich dostrzegania. A do zycia w mieście też przyjdzie sie po powrocie przyzwyczaić.

A i na koniec jeszce jedno spostrzeżenie branżowe niejako, lekarz w tamtych okolicach też ma nie najgorzej, bo zdaje się, że szanowany jest bardziej przez swoich pacjentów, praca jakby nieco mniej stresująca (choć nie do końca, bo weź tu sobie sam poradź w głuszy, ze stanem zagrażajacym zyciu, bez jakiegokolwiek zaplecza) a i wdzięczność ludzi jest większa. Ale z drugiej strony szansa na kształcenie i rozwój dla lekarzy takich jak ja jest mizerna. Tam trzeba już osiąść bedąc lekarzem w pełni wykształconym.

P.S. A propos tego że praca na tzw. przyczólku jest spokoniejsza, przytoczę słowa mojego przyjaciela, również lekarza, który miał okazje pracować na dyzurach w PR w miejscowości Lutowiska w Bieszcadach: " .... jak się nic nie dzieje to jest zupełny luz można nawet grila robić, ale jak jest wezwanie to nigdy do łatwych przypadków i człowiek jest umordowany tak jak po całym dniu ciężkiej pracy ....."



Dodane w na luzie

Komentarze: 21

przenitek 30.03.2009 r., 22:08
A się człowiek rozbrykał : ))))))
misiek 30.03.2009 r., 21:09
Przenitek! Nie znałem Cię od tej strony :)))))
przenitek 30.03.2009 r., 17:41
He, he niektóre komórki lepiej mieć na uwadze, bo nie wiadomo co się z nich "wykluje" ; ))))
misiek 29.03.2009 r., 21:47
Sprawdzasz wszystkie komórki? No, to rzeczywiście zajęcie na dłuższą chwilę :)
przenitek 29.03.2009 r., 20:12
A komórki sprwadzam, tylko nie co zajety byłem : )
przenitek 29.03.2009 r., 20:10
A to wszystko pod przewodnictwem trenera Benchałera : ))))))
puka@ćwoko.pl 29.03.2009 r., 12:53
Przemuś ....... zaglądaj do komórki bo nie mogę się do Ciebie dodzwonić :))
misiek 28.03.2009 r., 21:40
Całe szczęście nie oglądałem, więc nie żałuję.
MSI@MedyczneZagadkiMokotowa.org 28.03.2009 r., 21:30
Jakby wyszli Pereiro i Borubar, to zwycięstwo byłoby murowane. Ale dla pewności Fryzjera na menadżera reprezentacji awansować ;-) "Grali jak nigdy, przegrali jak zwykle" - klątwa czy co???
przenitek 28.03.2009 r., 20:34
Wiesz jak to jest "koledzy" czuwają : )))) i krzywda mu się nie stanie. A propos meczu to przegraliśmy tylko 3 : 2, he, he. Jak będziesz miał okazje to obejrzyj samobuja Boruca, warto : )))) I podobał mi się komentarz Szaranowicza: "Myślałem że limit błędów nasza reprezentacja już wyczerpała........ Tylu błędów w jednym spotkaniu już dawno nie widziałem ..." i chodziło o naszą obronę ; )
misiek 28.03.2009 r., 20:00
A Listkiewicza nie w.... , tzn. nie podziękowano mu za współpracę?
przenitek 28.03.2009 r., 19:50
Tak, tak, z "naszych" pojedzie Listkiewicz jako obserwator i to by było na tyle : )
misiek 28.03.2009 r., 19:45
A MŚ w RPA. OK.
przenitek 28.03.2009 r., 19:44
Teraz to już chyba tylko o przysłowiową pietruszkę. Ale poważnie to o awans do MŚ.
misiek 28.03.2009 r., 19:40
O co ten mecz?
przenitek 28.03.2009 r., 19:39
Leczyć na pewno lepiej niż Boruc broni naszej bramki na boisku, bo właśnie strzelił samobója i przegrywamy z Irlandią 3 : 1.
misiek 28.03.2009 r., 19:38
O tym przecież kropkuję... :)
przenitek 28.03.2009 r., 19:37
Jak źle leczysz, to jakiś niezadowolony drwal z bieszczadzkiego lasu zastosuje metody przymusu bezpośredniegoi zapakuje Nam siekierę w plecy .... I tak to sie skończy, dlatego musimy leczyć dobrze.
misiek 28.03.2009 r., 19:27
Obycia? Tam jest proste życie. Leczysz i tyle. Jak dobrze leczysz to git, jak leczysz źle... Hm. To już inna historia...
przenitek 28.03.2009 r., 19:20
A to ja się dołączam, może na początek białe niedziele w Bieszczadach co by się człowiek wprawił i obycia złapał : )
misiek 28.03.2009 r., 19:06
Lubię trudne przypadki. Może wyjadę w Bieszczady?

Dodawanie komentarza