Posty z kategorii: "egzamin"


zero

2009-04-07 21:58:31

Są dni takie, w które otwarcie oczu jest aktem odwagi.

Taki nastrój miałem właśnie z samego rana. Włos jeżył mi się na karku od samego myślenia o egzaminie, do którego miałem przystąpić. Ręka drżała podczas golenia, maszynka wyślizgiwała sie z już spoconej ręki, a o koordynacji ruchowej lepiej nie mówić - jak się okazało to pozacinałem się nieco, co widać było na kołnierzyku egzaminacyjnej koszuli, w który wsiąkły resztki krwi zmieszanej z lepkim potem...

Taaaaaak. Fajno! A mus przecie się zebrać do kupy i jakoś niestety stanąć do próby. Ale najpierw trzeba w całości dojechać do miejsca kaźni. A z koordynacją tak jak przy goleniu. Wzrok rozbiegany, myśli niepoukładane. Jak do cholery przeszli przez to inni? W sumie dorosły facet a boi się jak dziecko.

Dojechałem. Szczęśliwie nikogo nie przejechałem i nie miałem żadnej stłuczki. Nawet udało mi sie porządnie zaparkować (tzn. między wyznaczonymi do tego miejsca liniami). Teraz do oddziału. Czwarte piętro. Winda? Nie. Po schodach. Byle dłużej...

Przydział pacjentów. Cholera obydwie kobitki z problemem. Żadna z czystą interną. Aaaaaaaaaa! Fajnie, że asystenci w porządku. Pomagają jak się da. Wszyscy uśmiechnięci, mili i grzeczni, odpowiadają na pytania, zwracają uwagę na istotne rzeczy. Tylko żebym w notatniku nie nabazgrał jak kura pazurem i coś z tego mógł później przeczytać (znów ta koordynacja!). Wchodzę dopiero o 11.00. Cztery osoby przede mną. Dłuży się jak nie wiem co. Dookoła ludzie wydają się być obryci na potęgę. Rzucają do siebie hasłami o których nie mam zielonego pojęcia. Co ja tutaj robię?!

Pierwsza osoba wychodzi z piątką. Dziewczyna gada jak nakręcona. Pewno zarzuciła komisje trajkotem. Jakie miała pytania? Cholera, na połowę bym prawie nic nie powiedział. Fajno, że zdała ale dlaczego tak dobrze! Źle dla następnych w kolejce...

Druga dziewczyna - druga piątka. Pytania? Hmmm, tak oczywiście że łatwe... Coraz bardziej się zastanawiam po co tutaj przyszedłem?

Chłopak chyba dostał czwórkę, ale nie wiem do końca bo wzywają mnie do sali egzaminacyjnej. Nagle zrobiło mi się sucho w ustach i wogóle sucho jakoś tak, gorąco i duszno... Podchodzę do komisji, żeby wylosować kopertę z pytaniami. Ta z samego środka, a niech tam - co ma być to będzie. Siadam przy wyznaczonym stoliku, żeby przygotować się do opdpowiedzi. Za moimi plecami kolejna pretendentka do bycia specjalista zaczyna mówić, ale przestaję słyszeć. Otwieram kopertę i czytam pytania...

I nagle ulga. Wiem już, że zdam ten egzamin. Wszystkie pytania mi pasują! Na wszystkie jestem w stanie odpowiedzieć trochę więcej niż coś! Z przedstawieniem pacjentów nie powinienem mieć kłopotu - najbardziej bałem się wylosowanego zestawu pytań. Mózg od razu zaczyna inaczej pracować, w notatniku zapisuję schemat odpowiedzi... Będzie dobrze. Za moimi plecami dziewczyna odpowiada tak sobie (albo tylko mi się tak wydaje). Zdała, ale nie wiem z jaką oceną, bo musiałem na moment decyzji komisji egzaminacyjnej wyjść z sali.

Teraz moja kolej. Prawie całkowicie już spokojny pewnym głosem zaczynam predstawiać pacjentki. Główny egzaminator (bardzo sympatyczna osoba) od czasu do czasu przerywa starając się uściślić moje wypowiedzi. Rezonans magnetyczny opisuję całkiem nieźle. Druga pacjentka - wydaje mi się, że też dobrze. Czas na odpowiedzi na wylosowane pytanka. Idzie całkiem gładko. Widzę to w oczach wszystkich egzaminatorów. Każdy wtrącił jakieś swoje trzy grosze, ale generalnie obeszło się chyba bez grubszych wpadek z mojej strony...

Znowu muszę wyjść. Czas na decyzję komisji. Ale za drzwiami czekam już całkiem wyluzowany. Zdałem na 100%. A ocena nie jest ważna. Mam to już za sobą. Ulga niesamowita!

Ponownie zapraszają mnie do środka. Gratulujemy, zdał pan. Teraz już jestem zupełnie spokojny :)

 

Strasznie długi post mi wyszedł, ale chyba musiałem po części odreagować w ten sposób. Emocje, których tak naprawdę (pomimo dobrego końcowego efektu) nie chciałbym przeżywać kolejny raz.

Teraz się napiję!

Ale najpierw zaśpiewam sobie:

 

czytaj resztę »

Dodane w muzyka , egzamin | Komentarze 10 , zobacz komentarze

3... 2... 1...

2009-04-06 09:34:58

Przyspieszone odliczanie, bowiem i czasu pozostało mało. To już jutro...

Nogi mam "mientkie" jak z waty. Boję się okropnie! Chyba jeszcze bardziej niż przed testem.

Kto może niech trzyma za mnie kciuki.

 

czytaj resztę »

Dodane w egzamin , muzyka | Komentarze 12 , zobacz komentarze

cztery

2009-04-03 11:18:44

4 - cztery.

To suma dwóch dwójek i zarazem ich iloczyn. A jednocześnie kwadrat liczby dwa.

Jak kwadrat to i prostokąt, równoległobok, romb i trapez.

To czterech ewangelistów (święci Mateusz, Marek, Łukasz i Jan).

To czterech jeźdźców Apokalipsy (Zwycięzca, Wojna, Głód i Śmierć).

Czterech było chłopców z Liverpoolu - The Beatles.

Są cztery stany skupienia materii (ciało stałe, ciecz, gaz i plazma).

W 4 stopniach Cesjusza woda ma największą gęstość.

Cztery są główne kierunki geograficzne (północ-N, wschód-E, południe-S, zachód-W), a i pośrednie kierunki pierwszego stopnia też są cztery (NE, SE, SW, NW).

Serce człowieka posiada 4 jamy.

Człowiek posiada też cztery kończyny.

Istenieją cztery typy osobowości (sangwinik, choleryk, melancholik i flegmatyk).

To cztery pory dnia i cztery pory roku.

"Le quattro stagioni" - to cykl czterech koncertów smyczkowych Vivaldiego (Wiosna, Lato, Jesień, Zima).

To "The Sign of Four" Artura Conan Doyla - drugi z kryminałów o Sherlocku Holmesie.

To dla mnie "Ach, kiedy znów ruszą dla mnie dni" Edwarda Stachury ("...Lato, jesień, zima, wiosna - Do Boliwii droga prosta! Wiosna, lato, jesień, zima; Nic mi się nie przypomina...").

Jak quattro to oczywiście Audi Quattro, ale chyba jeszcze bardziej pizza - rewelacyjnie tłusta i ciężka Quattro Fromaggi - świetnie robiona niedaleko pracy.

To pioseneczki "Cztery słonie" oraz "Łapy, łapy, cztery łapy" z programów dziecięcych.

To szanty i zespół Cztery Refy. Jak szanty to także utwór "Cztery piwka na stół" (to raczej półszanty).

To świetne polskie seriale "Czterej panceni i pies" oraz "Czterdziestolatek" (to już teraz!).

To zespół Four Non Blondes i charakterystyczny głos Lindy Perry w "Whats up".

 

To kwiecień - miesiąc egzaminu. Pocieszam się, że to także czterolistna koniczynka - według przesądów przynosi podobno szczęście...

