tam i z powrotem
2010-07-02 19:27:25
Wbrew mocno sugestywnemu tytułowi nie zamierzam pisać o "Hobbicie" Tolkiena, choć to jedna z książek wprowadzających mnie w świat ogólnie pojętej fantastyki. Niezaprzeczalnie, przeczytana w odpowiednim wieku, może zrobić na czytelniku ogromne wrażenie (łącznie oczywiście z całą tolkienowską trylogią "Władca pierścieni") i na dobre zafascynować tym gatunkiem literackim... Jakiś czas temu (będąc już całkiem sporym chłopcem, ale jeszcze przed nakręceniem przez Petera Jacksona "Drużyny pierścienia") odświeżyłem sobie zarówno "Hobbita" jak i całą trylogię. I co? Cieszę się, że miałem okazję po raz pierwszy przeczytać to wszystko o wiele wcześniej, bo smak "tamtej lektury" był wysublimowany, "tej następnej" niestety bardzo pospolity. Ale cała trylogia Jacksona - świetna!
Nie o tym jednak. Tam i z powrotem, czyli nad morze i do stolicy w jeden dzień. Fajno, bo wyruszam przed świtem. Mam nadzieję i na mniejszy ruch samochodowy (tym samym na szybszą jazdę), mniejszą temperaturę otoczenia (tym samym o wiele większy komfort podróży - przynajmniej w jedną stronę) oraz niezapomniane wrażenia początku dnia - choć zapewne nie dojadę nad samo morze, bo to ujrzeć, to widok wschodzącego słońca zwykle napawa mnie optymizmem.
Droga powrotna może już nie być tak przyjemna, bo wszystko będzie na odwrót. Trwają przecież wakacje, więc ludu na drogach spodziewam się od cholery. Synoptycy zapowiadają raczej dzień nie chłodny, więc pomimo klimy może być w w samochodzie ciepło, zwłaszcza że rodzinka boi się przeciągów. No i obejrzę raczej zachód, a nie wschód słońca - a zachód wydaje się mi być piękny jedynie nad morzem, które niestety będę miał już daleko za sobą...
Mam nadzieję, że dojadę tam i z powrotem w całości, a wyjazd nie zakończy się jak przygoda pewnego "Miśka" z teledysku New Order :)))
