lody miodowe...
2009-08-15 21:35:17
...tylko bez skojarzeń z imieniem z reala proszę!

Dziś popołudnie spędziliśmy w Konstancinie - poza spacerem wokół pachnącej butniejącą drewutnią tężni było także karmienie kaczek pożyczoną od Staruszki-Kuracjuszki bułką, spacer alejką obstawioną badziewiem, zbieranie w trawie żołędzi z czapkami... ale najlepsze były z popołudnia lody!!!!!! Biedna Jagoda, dopiero po chorobie musiała obejść się waflem z bitą śmietaną, za to my zapodaliśmy po trzy smaki, w tym najpyszniejszy jaki jadłam w ostatnich latach...MIODOWY! Takiego smaku nie widziałam jeszcze nigdzie -zdecydowanie twierdzę, że Grycan i Zielona Buda się nie-u-my-wa-ją do smaku lodów konstancińskich tzn. od Buchmana... bo wyobraźcie sobie jasnożółtą puszystą kuleczkę z ociekającymi kropelkami lipowego miodu...pyyyychaaaa...
To było cudne popołudnie...