 

 

czytaj resztę »

Dodane w muzyka , egzamin | Komentarze 18 , zobacz komentarze

pięć

2009-04-02 10:38:30

5 - pięć.

To jedna z liczb pierwszych.

To pięciolinia.

Pięciu muzyków to kwintet.

To bardzo ważna w życiu "piąta klepka".

To także niezmiernie ważna dla niektórych pora na herbatkę (tea time), czyli five oclock.

To przepiękna Dolina Pięciu Stawów w Tatrach.

Pięć kół olimpijskich to zarazem różnorodność jak i jedność ludzi na całym świecie. Symbolizują poszczególne kontynenty (niebieskie - Europa, czarne - Afryka, czerwone - Ameryki, żółte - Azja, zielone - Australia).

Pięć razy dziennie muezzzin wzywa z wieży minaretu wiernych muzułmanów do modlitwy.

Tora to Pięcioksiąg (Genesis, Exodus, Leviticus, Numeri, Deuterenomium).

To pięć palców u każdej ręki i nogi człowieka.

To pięć głównych zmysłów (wzrok, słuch, smak, węch i dotyk).

To pięć rozróżnianych smaków (słony, słodki, kwaśny, gorzki i umami).

To także chińska przyprawa pięć smaków.

W tradycji chińskiej wyróżniano 5 żywiołów (woda, ogień, drewno, metal i ziemia).

5 żywiołów japońskich to powietrze, ogień, woda, ziemia i piorun.

A w kulturze helleńskiej (nam najbliższej) do czterech żywiołów (powietrze, ogień, woda, ziemia) doszedł piąty element - kwintesencja (eter). Film Luca Bessona "The Fifth Element" porusza tę tematykę.

Pentagon to siedziba Departamentu Obrony USA. Ciekawe jest to, że budynek zbudowany został na planie regularnego pięciokąta, każdy bok budowli ma 5 pięter ponad ziemią, na każdym piętrze jest 5 korytarzy, a wewnętrzny dziedziniec ma powierzchnię 5 akrów.

"5" to tytuł piątego albumu w twórczym dorobku Lenny Kravitza.

To piąty album Dire Straits "Brothers in Arms"

To niezapomniany "Piątek z Pankracym", ale z ten z Zygmuntem Kęstowiczem.

To "Pięć lat kacetu" Stanisława Grzesiuka.

To utwór Republiki "Śmierć na pięć".

 

To najwyższa ocena, którą można było kiedyś uzyskać w szkole, na uczelni, na egzaminie...

Ale nie tak dobrej oczekuję za pięć dni... 

 

 

czytaj resztę »

Dodane w muzyka , egzamin | Komentarze 23 , zobacz komentarze

sześć

2009-04-01 21:51:25

6 - sześć.

To najmniejsza liczba doskonała (jest sumą wszystkich swoich dzielników właściwych).

To liczba atomowa węgla, który jest chemiczną podstawą życia.

To liczba atomów węgla w glukozie.

Szóstego dnia Bóg stworzył człowieka.

To ilość ramion w gwieździe Dawida.

To najwyższa liczba oczek na kostce do gry.

Kostka do gry to sześcian.

Sześciu muzyków to sekstet.

Puchar Sześciu Narodów to coroczne najważniejsze rozgrywki w rugby.

To sześć żon Henryka VIII (Katarzyna Aragońska, Anna Boleyn, Jane Seymour, Anna z Kleve, Katarzyna Howard, Katarzyna Parr).

Sześć stóp pod ziemią określa głębokość grobu w krajach anglosaskich. "Six Feet Under" to także tytuł niezłego serialu telewizyjnego zabawnie traktującego temat śmierci.

Szósty zmysł. Hm. Trudne do wytłumaczenia, ale wiadomo o co chodzi. "The Sixth Sense" to ponadto tytuł interesującego filmu z Brucem Willisem.

66 to gra karciana.

Route 66 - jak mawiają Amerykanie Droga-matka (mother road) to legendarna autostrada biegnąca praktycznie przez całe Stany Zjednoczone. To także animowany film "The Cars" tamże się rozgrywający.

To jak dla mnie trudne do wymówienia kiedyś zdanko w języku angielskim "six slippery snakes slide under the cellar floor" Surprised

To utwór "Six Blade Knife" z debiutanckiej płyty grupy Dire Straits. To także szósty na tej płytce oraz szósty na płycie "Alchemy" rewelacyjny ich kawałek "Sultans of Swing".

 

Według numerologii jestem szóstką. Jest to także dzień moich urodzin. Pamiętam, że imieniny wtedy obchodzą Bruno i Artur.Cool

Sześć lat już haruję w obecnej robocie Yell

Nie muszę przypominać, że za 6 dni będę egzaminowany...

 

 

czytaj resztę »

Dodane w muzyka , egzamin | Komentarze 27 , zobacz komentarze

koniec

2009-04-01 09:21:16

Z racji coraz większej ilości czasu spędzanego na blogowaniu z przykrością donoszę, że z dniem dzisiejszym jestem zmuszony zakończyć moją "pisarską twórczość" i poświęcić się w całej reszcie nauce. Zapiski zapiskami, ale egzamin rzecz ważna i przygotować się trzeba.

Na pożegnanie zamieszczam jeden z moich ulubionych utworów węgierskiego rocka - "Dziewczyna o perłowych włosach" Omegi

 

 

czytaj resztę »

Dodane w muzyka , egzamin | Komentarze 25 , zobacz komentarze

siedem

2009-03-31 10:07:58

7 - siedem.

Liczba mistyczna wielu mitologii i religii.

To jedna z liczb pierwszych (dzielnikiem jest 1 i ona sama).

007 - to tajny kod agenta Jego Królewskiej Mości Jamesa Bonda.

To liczba atomowa azotu - głównego składnika ziemskiej atmosfery.

Siedem dni to tydzień.

Siódmego dnia Bóg odpoczywał po Dziele Stworzenia.

Dlatego siódmy dzień tygodnia - niedziela - jest dniem odpoczynku.

Menora to siedmioramienny świecznik żydowski (symbolizuje krzew gorejący).

Jest siedmiu archaniołów.

Jest siedem sakramentów, tyleż samo cnót i grzechów głównych.

Siódemką przesycona jest Apokalipsa Świętego Jana. "The Seventh Sign" to świetny film z Demi Moore i Jurgenem Prochnowem podejmujący tematykę dni ostatecznych.

To liczba kolorów tęczy (czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony, niebieski, indygo i fioletowy).

To także ilość kręgów w odcinku szyjnym kręgosłupa wszystkich ssaków.

7 cór Atlasa to Plejady (wg mitologii z żalu po śmierci brata przemieniły się w gwiazdy).

Siedmiu krasnoludków przygarnęło królewnę Śnieżkę (Mędrek, Gburek, Apsik, Płaczek, Śpioszek, Gapcio, Nieśmiałek) w bajce braci Grimm.

Siedmiu Lordów Valar i siedem Ladies Valar to najpotężniejsi z Ainurów w "Silmarillion" Tolkiena.

Siedem było cudów świata starożytnego. A "Seven Wonders" to tytuł piosenki zespołu Fleetwood Mac.

"Seven" to świetny film z Morganem Freemanem, Bradem Pittem i Gwyneth Paltrow.

Brad Pitt wystąpił także w filmie "Siedem lat w Tybecie" - filmie o tym, co w życiu jest ważne.

To także niesamowite "Siedmiu samurajów" Akiro Kurosawy oraz "Siedmiu wspaniałych" z rewelacyjnym Yulem Brynnerem i paru innymi (Steve McQueen, czy Charles Bronson).

Siedem dziewcząt było w "Beacie z Albatrosa" Janusza Laskowskiego.

"Siedem życzeń" to piosenka Bandy i Wandy z filmu o tym samym tytule.

To także "Seven Seas of Rhye" grupy Queen i "Seven Days" Stinga.

 

Niezapomniane 7 lat spędziłem w jednym z łódzkich szpitali (wsponienia mnie przytłaczają).

Mieszkam już prawie siedem lat w stolicy.

