drzwi lekko uchylone

2010-07-09 23:35:40

Było pięknie - wszystkie "służby medyczne" w stolicy wiedziały, że się remontujemy, wszystkie "służby " wiedziały że nie dysponujemy łóżkami, wszyscy (łącznie z lekarzami dyżurnymi) mieli spokój z racji braku zespołów pogotowiarskich w SOR-ze. I wydawało się, że wszystko to z racji "dobroci" naczelnego dowództwa szpitala. Do czasu...

 

Wczoraj stało się jasne, że nie wszystko złoto co się świeci. Otóż związane z toczącym się remontem zmniejszenie liczby łóżek pociągnęło za sobą decyzję o zmniejszeniu liczby dyżurujących lekarzy. Nikogo, a zwłaszcza władz zwierzchnich, nie obchodzi,za bardzo to że jesteśmy rozrzuceni na dwóch piętrach (znaczy się trzech licząc wszystkie kondygnacje), że konsultujemy wszystkie pozostałe oddziały (wliczając w to OIOM, który wydaje się że bez internistów nie radzi sobie z problemami pacjentów, wychodzi okrągła liczba sześć), że specyfika oddziału chorób wewnętrznych, ciężkość schorzeń, czy przekrój wiekowy pacjentów różnią się nieco od problematyki pozostałych oddziałów szpitalnych. Założenia są proste: albo utrzymujecie liczbę 50-ciu pacjentów w Klinice, albo jeden lekarz wypada z obsady dyżurowej! Nikt nie liczy się z człowiekiem, nikt nie zapyta nawet czy to moralne i humanitarne z dnia na dzień dowiedzieć się o braku możliwości zarobkowania. I to w instytucji jeszcze figurującej jako państwowa. Wiele osób ma zobowiązania finansowe, które tak naprawdę pokrywa z pensji "dyżurowej", bo nędzne wynagrodzenie podstawowe wystarcza jedynie na realizację świadczeń koniecznych i niezbędne potrzeby życiowe. A patrząc po dotychczasowych ruchach "nacialstwa" ważniejsza jest instytucja, nie człowiek.

 

W związku z tym, po rozmowie z zespołem lekarskim, ustalono że trzeba jednak zapomnieć o wakacyjnym leniuchowaniu (czemu sprzyjał brak przyjęć) i wziąć się intensywnie do roboty. Raptem jedna doba wystarczyła, by przekonać się jak mało jest stolicy łóżek internistycznych. Ujawnienie dla miasta wolnych miejsc internistycznych zaowocowało intensywnym napływem pacjentów, także tych wożonych przez tzw. taksówki medyczne, czyli pogotowie ratunkowe. Nie trzeba było specjalnie się wysilać, by zapełnić wszystkie (łącznie z tymi wydzierżawionymi przez neurologię) miejsca. I gdyby nie śródnocna ingerencja lekarza dyżurnego SOR (nie chwaląc się, jam to uczynił!) z rozgłoszeniem informacji do wszystkich przewoźników o całkowitym już braku miejsc, to do rana mógłbym zapełnić pacjentami nie tylko internę, ale i wszystkie pozostałe wolne miejsca w szpitalu, których notabene koło północy nie było wcale tak wiele. W ciągu raptem kilku godzin osiągnęliśmy upragniony stan "obłożenia pacjentami" mając nadzieję na uratowanie wcześniej (znaczy się sprzed okresu remontu) ustalonej ilości dyżurantów, radując tym samym nie małą rzeszę pracujących w Klinice lekarzy :)))

 

Dyżur ten, bo okazał się być całkiem ciekawym pod względem zdarzeń medycznych, pokazał także że obecność łącznie trzech internistów w szpitalu (jeden w SOR, dwóch w oddziale) to tak naprawdę minimum, które niestety może być zredukowane. Oczywiście z dobrem pacjenta nie ma to nic wspólnego. Bowiem jak przyjrzeć się temu dokładniej, to w całym tym remontowym interesie liczą się jedynie pieniądze. Czyli, jakby to powiedzieli starożytni Rzymianie - "nihil novi"...

