the end?
2010-08-03 19:04:30
Dwusetny post.
I chyba będzie na tyle.
Może kiedyś jeszcze, może gdzie indziej?
Żegnam się z blogowiskiem jedną z ulubionych moich płyt...
Butelka Jacka Danielsa skończyła się dawno...
Chciałbym móc tak powiedzieć, lecz bazgrolę w przerwach pomiędzy kolejnymi pacjentami...
Żegnam. Może nie na stałe? Kto wie, czym uraczy nas dzień jutrzejszy...
Misiek
czytaj resztę »zmęczenie materiału
2010-08-02 23:24:06
Jestem wyeksploatowany.
I fizycznie i psychicznie.
Remont w mieszkaniu (choć z poślizgiem, bo jeszcze się nie zaczął na dobre) już mnie zmęczył. Wszak wybieranie mebli, koloru farb, rodzaju tapet i innych takich nie jest łatwym zadaniem dla dwojga ludzi mających odmienną koncepcję na wystrój wizualny. A i koncepcja funkcjonalności wadzi znacznie w całym przedsięwzięciu. Poza tym rozpoczęty reanimacją dzisiejszy dzień (choć udana co prawda) także nie nastroił mnie dziś pozytywnie do świata. Potem było tylko gorzej...
Wywietrzywszy w weekend piwnicę - jak pusto tam teraz, okazało się bowiem, że zawartość większości pudeł to ciuchy i zabawki potomka - rozdaliśmy większość z rzeczy różnym znajomym, część zaś trafiła do pobliskiego komisu. Każda koszulka, spodenki, czy zabawka otulona wręcz była mgiełką wspomnień. A to pierwsze kroki, a to prezent od chrzestnej, a to ciuszki kupione przez rodziców, a tym bawił się tak fajnie, a jak lubił tę książeczkę... Łza się w oku zakręciła...
Podobnie jak przegląd zawartości najwyższych pólek, najgłębszych szuflad, ukrytych zakamarków mieszkania... Wszędzie wspomnienia, atakujące z wnętrza komody, zawartością szafy czy niezliczonej ilości pudełek i pudełeczek... Niby łatwo pozbyć się wielu ze znajdowanych tamże przedmiotów, lecz często sentyment podsuwa myśli zupełnie nierozsądne. W ostatecznym rozrachunku (wewnętrzna walka ze sobą) rozwaga zwykle zwycięża...
Eh! Remont to ciężka robota! Nie tylko fizyczna...
czytaj resztę »let the sunshine
2010-08-01 21:26:25
Jak mi jest nie do końca fajno lub nie do końca wiem co się ze mną w szczególe dzieje, lubię sobie wtedy posłuchać muzyki lub obejrzeć film. Najlepiej jak idzie to w parze - w sumie muzyka filmowa należy do jednego z lepszych gatunków twórczych w zakresie dźwięków. I... mam jedno takie dzieło które, choć może wydawać się to bardzo dziwne, nastraja mnie całkiem nieźle do życia. A odnosiłem się do niego w kilku moich poprzednich postach (czyżby źle mi było wtedy?!). Co prawda domyślam się dlaczego jest dla mnie "świeżym powietrzem", lecz nie zdradzę tu szczegółów mych przemyśleń. A myślę ostatnio dużo (o wiele za dużo!!!) :)))
Oto finałowy kawałek filmu wraz z początkiem napisów końcowych :)))
czytaj resztę »
kryzys wieku średniego?
2010-08-01 01:09:00
Pamiętam taki oto kryzysowy skecz kabaretu TEY: Smoleń (S) mówi: "W Egipcie żyli dwaj bracia - Ramzes i..." Na to Laskowik (L): "Kryzys!" S: "Ramzes umarł" L: "A kryzys żyje!"
Bardzo krótkie, ale treściwe!
Tak jest ze mną. Ramzes już dawno umarł, a kryzys nadal króluje. Nie tylko ten ogólnoświatowy. Przechodzę jakiś kryzys. Jeszce nie wiem jaki, ale większość objawów (opisanych w różnych źródłach) przemawia jednak za typowym kryzysem wieku średniego :))) Może zabrzmi to kokieteryjnie (wszak młody już nie jestem, a starym się nie czuję), lecz coraz częściej zadaję sobie różne pytania. I te prozaiczne, i te wręcz egzystencjalne. I co najgorsze na wiele z nich nie znajduję konkretnych odpowiedzi...
Na prawdę nie wiem co to jest. Zmęczenie? Nostalgia? Czy opisywany kryzys wieku średniego?
W moje ręce wpadła jednocześnie, przy ogromnej współpracy Muminy (dzięki jej w tym miejscu za to serdeczne!), płytka o (cóż za ironia!) wiele mówiącym tytule "Crisis". Mike Oldfield w towarzystwie Maggie Reilly, Jona Andersona i Rogera Chapmana. Rewelacyjne! Intrygujące! Niepokojące! Acz momentami kojące (Choć nie na dzisiejszą aurę, zwłaszcza sprzed burzy :)))
Oto jeden z kawałków zamieszczonych na krążku. I choć już wcześniej gdzieś przewinął się wśród moich postów, to obecnie zamieszczony "pseudovideoclip" bazuje na mych fantastyczno-naukowych czytadłach i przenosi mnie trochę w (nie)lekko fantazyjne marzenia wieku średniego...
czytaj resztę »