Jestem Wagą, która jest 7 znakiem w astrologicznym zodiaku.

A egzamin jest 7 kwietnia... Mam nadzieję, że to będzie szczęśliwa data.

 

 

 

 

 

czytaj resztę »

Dodane w muzyka , egzamin | Komentarze 24 , zobacz komentarze

osiem

2009-03-30 16:09:48

8 - osiem.

To sześcian liczby 2.

8 bitów to jeden bajt.

8 marca to Dzień Kobiet.

Oktet to ośmiu muzyków w zespole.

To osiem klas szkoły podstawowej.

Ósme zęby nazywane są zębami mądrości.

To osiem (od 2006 roku) planet w Układzie Słonecznym.

8 to liczba atomowa tlenu, pierwiastka bez którego nie moglibyśmy żyć.

Osiem odnóży mają pająki.

Osiem ramion posiadają ośmiornice.

"La piovra" (Ośmiornica) to także tytuł serialu (1984 rok) z muzyką Ennio Morricone.

To kontrowersyjny "Ósmy dzień tygodnia" Marka Hłaski.

To "8 mm" - niezły film Joela Schumachera z Nicolasem Cage w roli głównej.

To "Alien" Ridleya Scotta w Polsce tłumaczony jako "Obcy - ósmy, obcy pasażer Nostromo".

To "Eight Days a Week" legendarnej czwórki z Liverpoolu.

Sierpień to ósmy miesiąc w kalendarzu gregoriańskim - miesiąc, w którym brałem ślub.Wink

A przede wszystkim to miesiąc, w którym urodził się MÓJ SYN!

 

Zatem te osiem dni do egzaminu to pestka...

 

 

 

czytaj resztę »

Dodane w muzyka , egzamin | Komentarze 33 , zobacz komentarze

dziewięć

2009-03-29 14:27:31

9 - dziewięć.

To ostatnia z cyfr w szeregu.

To kwadrat liczby 3.

To dziewięć muz Apollina.

To dziewięć chórów anielskich i 9 bram do piekła.

To "Nine 1/2 weeks" z Kim Basinger i Mickey Rourke...

Dziewięć miesięcy to czas ciąży gatunku człowiek rozumny.

"Dziewięć miesięcy" to także tytuł komedyjki z Hugh Grantem, Julianne Moore i Robinem Wiliamsem.

Jak dla mnie to niezapomniany (obecnie trochę zabawny) serial science-fiction "Cosmos 1999"

To genialne "Dziewięciu książąt Amberu" - pierwszy tom z cyklu Kroniki Amberu Rogera Zelaznego.

999 to numer telefonu Pogotowia Ratunkowego :)

Trejos Devynerios (Trzy dziewiątki) to ziołowa litewska wódka wytwarzana pierwotnie z 33 ziół.

To "Nine Million Bicycles" Katie Melua.

 

Oraz... Tylko 9 dni do egzaminu!

 

 

Przypomniałem sobie jeszcze jedną, albo dwie dziewiątki - Nena i jej "99 Luft Balons". Nie mogłem odmówić sobie wklejenia jej piosenki. Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce...

 

czytaj resztę »

Dodane w muzyka , egzamin | Komentarze 10 , zobacz komentarze

dziesięć

2009-03-28 18:48:30

10 - dziesięć.

To następna liczba po 9 i poprzedzająca 11.

To liczba atomowa neonu.

To dziesiąty miesiąc roku (październik) - miesiąc w którym się urodziłem Cool

To system dziesiętny.

To ilość palców u rąk (i nóg także).

To dziesięć przykazań i dziesięć plag egipskich.

To "Dekameron" Boccaccia.

To "Dziesięciu małych Murzynków" Agaty Christie.

To zapomniany, ale świetny film Gruzy ze scenariuszem Himilsbacha i Maklakiewiczem w roli głównej "Przyjęcie na dziesięć osób plus trzy".

To rewelacyjny "Dekalog" Kieślowskiego.

"Ten" to tytuł debiutanckiej płyty Pearl Jam.

 

Dziesięć - tyle dni zostało mi do egzaminu...

 

czytaj resztę »

Dodane w muzyka , egzamin | Komentarze 22 , zobacz komentarze

piątek

2009-03-27 23:03:07

Piątek. Początek weekendu.

Jak ja zazdroszczę tym wszystkim nieobciążonym pracą i nauką. Mogą swobodnie i beztrosko spędzić dzisiejszy wieczór w kinie, teatrze, restauracji, na imprezie (mimo postu), czy nawet w domu przed telewizorem. I nie myśleć (przynajmniej do niedzieli) o nadchodzącym nowym tygodniu pracy i egzaminie.

I to tyle na dzisiaj.

 

Dodam jeszcze zagadkę na "wolne dni". Poprzednią znowu rozwiązała Siostra - obraz radiologiczny olbrzymiej torbieli bąblowcowej. Dzisiaj może ociupinę trudniej. Co to za choroba?

 

dm.jpg

czytaj resztę »

Dodane w egzamin , zagadki | Komentarze 22 , zobacz komentarze

plastelina

2009-03-26 21:18:25

Moja pociecha z racji niedoskonałej jeszcze dyspozycji fizycznej przebywa w domu. Poza tym w przedszkolu panuje epidemia, a nawet dwie - zostało zdziesiątkowane przez rumień zakaźny i szkarlatynę. Stąd dość dużo czasu (choć nie muszę) staram się spędzić z małym - potrzebuje przecież trochę ojcowskiej opieki. Jest to też świetna wymówka przed nauką :) Zatem spędzam z nim sporo czasu. Dziś bawiliśmy się plasteliną. Nie przepadam za tym, tak jak i za ciastoliną (strasznie nie lubię mieć brudnych rąk), ale dzisiaj od rana w "Jedynkowym przedszkolu" dzieci robiły z łupinek orzechów, plasteliny, wykałaczek i papieru kolorowego łódki. Mały zapalił się do pomysłu tak, że nie było rady. Przy okazji dość ładnej pogody był także spacer po rzeczoną plastelinę. A potem robienie łupinkowych łódeczek. Od razu skojarzył mi się wiersz Juliana Tuwima "Pan Maluśkiewicz i wieloryb", który zotał odczytany. A potem składanie łódek z papieru. A potem malowanie tych łodek...

A potem jak zasiadłem przy biurku to obejrzałem sobie moje fotki z łódek. Jak dawno nie byłem na łajbie!

Cholera! Chyba się starzeję! Jak nie wspominki to dziecięce zabawy...

A dla tych co pamiętają - muzyczka z "Domowego przedszkola". Dla tych co nie pamiętają też.

To dopiero było dawno temu...

Nie umieściłem oryginalnej czołówki programu, bo facet który wtedy jako dziecko śpiewał tę pioseneczkę na YouTube umieścił oryginał z reklamą swojej strony, jakimiś napisami itd. Zatem sama tylko muzyczka.

 

 

czytaj resztę »

Dodane w muzyka , egzamin | Komentarze 7 , zobacz komentarze

zabawka

2009-03-25 23:01:09

Absolutnie nie żałuję wydanej wczoraj forsy.

Nabyty zestaw WOPR :) okazał się przebojem. Frajda ze wspólnego składania to jedno, a zabawa złożonym z klocków samochodem z przyczepą i motorówką to drugie. Klocki Lego mają to do siebie, że dopracowane są w najdrobniejszych detalach. Człowieczek z zestawu, poza tym że jest nieogolony, posiada cały ekwipunek nurka - maskę z rurką, akwalung, płetwy! Poza tym każda z tych rzeczy ma swoje odpowiednie miejsce do przymocownia na przyczepie. A jeżeli akurat trzeba płynąć na ratunek motorówką to jest i kamizelka ratunkowa! No i odpowiednio długa antena w samochodzie i krótkofalówka... Rewelacja.

Klocki Lego trochę zmieniły się od czasu mojego dzieciństwa. A może nie zmieniły się aż tak bardzo, tylko że ja nie miałem kiedyś możliwości ich nabycia. Pamiętam, że jedyne takie klocki miał kumpel z klasy. Chodziło się do niego bawić właśnie tymi klockami... Ech, stare dzieje. Dobrze, że akurat pod tym względem jest trochę inaczej. Tylko skad brać na to pieniądze?

