kryzys wieku średniego?
2010-08-01 01:09:00
Pamiętam taki oto kryzysowy skecz kabaretu TEY: Smoleń (S) mówi: "W Egipcie żyli dwaj bracia - Ramzes i..." Na to Laskowik (L): "Kryzys!" S: "Ramzes umarł" L: "A kryzys żyje!"
Bardzo krótkie, ale treściwe!
Tak jest ze mną. Ramzes już dawno umarł, a kryzys nadal króluje. Nie tylko ten ogólnoświatowy. Przechodzę jakiś kryzys. Jeszce nie wiem jaki, ale większość objawów (opisanych w różnych źródłach) przemawia jednak za typowym kryzysem wieku średniego :))) Może zabrzmi to kokieteryjnie (wszak młody już nie jestem, a starym się nie czuję), lecz coraz częściej zadaję sobie różne pytania. I te prozaiczne, i te wręcz egzystencjalne. I co najgorsze na wiele z nich nie znajduję konkretnych odpowiedzi...
Na prawdę nie wiem co to jest. Zmęczenie? Nostalgia? Czy opisywany kryzys wieku średniego?
W moje ręce wpadła jednocześnie, przy ogromnej współpracy Muminy (dzięki jej w tym miejscu za to serdeczne!), płytka o (cóż za ironia!) wiele mówiącym tytule "Crisis". Mike Oldfield w towarzystwie Maggie Reilly, Jona Andersona i Rogera Chapmana. Rewelacyjne! Intrygujące! Niepokojące! Acz momentami kojące (Choć nie na dzisiejszą aurę, zwłaszcza sprzed burzy :)))
Oto jeden z kawałków zamieszczonych na krążku. I choć już wcześniej gdzieś przewinął się wśród moich postów, to obecnie zamieszczony "pseudovideoclip" bazuje na mych fantastyczno-naukowych czytadłach i przenosi mnie trochę w (nie)lekko fantazyjne marzenia wieku średniego...
