zapomniany pacjent?
2010-06-10 22:14:38
"Blogilekarzy.pl" nigdy nie były bardzo popularne. Ostatnimi jednak czasy nie cieszą się już kompletnie żadnym wzięciem. Z miesiąca na miesiąc ubywa blogowiczów, a i ci ostatni z ostatnich zamieszczają także coraz mniej postów. Administratorom już chyba też przestało zależeć na kontynuacji przedsięwzięcia - poza systematyczną aktualizacją "aktualności", od ponad pół roku nie zmieniło się nic.
Jednym słowem - agonia.
Agonia rzadko tylko przerywana serwowanymi przez Tecumseha naturalnymi lekami, skład których pamiętają jedynie najstarsi Indianie, czy medykamentami dawno już przekazanymi muzeum medycyny. Od czasu do czasu o oddziale "blogilekarzy.pl" przypomni sobie dawno temu zalogowany medyk, przykładając swój wirtualny stetoskop do ledwie dychającej piersi pacjenta. Okresowo bradykardię (asystolię?) przerwie Leala, wstrzykując w zapadnięte naczynia niewielką dawkę muzycznych katecholamin. Przenitka kompletnie przestało interesować co się tutaj dzieje - nie poda nawet tabletki w formie komentarza. Tak samo Makro, Cellula, czy "spec od wszystkiego" - Dziadzia. Mumina obiecywała wysokoprocentową mieszankę tlenową, ale notorycznie gdzieś zapodziewają się koncentrator, reduktor, maska lub wąsy tlenowe. Na dodatek Kaeri zniknęła gdzieś z pełnionego blogowego dyżuru...
Ja też powoli tracę zapał do wirtualnego chorego. Sposoby "wskrzeszania" umierającego pacjenta powoli się wyczerpują, a wydaje się że "reanimację" zaczynam ciągnąć sam. A nie jest to łatwa sprawa, zwłaszcza że siły także opuszczają ratownika...
Czyżby tak wyglądało ostatnie tchnienie?