To była bardzo miła chwila przerwy w nauce. Oczywiście poza krótką wizytą w pracy Smile

 

OK. Bezapelacyjną zwyciężczynią wczorajszego konkursu jest Siostra! Jako JEDYNA poprawnie odpowiedziała na zagadkę! Nie wiem, czy w związku z tak dużym zainteresowaniem dalej mamy się w to bawić, bo trudno wśród takiej ilości prawidłowych odpowiedzi wylosować zwycięzcę! Ale niech będzie. Co to?

 

echg.jpg

czytaj resztę »

Dodane w egzamin , zagadki | Komentarze 27 , zobacz komentarze

zakupy

2009-03-24 21:14:53

Natchniony potrzebą zakupów (a i postem na siostrzanym blogu w dniu wczorajszym także) udałem się dzisiaj na takowe. Niestety nie były to zakupy robione dla zakupów, ale zakupy z potrzeby. Z lodówki parę rzeczy wyszło, a i w podręcznej "spiżarce" tez niewiele się ostało. Zatem wybrałem sie na zakupy. Dodam, że zabrałem ze sobą synka. W sumie po infekcji rotawirusowej w końcu należało mu się gdzieś ruszyć, a spacer w dzisiejszej aurze nie wydawał mi się dobrym pomysłem (tak a propos zima mogłaby dać już spokój!). Tak więc wybrałem się na zakupy zabierając ze sobą pociechę. I chyba był to niewielki błąd z mojej strony. Myślałem, że jak już mam ułożoną listę sprawunków to szybko mi pójdzie. Tak było, do chwili wejścia w strefę niebezpieczną, znaczy się dział zabawek. Założyłem sobie wcześniej, że coś kupię małemu, bo przecież chorował, i ciągle w domu, i niemalże pierwsze wyjscie od dłuższego czasu, i wogóle tak sobie założyłem. No i fajno. Problem w tym, że dałem mu wolną rękę. Mógł sam sobie wybrać zabawkę. No i w ten sposób zamiar szybkich zakupów spełz na niczym. Morze zabawek jest istotną pokusą dla dziecka. Ponadto zwykle dzieciom podobają się rzeczy albo nie na ich wiek, albo cenowo nie na kieszeń rodzica. I tu zaczął sie problem. Właściwie mógłym do koszyka zapakować wszystko jak leci (byłbym chyba wtedy najlepszym ojcem na świecie), ale nie o to  przecież chodzi. Zatem stanęło na jednej zabawce. Tylko którą wybrać? Wytłumaczyć dziecku, że nie wszystko jest dla niego odpowiednie wcale nie łatwym zadaniem. Wytłumaczyć, że zabawka nawet i odpowiednia wiekowo jest za droga - jeszcze trudniej. Chciałeś zakupów z synem - to masz! Samochód? Synku masz już setkę samochodów, po co ci taki... Klocki z serii "Auta" z Heńkiem, traktorem i Zygzakiem?! Owszem, może kiedyś, ale jak na kupno zwykłej drobnostki to ciut za drogie... Pływający w wodzie poduszkowiec? Po co ci kolejna pływająca zabawka? Jest przecież zima! Lego? Tak, ale nie ten zestaw większy od ciebie! Tem mniejszy też nie jest tani (Cholera! Lego kosztują makabrycznie drogo!). Tata Ci wybierze :) Ten może być? A ten? To może ten? Patrz co znalazałem! Lego City! Zestaw z samochodem, przyczepą, motorówką i płetwonurkiem! Podoba ci się! Tak! Ekstra! Cholera! Kosztuje ponad 40 zł! A miała być drobnostka! No cóż! Po prawie godzinnej walce poddaję się! Niech będzie i taka cena tylko idźmy już dalej. Przed nami naprawdę potrzebne sprawunki.

Lubię robić zakupy z dziećmi...

 

A teraz dla zmęczonego zakupami umysłu zagadka! Co to za choroba?

 

p.jpg

 

czytaj resztę »

Dodane w zagadki , egzamin | Komentarze 3 , zobacz komentarze

nauka

2009-03-23 16:40:49

Powrót do ślęczenia nad książką jest bolesny. Zarówno fizycznie (mój kręgosłup przestaje ze mną współpracować) jak i psychicznie. Odnalezienie w sobie jakichkolwiek chęci do nauki powoli zaczyna graniczyć z cudem. Stąd celebra wszystkich codziennych czynności. Coraz późniejsza pobudka (im później wstanę tym później zasiądę do pracy), stateczne szykowanie posiłków (gotowanie to przyjemność), powolne jedzenie (wszak zdrowiej jest nie jeść łapczywie), kąpiel (właściwie lubię postać sobie pod ciepłym prysznicem), mycie zębów (stanowczo przekraczające zalecane 3 minuty). O chwilach spędzonych w toalecie pisać nie będę, aczkolwiek jest to jedyne miejsce gdzie poczytuję cokolwiek innego niż "Choroby wewnętrzne" Szczeklika... A rozmowa telefoniczna! Nigdy nie przepadałem za długimi rozmowami, telefon służył mi do przekazywania zwięzłych informacji. Teraz cieszę się z każdego dzwonka telefonu. Mogę się wtedy oderwać od nauki. I to jest to - wszystko, co może mnie od niej odciągnąć jest błogosławieństwem!

A stan mojej psyche niech odzwierciedli krótki filmik poniżej :)

 

 

 

 

 

czytaj resztę »

Dodane w muzyka , egzamin | Komentarze 31 , zobacz komentarze

ciuchcia

2009-03-22 21:58:03

Niedziela.

Trochę odpoczynku, bo można zwariować. Piszę trochę, bo oczywiście część dnia poświęciłem nauce. Właściwie teraz też siadłem do biurka z takim zamiarem, ale postanowiłem coś naskrobać - ciągnie do bloga. No, ale wcześniej pobawiłem się z małym. Zbudowaliśmy razem tory dla kolejek z filmu "Thomas & Friends". Fajna zabawa. I dla mnie (musiałem wykazać się niezłą znajomością filmu) i dla syna (mógł mnie przepytać na tę okoliczność). No i wogóle było wiele śmiechu, zwłaszcza że trasa musiała być conajmniej skomplikowana, dla wielu pociągów, z mostami, tunelami, stacjami itd... Udało się, mimo że nie było łatwo. Dobrze się przy tym zrelaksowałem. Jak trochę podrośnie to kupię mu kolejkę PIKO. To dopiero będzie radocha :)

Miły dzień :)

 

ciuchcia1

ciuchcia2

ciuchcia3

ciuchcia4

 

 

czytaj resztę »

Dodane w egzamin | Komentarze 7 , zobacz komentarze

muzyka

2009-03-21 15:38:25

Poprzedni post (no może ten jeszcze bardziej poprzedni) wywołał u mnie refleksje. Rzeczywiście niektóre krążki były przez wieki niesłuchane. Zajrzałem głębiej na półkę... Trochę kurzu i... Masa wspomnień... Ostatnie nabytki płytowe (już niestety stare) jak "Rockferry" Duffy, czy "Call Off the Search" Katie Melua brzmią jeszcze w uszach. Tłukłem je dość często razem z kolegami w pracy, a i w radio zdarza się je jeszcze usłyszeć. Ale prawdziwą frajdą było wziąć do ręki krążki stare jak świat, te z lat młodzieńczych...

Każda płyta to morze wspomnień... Bronski Beat z "The Age of Consent", świetny koncert "Live in the City of Light" Simple Minds, "Afternoons In Utopia" Alphaville, zmysłowy głos Sade, melancholijna Kate Bush w "Wuthering Height", kontrowersyjny jak na ówczesne czasy Billy Idol i jego balladki "Eyes Without a Face" czy "Sweet Sixteen", perfekcyjna gitara Santany, genialne "Child in Time" Deep Purple, Orchestral Manoeuvres in the Dark z ich "Maid of Orleans", rewelacyjne Queen, Bryan Ferry z Roxy Music w "Avalon" i "Slave to Love", elektronicznie brzmiący Jarre, swingujący sułtani z Dire Straits na świetnym dwupłytowym albumie "Alchemy", niesamowicie poetycki Marillion z Fishem... Dawno, dawno temu... A muzyka wciąż znakomita!