 

A na początku zapowiadało się tak pięknie - wszystkie "służby medyczne" w stolicy wiedziały, że się remontujemy, wszystkie "służby " wiedziały że nie dysponujemy łóżkami, wszyscy (łącznie z lekarzami dyżurnymi) mieli spokój z racji braku zespołów pogotowiarskich w SOR-ze. I wydawało się, że wszystko to z racji "dobroci" naczelnego dowództwa szpitala. Do czasu, gdy z racji postanowień tegoż dowództwa, drzwi do SOR-u zostały lekko uchylone... 



Dodane w praca

Komentarze: 16

misiek 11.07.2010 r., 14:46
Jak to powiedział kiedyś jeden wykładowca stawiając połowie roku dwóję: "przyjemności należy dozować" :)))
mumina 11.07.2010 r., 14:38
...niezły zestaw, jest w czym wybierać... przemyślę kolejność :)
misiek 11.07.2010 r., 14:31
Znaczy się dyby, łamanie kołem, obrywanie paznokci, rozciąganie końmi, wbijanie na pal, podstawienie głowy pod kapiący kran? Toż to trzeba strzelić sobie "na zaś" coś przeciwbólowego :)))
mumina 11.07.2010 r., 14:01
:))))...to dobrze, jak wrócę z urlopu i będzie debecik... to nie obędzie się bez kar cielesnych :P
misiek 11.07.2010 r., 13:49
Stan narkotyków się zgadza :)))
mumina 11.07.2010 r., 13:43
...być może daydreaming...
misiek 11.07.2010 r., 13:21
Bo brzmi rzeczywiście cokolwiek dziwnie :)))
mumina 11.07.2010 r., 13:05
...a no chyba, że Alegoria... to przepraszam...
misiek 11.07.2010 r., 09:39
Komentarz JPL do postu jest formą alegorii do stanu obecnego :)))
mumina 11.07.2010 r., 00:18
...JPL udaru słonecznego dostał? jakieś schizy gada, o co chodzi?
misiek 11.07.2010 r., 00:10
Lekarz w Polsce - najtańsza sekretarka medyczna na świecie :)))
Yupiiiii od jpl.wawa 10.07.2010 r., 11:12
Kretynizm tygodnia -> w spiżarce w której trzymamy część naszych ziemniaczków (teraz jest ich około 15) część ścian jest zrobionych z.... płyt g-k. Cudownie ktoś pomyślał o tym gdy przykręcił do takich ścian wysięgniki (każdy po około 5kg) do podwieszania lemoniadki i innych trunków) a teraz widać tego efekt... dziury w ścianie np, w spiżarni # 10 genialne
Misiu... 10.07.2010 r., 11:07
tak to jest jak się samemu nie pracowało na jakimś stanowisku, albo jeśli się nie interesuje rzeczywistymi problemami na swoim podwórku, nie zagląda do zakamarków tylko wchodzi i wychodzi jedną bramą, to nie dostrzeże się problemów. Więc czego można się spodziewać od naszej bajkowej postaci... @@@@Odpowiedź dla Yacani - jeśli nie widzimy ile i jak ciężko nasz sąsiad pracuje, a tylko widzimy efekty pod postacią np. nowego samochodu, mebli lub mieszkania (co z nami jest nie tak) to będziemy ZAWSZE się niezdrowo podniecać i zazdrościć.... u f jak cudownie jest gorąco! trzeba zapamiętać ten stan na późniejsze cudowne jesienne słoty i mroźne zimowe dni...
mumina 10.07.2010 r., 11:02
...a co tam... myślą sobie.... wywalmy jednego będzie kilka tysiaków więcej na papier toaletowy i mopy... bo tyle jest warta nasza praca...
M. (zza nosa J.) 10.07.2010 r., 10:37
Jednym słowem chujnia.
yacani@onet.eu 10.07.2010 r., 09:17
A ja myślałam że tylko w mojej pracy człowiek sie nie liczy i trzeba "uprawiać" 3 etaty w jednym..... Nie wiem co się dzieje z tym krajem ale nie podoba mi się to. Faktycznie zamieniamy sie w białych niewolników a etat przypomina karny obóz pracy.

Dodawanie komentarza