lody miodowe...

2009-08-15 21:35:17

...tylko bez skojarzeń z imieniem z reala proszę!

 

 

Dziś popołudnie spędziliśmy w Konstancinie - poza spacerem wokół pachnącej butniejącą drewutnią tężni było także karmienie kaczek pożyczoną od Staruszki-Kuracjuszki bułką, spacer alejką obstawioną badziewiem, zbieranie w trawie żołędzi z czapkami... ale najlepsze były z popołudnia lody!!!!!! Biedna Jagoda, dopiero po chorobie musiała obejść się waflem z bitą śmietaną, za to my zapodaliśmy po trzy smaki, w tym najpyszniejszy jaki jadłam w ostatnich latach...MIODOWY! Takiego smaku nie widziałam jeszcze nigdzie -zdecydowanie twierdzę, że Grycan i Zielona Buda się nie-u-my-wa-ją do smaku lodów konstancińskich tzn. od Buchmana... bo wyobraźcie sobie jasnożółtą puszystą kuleczkę z ociekającymi kropelkami lipowego miodu...pyyyychaaaa...

To było cudne popołudnie...



Nie dodano kategorii

Komentarze: 4

misiek 16.08.2009 r., 22:27
Fajno jest w Konstancinie. Ale lodów nie jadłem. Następnym razem na pewno skosztuję, bo mały nie przepuści takiej okazji :)
przenitek 16.08.2009 r., 16:28
Ech te słodkości, aż ślinka cieknie, ale jak tak dalej pójdzie to łatwiej mnie będzie przeskoczyć niż obejść ; ))))
leala 16.08.2009 r., 14:24
mmmniam... :) po takich zachętach nie ma wyjścia - trzeba się udać na degustację :)
MSI 16.08.2009 r., 12:26
Ze swojej strony dodam, że w ten sposób czciliśmy wiadome święto, bo na ulicy nazwanej na cześć Dziadka czyli Marszałka, co zadał Rusom bobu... A gdyby ktoś z Was chciał również doświadczyć subtelnych i delikatnych zaskakujących pełnym bukietem smakowym lodów, degustowanych z lekką nuta dekadencji w podwarszawskich klimatach, to niech ustawi parametry 52°5’10.463"N, 21°7’12.827"E ... szerokiej drogi i ogromu doznań metafizycznych :-)


Aby dodać komentarz musisz posiaddać bloga, lub zalogować się