A pamiętacie irlandzki Clannad z muzyką do "Robin Hooda"? Już zapomniałem, że tę płytkę posiadam...

Poza tym wielu innych "uzdolnionych muzycznie": The Beatles ("Hey Jude"), The Doors (apokaliptyczne "Riders on the Storm"), Ray Charles ("Hit the Road Jack"), T.Rex ("Children of the Revolution"), Janis Joplin (rewelacyjne "Summertime"), Simon & Garfunkel (liryczne "Sound Of Silence"), Elton John ("Crocodile Rock", "Song for Guy"), INXS ("Never Tear Us Apart"), George Michael ("Let The Sun Go Down On Me"), U2 (cała "The Joshua Tree"), Perfect (ulubiona "Kołysanka dla nieznajomej")... Mógłbym długo jeszcze, bo pozostali też nie są gorsi: Eric Clapton, Gary Moore, The The, Maanam, ABBA (a jakże!), The Cranberries, Celine Dion, Diana Krall, The Phazz, a-ha, Tina Turner, Tytus Wojnowicz, Czesław Niemen, Rod Stewart, Robin Williams, 2+1... Kilka niezłych składanek... Parę ścieżek dźwiekowych do filmów...

Troche się uzbierało prze te wszystkie lata... I każda płytka z jakimiś wspomnieniami...

Muzyka towarzysząc nam nieustannie staje się niemym świadkiem naszych wzlotów i upadków, uniesień, wzruszeń i smutków. I ułatwia nam przywoływanie wspomnień...

Ech! Nostalgicznie się zrobiło i melancholijnie. Ale czasem tak trzeba. Miły dzień, choć siadam zaraz do Szczeklika. Na koniec jeden z kawałków, które lubię trochę więcej niż bardzo.

"... jeteśmy tylko watą cukrową na deszczu..."

 

 

Wiem, dlaczego nie chciało mi niczego zapisać. Używałem w tekście apostrofów, których ten program nie lubi :)

 

czytaj resztę »

Dodane w muzyka , egzamin | Komentarze 46 , zobacz komentarze

nerwy

2009-03-21 00:51:58

Prawie dwie godziny spędziłem nad sprzętem próbując coś umieścić na blogu. Teraz już nie mam siły pisać ponownie tego, co zamierzałem. Może się jutro zbiorę. Zatem z racji dzisiejszych problemów z umieszczaniem posta powiem tylko tyle, że zagadkę jako pierwsza rozwiązała Mumina! Brawo! Niestety pomyliła się w nazwie choroby. Otóż szpiczak jest mnogi a nie cholerny :)

Dzisiejszej zagadki tez nie wiadomo dlaczego nie moge umieścić? Może Administrator mnie nie lubi?

Dobranoc!

 

 

 

 

czytaj resztę »

Dodane w egzamin , zagadki | Komentarze 17 , zobacz komentarze

zapomniane

2009-03-19 22:15:06

Są takie dni, gdy nic się nie chce. Tak jak dziś. Świadomość konieczności siądnięcia do książek działała jeszcze bardziej destabilizująco. A puszczony w ramach odprężenia soundtrack z "Hair" jakoś nie zadziałał motywująco. Wiem, wiem - powiecie zapewne, że trudno się przy takiej muzyce zrelaksować, ale chciałem posłuchać czegoś co lubię a dawno nie było w obrocie. Jak tak przejrzę swoją płytotekę (nie myślcie, że jest ogromna!) to stwierdzam, że w głośnikach od dawna nie brzmiało wiele krążków...

Pieprzony egzamin.

Podobnie jest z książkami. Mam na myśli te nienaukowe. To, że w księgarni nie byłem ruski rok to jedno, ale parę ciekawych rzeczy do przeczytania na półce mam. I co z tego skoro wertuję zupełnie inną "beletrystykę". Właściwie powinienem powiedzieć horror lub thriller. Albo rzecz podobną do "W poszukiwaniu straconego czasu" Prousta - nie żebym coś miał do autora, ale powieść ciągnie się jak flaki z olejem...

Pieprzony egzamin.

A film? Może jest inaczej? Dobrze, że obok marketu, w którym robię zakupy jest kino. Przynajmniej nie zapomnę jak wygląda. Ostatni raz byłem w kinie chyba na końcowej części trylogii Tolkiena :) Kawał czasu... Ale gwoli sprawiedliwości - to akurat nie przez egzamin :)

Tak czy siak - pieprzony egzamin.

No dobra. Ponarzekałem sobie jak zwykle (jakże mogłoby być inaczej - ostatnio zrobiłem się jakiś marudny).

 

Teraz czas na podpowiedź do zagadki. Po tym nie powinniscie mieć kłopotów. Powtarzam pytanie - co to za choroba?

 

mm-humerus.jpeg

 

mm-skull.jpeg

czytaj resztę »

Dodane w egzamin , zagadki | Komentarze 19 , zobacz komentarze

stereotyp

2009-03-18 20:55:50

Wczoraj na którymś z blogów czytałem, że ktoś nie chce się przyznawać do tego, ze jest medykiem (studentem medycyny), bo nie chciałby być zaszufladkowany i potraktowany stereotypowo. Podobno wszyscy dziwią się, że osoba z naszej "branży" może być wesoła i cool. Trochę się wkurzyłem. I to właściwie na osobę piszącą o tym. No bo jakże to - mam niby być spokojny, grzeczny i niemrawy tylko dlatego, że jestem lekarzem? Ludzie! Przecież to paranoja. W ten sposób powiemy, że bankierzy przynudzają bo mówią tylko o forsie, archeolodzy zapewne są stetryczali bo zajmują się starociami, prawnicy traktując wszystko przez pryzmat prawa są sztywni tak jak i policjanci, nie pogadasz z polonistą bo wytknie ci błędy językowe, a tancerz zapewne o niczym innym nie myśli niż o tańcu... Można by tak jeszcze długo. I jaki wniosek? Nie ma "odpowiedniej" do zabawy grupy zawodowej (no chyba że komicy i satyrycy). Do cholery! Przecież nie zawód i studia kształtują człowieka. Owszem, mają ogromny wpływ na jego życie, ale przynależność do jakiejś grupy nie wpływa na temperament i charakter człowieka. Oczywiście zależy to od jego podatności, bądź chęci poddania się (jeśli wejdziesz między wrony musisz krakać jak i ony). Ale można w tym wszystkim pozostać sobą. I mimo, że jestem medykiem nie wstydzę się swojego fachu, mimo iż nie jest to już tak prestiżowy zawód jak kiedyś, mimo nieustającej nagonki medialnej na służbę zdrowia, mimo wielu nieprawidłowych zachowań ze strony "kolegów z branży". Praca niewątpliwie zmieniła i mnie, ale nie na tyle by być zgnuśniałym upierdliwym konowałem.

 

A bawić potrafię się świetnie! Kto mnie zna ten wie! 

 

I dlatego siedzę teraz nad książką i wkuwam, żeby mieć w przyszłości satysfakcję i okazję do dobrej zabawy. Wkuwam, bo termin egzaminu zbliża się WIELKIMI KROKAMI. Szczeklik otwarty na stronie 793: "Bezoary to zalegające w żołądku konglomeraty włókien roślinnych (fitobezoary), włosów (trichobezoary) lub leków (farmakobezoary)." Tak. Jesteście zbyt dobrzy, żeby Was zaskoczyć. Na fotce rzeczywiście widać ogromny bezoar. Dziś też łatwe będzie :) Ale, jeżeli nie odgadniecie, to w następnym poście umieszczę podpowiedź :)

Pytanie brzmi: Jaka to choroba? Popatrzcie na kościec :)

 

mm-pelvis.jpeg

 

mm-femur-c.jpeg

czytaj resztę »

Dodane w zagadki , egzamin | Komentarze 67 , zobacz komentarze

data

2009-03-17 20:36:39

7 kwietnia. To data egzaminu ustnego i praktycznego. Całe szczęście w miejscu, które patrząc na poprzednie lata wydaje się być przyjazne dla zdających. Współcierpiętniczka niedoli nauki miała trochę mniejszy fart. Co prawda ma termin na 15-ego, ale komisja do której trafiła może nieźle namieszać.

