kryzys

2010-03-22 22:18:10

Światowy kryzys rozwija się lepiej niż dobrze. 

Podobnie się ma kryzys szpitalny i oddziałowy. Od kilku ładnych tygodni borykamy się z niedoborem łóżek przy jednoczesnym zmasowanym szturmie pacjentów na szpital. Pobudowane szańce, zasieki, okopy i transzeje w formie świeżo utworzonego SOR-u nie mogą przynieść otuchy i oddechu, bowiem samo przemianowanie Izby Przyjęć na SOR, bez jej reorganizacji (znaczy się przebudowy, doposażenia w sprzęt i zatrudnienia dodatkowych pracowników) nie ma absolutnie sensu. Pozostały na placu boju jeden lekarz internista (obecnie lekarz SOR) choćby chciał, to nie jest w stanie zapanować nad atakiem prowadzonym na wielu frontach jednocześnie. Zwłaszcza, że w świat płyną wiadomości o wielokrotnie większej armii zatrudnionych na miejscu fachowców medycyny ratunkowej.

Kryzys przejawił się także w postaci listy nieobecnych dziś w pracy, z takich czy innych powodów, kolegów. Nagle tak zwana "kolejka" skróciła się na tyle, że co poniektórzy musieli zająć się po weekendowej batalii nie jednym, a kilkoma przydzielonymi im pod opiekę pacjentami. Bój zatem przeniósł się z SOR-u do oddziału. I to nie jednego, bowiem liczba zajętych przez pacjentów łóżek jest tak duża, że mury oddziału nie mieszczą ich nawet na korytarzach. Zatem wolne miejsca innych oddziałów zostają powoli zajmowane przez pacjentów internistycznych. Jestem ciekaw, kiedy to interna opanuje cały kilkusetłóżkowy gmach szpitala w całości? I czy pozostali przy życiu lekarze będą jeszcze w stanie wczołgać się po schodach do kolejnego chorego, którego z woli łaskawie nam panującego dyrektora położy się na dachu tutejszego szpitala. I ciekawe, który z pacjentów pierwszy powie veto! I w przenośni i dosłownie...

Jak kryzys to płyta "Crises" Mike’a Oldfielda. Jak Mike Oldfield to między innymi pochodząca z tej płyty "Shadow on the Wall" - piosenka napisana pod wpływem stanu wojennego. Jak stan wojenny to poprzedzająca go Solidarność, strajki i rozruchy społeczne. Coraz bliżej zatem do wybuchu. A jak pieprznie, to coś czuję, że z wielkim hukiem :))) 

 

 

Nie powiem, że czuję się jak Roger Chapman w celi, ale blisko coraz bliżej...



Dodane w praca , muzyka

Komentarze: 2

misiek 23.03.2010 r., 22:43
Musiałbym zmienić zamieszczony utwór na "Learning to fly" :)))
kaeri 23.03.2010 r., 20:43
Zgłaszam się na ochotnika do prowadzenia pierwszego pacjenta położonego na dachu! Zaraz po obchodzie z niego skoczę.

Dodawanie komentarza