Zatem jeszcze 3 tygodnie nauki. Aż tyle i tylko tyle. Muszę się wziąć do roboty, bo wiedza przyswojona do testu nijak się ma do ustnej formy odpowiedzi. Właściwie trzeba wszystko wywrócić do góry nogami, przetrzepać z niepotrzebnych nawisów i pozostawić to co najważniejsze. No i ugruntować wiedzę :) Jeśli się ją ma :) Jeszcze 3 tygodnie... Boże! Żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce!

Chibroxin okazuje się być skuteczny. Oko powraca do normy. I nie tylko oko. Spokojne w trakcie choroby i grzeczne dziecko nabiera wigoru. Hałas, biegi, sprzeczki, krzyki! Wszystko wraca do normy. Cieszę się! Cieszę się, mimo że powoli zaczyna mnie to na nowo denerwować. A skupić się trzeba, choć serce i dusza rwą się do zabawy.

 

Ktoś dzisiaj nieźle nabałaganił na blogu. Pewno Administrator. Fajno, że naprawiona jest opcja dodawania obrazków, ale nie wszystko jest OK. Zniknęły wszystkie komentarze ludzi niezalogowanych na stronie. Nie do odtworzenia! To przykre, bowiem ktoś (Administrator?) po prostu spieprzył sprawę. Albo nacisnęło się nie ten przycisk co trzeba, albo najnormalniej w świecie zastosowano cenzurę! Na pohybel!

 

No dobra. Wpadka Administratora nie powinna w niczym przeszkodzić, choć jeżeli się będzie powtarzało, to ja zmieniam lokalizację bloga (spodobało mi się to pisanie). Dam Wam wszystkim oczywiście namiary, jakby co.

Ostatnio nie udało się z zagadką. Będzie dziś. Ale najpierw podpowiedź do poprzedniej - obraz z kolonoskopii.

 

colon - foreign body.jpg

 

Zatem prawidłowa odpowiedź brzmi - woreczki wypełnione narkotykami - na radiogramie były prezerwatywy :)

A teraz nowa zgadywanka. Co to jest? Zdjęcie znalezione oczywiście w sieci :)

 

coś.jpg

 

czytaj resztę »

Dodane w zagadki , egzamin | Komentarze 34 , zobacz komentarze

oko

2009-03-16 21:55:41

Jak nie urok to sraczka. Tej drugiej było ostatnio w nadmiarze. Myślałem, że już po kłopotach, a tu masz - nowy problem. Mały ma zapalenie spojówek. Biedaczyna nieco osłabiony to i kolejna franca się przywlokła. Powieka obrzęknięta, oko czerwone jak burak i łzawi, i ropsko. Leczę a jakże. Chciałem wkraplać mu Floxal (ofloksacyna), ale kolega okulista zalecił Chibroxin (norfloksacyna). Ciekawe jaka różnica, bo grupa leków przecie ta sama. Ale nie sprzeczam się. Jestem tylko internistą :)

Jakoś nie mogę ostatnio bez narzekania, co? Dziwię się sam sobie, że tak otwarcie to robię (bezwiednie piszę wierszem?). Zwykle staram się być tym, który za bardzo nie pomstuje na los, zwykle to ja podtrzymuję innych na duchu, zwykle to moje ramię służy do wsparcia i wylania w nie łez. Co się ze mną porobiło? Chyba nadchodzi starość, wtedy to potrzeba bycia pod czyjąś opieką nasila się :)

Dobra, dosyć tego. Oczywiście, że żartuję! Nie jest ze mną jeszcze tak źle. Chociaż ta starość? Hm, coś w tym jest! Tak, czy siak muszę wkuwać dalej, a jak wiadomo im dalej tym gorzej :)

 

Coś się spituliło na stronie, bo zamiast wywalonego jęzora na powrót widzicie (ja też) dziecko po lekturze Szczeklika! Piękny rotawirus z poprzedniego posta także jest w innej niż ostatnio postaci (opis tak ładnie nie wygląda jak trójwymiarowa projekcja). Obrazki, które naszykowałem sobie do wrzucenia też nie chcą się otworzyć. Zatem i z dzisiejszej zagadki nici. Do poprzedniej mam pewną wizualną pomoc, dlatego nie podam rozwiązania, choć ktoś z Was już prawidłowo odgadł co to jest. Mam nadzieję, że to tylko przejściowe kłopoty i następnym razem pobawimy się dalej. Oczywiście, jeśli zabawa w zgadywanki Wam odpowiada :)

 

czytaj resztę »

Dodane w egzamin | Komentarze 9 , zobacz komentarze

radość

2009-03-15 21:58:38

Przeżycia, zwłaszcza te negatywne przynoszą różnego kalibru refleksje. Zaczynamy dostrzegać rzeczy i zjawiska, które do tej pory były niezauważane. Może nie tak - przechodzimy zwykle nad nimi do tzw. "porządku dziennego", pomijamy je niechcący traktując jako prawidłowość. Miejmy jednak świadomość tego, że tak nie jest - zazwyczaj odkrywamy brak czegoś w chwili, gdy nie możemy już tego odzyskać.

Dziś na nowo odkryłem śmiech mojego syna. To niesamowite, jak bardzo cieszy mnie jego radość, jak dobrze na mnie wpływa, zwłaszcza że tym razem jest oznaką powrotu do zdrowia. Z wychudzonego ciałka wydobywa się coraz bardziej rześki, perlisty śmiech. Wszystko dookoła jest uśmiechnięte, a dobry humor całkowicie współgra z dzisiejszą wiosenną aurą. I absolutna radość z każdej wspólnie wykonanej czynności!

Nawet rotawirus wydaje się być ładny:

 

3D_Rotavirus.gif

 

Szczęśliwy dzień, mimo że niby nic specjalnie się nie wydarzyło :)

Szczęśliwy, mimo że znów siadłem do książek :)

Szczęściem niech będzie także wysunięty na wszystko jęzor!

czytaj resztę »

Dodane w egzamin | Komentarze 1 , zobacz komentarze

powrót

2009-03-14 21:28:12

Home sweet home.

Jedyne miejsce, do którego jak na razie chce się wracać. I to z Miłkiem na pokładzie. Schudł biedaczyna 1,5 kg - tak go wirusicho przetrzepało. Skóra i kości. Oczy i uszy. Najważniejsze, że zaczął pić i jeść. I uśmiechać się. Bo w szpitalu... Szkoda gadać. Płakać się chciało. Trochę pobędzie w domu zanim do końca się pozbiera. Nigdy więcej! Ale nie ode mnie to zależy...

No dobra. Na dzisiaj koniec. Trochę jestem padnięty a jutro trzeba zapomnieć o wszystkim i wziąć się dalej do roboty.

 

Dzięki za zainteresowanie zagadką. Miejsce było trafione w 100%. Ale dlaczego ze zwykłego deo zrobiliście od razu sprey do graffiti? Kształt może i podobny, ale rozmiar? :))))

Dziś trochę trudniej. Co to? Chodzi o te obłe cienie w miednicy :) (fotki z sieci)

 

Abdomen_drug_filled_condoms2.jpg

czytaj resztę »

Dodane w zagadki , egzamin | Komentarze 5 , zobacz komentarze

test

2009-03-11 20:37:49

Jeżeli ktokolwiek słyszał dziś ogromny łoskot - był to spadający z mojego ramienia ogromny ciężar. Z mojego, z ramion współcięrpiętniczki niedoli nauki (pozdrawiam serdecznie!) oraz siedmiuset innych zdających dziś test. Tuż po jego zakończeniu minę nie do końca miałem jednak tęgą. Niby pytania łatwiejsze niż te z lat poprzednich, ale... No właśnie. Nigdy nie ma tej pewności, co do prawidłowego wyboru odpowiedzi, zwłaszcza że sporo pytań budziło moje wątpliwości. Tak, czy siak udało się! Jeden etap zmagań egzaminowych za mną. Kolejny czeka mnie pewno za jakieś 3-4 tygodnie. Znowu wkuwanie! Zabawne jest to, że nauka do testu i egzaminu ustnego różni się diametralnie. Praktycznie trzeba zacząć wszystko od nowa. Już się na to cieszę!

Dziś nic więcej nie wymodzę, więc kończę.

Ważna wiadomość! Z Miłkiem trochę lepiej. Nie gorączkuje, jeszcze sobie dwa razy srutnął, raz zwymiotował, ale ogólnie jego stan poprawił się. Jutro jadę do Niego. Kupię Mu coś.

Aha! Rodzinie i znajomym dziękuję za trzymanie kciuków (mało im nie poodpadały!).

No i współczuję tym nieszczęśnikom, którzy niestety nie zdali.

Chciałem dodać jakąś zabawną zagadkę radiologiczną, ale ten program nie chce dziś ze mną współpracować. Może następnym razem :)

No coś się ruszyło. Zgadnijcie co to? I gdzie to? PA i bok (znalezione w sieci)

 

aerosol w tyłku 1

 

aerosol w tyłku 2

 

Wybaczcie, jeżeli kogoś uraziłem. Ale humor mam dzisiaj jak nigdy.

czytaj resztę »

Dodane w egzamin , zagadki | Komentarze 6 , zobacz komentarze

szpital

2009-03-10 20:49:12

Do budynku szpitalnego powinienem się już dawno przyzwyczaić. I tak jest z większością szpitali, zwłaszcza w tym, w którym pracuję - jestem możnaby powiedzieć u siebie - przecież przeliczywszy spędzony w nim czas uzbierałoby się parę lat. Ale szpitali i oddziałów dziecięcych nie lubiłem nigdy. To niesprawiedliwe, że te małe, niewinne istoty także chorują. Chorób wogóle nie powinno być, ale łatwiej pogodzić się z nimi u osób starszych, niż u dzieci. Dlatego nie zostałem pediatrą. Łatwiej pomagać dorosłym, i łatwiej się pogodzić z pewnymi konsekwencjami starości.

Zatem - szpital jak każdy inny. Oddział nie różni się niczym specjalnym od innych. Takie same, zauważalne na pierwszy wizus braki, jak w każdej państwowej placówce. Może gdzieś jest czysciej, może któryś inny oddział pachnie nowością po niedawnym remoncie, ale widziałem także miejsca w o wiele gorszej niż to miejsce formie. Oddział, w którym przebywa Miłek. Jest w takiej sobie formie, lekko uśmiechnął się na mój widok, nawet nie ucieszył się z zabawki, którą mu przywiozłem. Trochę blady, oczki podkrążone, skóra ciepła. Założony na rączce wenflon wydaje się być ogromny. Musiało Go boleć. Ale przecież był tak padnięty, że nawet za bardzo nie krzyczał.  Nie wymiotuje, nie ma biegunki, ale nadal utrzymuje się gorączka (szczęście, że już nie taka wysoka). Tak może być. Ale ja chciałbym, żeby temperatura już zjechała do normy! A gorączka jest, mimo, że dostaje leki przeciwgorączkowe. Będąc po drugiej stronie "barykady" bardzo łatwo zapominamy jak to jest być w skórze pacjenta bądź jego rodziny. Irracjonalnie wydaje mi się, że nie robią wszystkiego co trzeba. Może zwiększyć dawkę leków? Może jest mu coś, czego nie wiemy? Jakie badania? Może cos ukrywają? Mimo, że jestem z "branży" troche boję się wejść do lekarki prowadzącej. A nuż dzieje się coś poważnego? Żona jeszcze bardziej mnie nakręca. Zaczynam być zdenerwowany. Ale jest wszystko OK. Lekarka bardzo miła, konkretna i rzeczowa. Pani Ordynator (trochę dziwna osoba) stara się być też miła. Obie życzą mi połamania pióra na teście (żona chyba wszystkim naokoło powiedziała, że jutro mam egzamin), że jak przed egzaminem to jestem w dobrej formie itd. A badania synka w porządku, nieco podwyższone parametry stanu zapalnego, elektrolitowo stabilny, w posiewach nic, ale jak będzie stolec, to poślą na nowo. Powtórzą jutro badania. Gorączka może być do kilku dni (przecież to wiedziałem, ale strach o Miłka zrobił swoje!). Jak synek chce, to może jeść, ale nie zmuszać, przecież dopiero pierwsza doba bez wymiotów i biegunki, jak zacznie pić (bo cholera nie za bardzo chce) to odstawimy kroplówki. Miło, grzecznie, z uśmiechem. W ten sam sposób uspokajam żonę:) Po paru godzinach mały usypia. Całuję go przed wyjazdem. Wracam do domu. Jutro egzamin.

czytaj resztę »

Dodane w egzamin | Komentarze 7 , zobacz komentarze

rota

2009-03-09 20:42:19

 

Obudziłem się dzisiaj nawet w całkiem dobrej formie. Łeb przestał boleć, mięśnie też a i gil jakby trochę mniejszy. Myślę - fajno, może jednak będę w jako takiej formie na egzaminie. Jak to w życiu - moje zadowolenie nie trwało zbyt długo. Jak tu nie wierzyć w przypadki? Wczoraj zmieniłem cytat na blogu...

Telefon! Z samego rana nie wróży nic dobrego. Dziadkowie! Fatalnie - mały jest u nich od dwóch dni. Myślałem, że parę dni przed egzaminem ociupina spokoju się przyda, a i mały zmieni otoczenie, zobaczy dziadków. A ja w ciszy będę zakuwał. Babcia lekko roztrzęsionym głosem mówi, że Miłek od 4.00 wymiotuje i ma biegunkę. Cholera! Co jadł? Nie narzekał wcześniej? Coś go boli? Ma gorączkę? Pije cokolwiek? Nie! Wszystko było OK, położył się w dobrej formie, jadł to co oni, nawet dziadek nic mu nie podsunął ze słodyczy. A od rana klops. Co wypije to zwróci. No i ta biegunka... Cóż - pewno złapał jakiegoś wirusa. Krótkie instrukcje dla babci co ma robić. Smecta, Lacidofil, pojenie... Nie babciu, nie gorącej herbaty! Zwykła, przegotowana, wystudzona woda.

Szybkie decyzje. Za szybkie! Ucz się, mówi "druga połowa", za dwa dni masz test, ja sobie poradzę. Żona w pociąg (zdążyliśmy na ostatnią chwilę), ja zostaję. Cholera! Pieprzony egzamin. Trzeba było samemu pojechać. I tak nici z nauki. Skupić się nie mogę. Chrzanić to wszystko!

Telefon! Żona szczęśliwie dojechała. Dziadkowie byli już z małym u lekarza - zbadał go (podobno nie jest odwodniony), zalecił Smectę, Nutrolin-B, Dicodral Liquido (mógłbym być pediatrą), wystawił też skierowanie do szpitala jakby co... Co zamiast Nutrolinu? Że nie ma w aptece? Że nie ma we wszystkich aptekach? Niech dadzą obojętnie co - może być Lacidofil, Enterol, Dicoflor! Że niby mam jeszcze porozmawiać przez telefon z panią magister z apteki? Po co? No cóż słuchawka oddana - "Dzień dobry...  Proszę dać którykolwiek z probiotyków... Tak... Może być (Lacidofil)... Dziękuję..." Cholera! Powinienem tam być! Trzeba było pojechać! 

Telefon! Mały padnięty śpi, a jak się obudzi to rzyga. Biegunka całe szczęście ustąpiła. Mam wyrzuty sumienia! Przez telefon przecież nie zobaczę w jakiej jest formie! Krótkie instrukcje co i jak. Najważniejsze płyny. Nawet jak wymiotuje. Będzie w porządku. Fajno, że nie ma biegunki. Byle jeszcze ustąpiły wymioty. Pilnować, czy nie ma gorączki! Jak się pojawi (oby nie!) to zasuwać do szpitala. Całusy! Będzie dobrze!

Popatrzyłem sobie w otwartą książkę. Próbowałem nawet czytać! Cholera! Dlaczego nie pojechałem! Ciekawe co i jak. Lepiej? Ustąpiły wymioty? Pije? Dzwonię do dziadków. Nikt nie odbiera. Dzwonię drugi raz, może źle wybrało. Nikt nie odbiera! Dzwonię do żony. Nie odbiera!! Ponownie wybieram numer. Sekretarka!!! Dzwonię na komórkę teścia, może wziął ze sobą. Odebrał! Stoi przed szpitalem... Mały zagorączkował powyżej 39 stopni... Cholera!

Telefon! Wymioty ustąpiły... Ale gorączka jest... Już ma pobraną krew na badania... Nawet specjalnie nie krzyczał... Ale jest przerażony... I padnięty... I trochę odwodniony... Tak, ma podłączoną kroplówkę... Tak, mogę z nim zostać w szpitalu... Na razie nie przyjeżdżaj... Jakby co, to dam znać... Tak, wiem, będzie dobrze... Nie! Nie przyjeżdżaj!... Opieka jest OK... Lekarka wydaje się być rzeczowa i rozsądna... Po co mu brali gazometrię?... Nie! Nie przyjeżdżaj!... Całuję! Pa!

Telefon! Nadal gorączkuje... Wiem, wiem, za szybko, żeby leki zaczęły działać... Nie! Nie przyjeżdzaj!... Nic przecież nie zmienisz... Lekarka jest w porzadku... Powiedziałam jej, że jesteś lekarzem... No powiedziałam i tyle... Miłek śpi... Nie, nie ma wymiotów i biegunki... Badań jeszcze nie ma... Na pewno! Dziś nie przyjeżdżaj!... Będziesz przed egzaminem zmęczony... Wiem, że pewno chodzisz po ścianach i nie możesz się skupić, ale Twój przyjazd nic nie zmieni... Pogadamy później... Tak, zadzwonię jakby co... Pa!

 

 

czytaj resztę »

Dodane w egzamin | Komentarze 3 , zobacz komentarze

wirus

2009-03-08 17:28:01

Obudziłem się dzisiaj w takiej sobie formie. Coś mnie bierze. Pewno jakieś wirusisko, bo łeb mnie boli, wszystkie mięśnie też i gil w nosie. Dobrze to wróży przed egzaminem! Trzeba się będzie przeleczyć. Powinienem wiedzieć czym. W końcu między innymi tego się przecież uczę :) Całe szczęście do testu już tylko 3 dni. Jakoś zleci, mimo że na tyłku powoli robi się odleżyna, a kręgosłup trzeszczy przy każdym ruchu. Eh, starość mówią, nie radość. A pozycja nad książką nie sprzyja poprawie funkcjonowania. Wzrok też szwankuje. Bez okularów już nie za bardzo. Dobrze, że sobie sprawiłem takie przed rozpoczęciem nauki :)

Tyle na dziś. Przy niedzieli nie będę aż tak narzekał.

Aha. Mała zagadka dla Was wszystkich. Co to jest? (zdjęcia wykopane gdzieś w internecie)

 

rtg-pseudopolipy1.jpg

owrzodzenia przetokowe Rtg.jpg

czytaj resztę »

Dodane w egzamin , zagadki | Komentarze 5 , zobacz komentarze

mózg i burza

2009-03-07 20:19:40

Obudziłem się dzisiaj w niehumorze. Powinienem się przyzwyczaić, przecież te parę tygodni to nie w kij dmuchał. Nie mogę. Wyję z niemocy. Dopóki nie będę miał tego za sobą, nic się nie zmieni. Najgorsze jest jednak to, że w głowie coraz większa pustka (a wiedzy miało przybywać). Nie wiem jak zdefiniować ten cholerny fenomen. Będę musiał zająć sie tym później - po wszystkim. Może jakaś praca z tego wyjdzie? Mały doktoracik? Przecież ludzie piszą w swoim życiu jeszcze większe głupoty pnąc się po szczeblach kariery naukowej. Kto wie - może będę tym pierwszym? "Bear phenomenon". Fajnie brzmi, gorzej z podstawami naukowymi. Ale dorobi sie jakąś teorię i będzie git - nagrody i propozycje wyleją się szerokim strumieniem! Stanę się sławny!! Przejdę do historii!!!

Niedobrze ze mną. Wypisuję jakieś bzdury. Nie kontroluję tego... Mózg się lasuje... A ręka pisze...

Przeżyć jeszcze te parę dni. Mieć test już za sobą. I chwilkę odpocząć:) Bo jak się uda zdać, to czeka mnie jeszcze egzamin praktyczny i ... kolejne tygodnie nauki! Jak miło być lekarzem :)

czytaj resztę »

Dodane w egzamin | Komentarze 1 , zobacz komentarze

mózg z burzą

2009-03-06 09:48:18

Obudziłem się dzisiaj w niehumorze. Normalka od kilku tygodni... Pierwsza myśl? Co zjem dziś na śniadanie :) Robię wszystko, żeby nie siąść do nauki. Każdą czynność celebruję do granic możliwości, byle oddalić od siebie moment powrotu do lektury zagadnień z zakresu interny. Niestety w pewnym momencie przeważa rozsądek (?) i z ogromną (nie)chęcią zaczynam czytać. Sporo już przeczytałem! A i tak są pewne działy, które jakby poznaję na nowo... Wiem, że uczyłem się tego, ale widzą mi się jako zupełnie obce. Amnezja jakaś, czy co? A może przetrenowanie mózgu? Są przecież jakieś granice możliwości poznawczych! Poza tym starszy wiek nie sprzyja już tak intensywnej pracy umysłowej :) No i przytyło sie trochę (brak ruchu), i zarosło (brak fryzjera), i wszystko dookoła irytuje (brak cierpliwości), i nic się nie chce (depresja?). I ogromny strach przed niepowodzeniem. Nie chodzi o samą porażkę, która jest oczywiście przykra, ale cała rodzina i tylu znajomych wierzy w to, że zdam... Poza tym szkoda będzie ogromu czasu, poświęconego nauce. I bliskich, którzy znosili całą narastającą we mnie frustrację i agresję.

Chyba przynudzam. Cholera! Dobrze, że wcześniej nie założyłem bloga, bo spędzałbym pewno cały czas na pisaniu. Do jutra?

czytaj resztę »

Dodane w egzamin | Komentarze 3 , zobacz komentarze

burza w mózgu

2009-03-05 21:29:33

Obudziłem się dzisiaj w niehumorze - normalka, jak codzień przez ostatnie dwa miechy. Szybka kąpiel, ząbki i takie tam inne. Potem śniadanko - przede mną zza bułki z szynką i kubka herbaty wyłania się groźnie sterta książek, czasopism, ekagramów i innych papierzysk. Znowu muszę się uczyć - przecież chcę zdać. A do egzaminu już niecały tydzień. Kolejny wpaniały dzień ze Szczeklikiem w ręku (ulubiona lektura nie tylko do poduszki). Dookoła przylepione plastrami do ścian tabele i wykresy - GOLD, GINA, STEMI, NYHA, CCS, wskazania do..., przeciwwskazania... Jestem osaczony!!! I to z własnej nieprzymuszonej woli!

A we łbie? Całe szczęście nie jestem psychiatrą, bo pewno zdiagnozowałbym sobie coś okropnego.

Na razie tyle, bo Cushingi, Marfany, Alporty, Lofgreny i inne mile brzmiące zespoły czekają na mnie :)

czytaj resztę »

Dodane w egzamin | Komentarze 7 , zobacz komentarze