jak tylko we dwoje zaśpiewać w tańcu z gwiazdami
2010-03-13 23:34:36
Wiosna za oknem?
Chyba raczej nie, choć słonko w trakcie dzisiejszego dnia nieco ociepliło nieco atmosferę doprowadzając do zniknięcia z chodników i trawników pozostałości po porannych opadach śniegu. Dzień jest już całkiem długi, a człowiek rano wstając do pracy nie widzi tylko ciemności i udaje mu się z tejże pracy za jeszcze widności wyjść. Za mym oknem widoczne pomiędzy blokami skąpane w słońcu patio sprawia wrażenie wiosennego. Nawet jest i trawa. I choć jej kolor wydaje się być zielony, to nie jest to niestety soczysta zieleń wiosenna.
Podobnie jest i z wiosną w telewizji.
Zarządcom wydaje się, że zmieniając nieco ramówkę sprawią, że odświeżą program. Choć kolejny sezon "Tańca z gwiazdami" nie zapowiada niczego nowego. Nowe, zapowiadane rewelacyjne teleturnieje i inne tego typu show zapewne także nic nowego nie wniosą. Bo cóż tu nowego można zrobić? Czym zaskoczyć widza? I na jak wysokim poziomie ma to być rozrywka?
Na szklanym ekranie właściwie było już wszystko. I "gwiazdy" śpiewające, i "gwiazdy" tańczące, i "gwiazdy" żonglujące, uprawiające woltyżerkę, gimnastykę akrobatyczną. I te udające klownów także. A może dla pieniędzy wcale ich nie udające? Były też i "gwiazdy" wpuszczane w maliny. I te "gwiazdy", które innych tamże wpuszczały.
Byli ludzie zamykani na kilkadziesiąt dni w jednym pomieszczeniu, ludzie wspólnie prowadzący bar, ludzie zabrani w ekstremalne warunki, ludzie zjadający ochydztwa, ludzie ryzykanci, ludzie zmieniający swój wygląd i ludzie dający sobą pomiatać w każdym innym wymiarze życia codziennego. Był nawet kiedyś program o facetach, którzy rywalizowali ze sobą o kobietę, która okazała się transeksualna!
I byli też zwykli ludzie opowiadający o wszystkim co się tylko da. Da się sprzedać publice, a tym samym może (a nawet musi) być pokazane widowni szerszej niż tylko ta zgromadzona w studiu telewizyjnym. I mówili o strachu, miłości, alkoholizmie, gwałtach, wierze, samotności, dobroci, zdradzie, intymności, chorobach, przemocy, okrucieństwie, seksie, dzieciach, fanatyzmie, terroryzmie, dewiacjach, narkotykach, prawdzie i kłamstwach. I dali się nawet podpiąć, oczywiście w celu wzrostu atrakcyjności programu (a i wielokrotności zarobionych przy tym pieniędzy), do urządzenia stwierdzającego ich prawdomówność...
Ludzie mówili także o śmierci, a nawet tę śmierć "na żywo" w telewizji pokazywano. Czy to za sprawą powszechnie znanego Michaela Jacksona, czy w związku z umieraniem jednej z uczestniczek brytyjskiej edycji Big Brother - niejakiej Jane Gody. Kolejny show. Tylko nieco bardziej kontrowersyjny niż inne. I zapewniam, że mający rzeszę wiernych fanów. Lub podglądaczy jak kto woli.
Czym zatem może nas zadziwić telewizja? O tym traktuje krótkie opowiadanie Kamila Letkiego "Trywialna transcendencja #1" (zamieszczone w styczniowym numerze miesięcznika "Science Fiction Fantasy i Horror" - całe wydanie ekstra). Tytuł sugerujący spotkanie z czymś spoza opisywanego ludzkimi zmysłami świata. I tak jest. Upakowane w ramy kolejnego telewizyjnego show! Świetne opowiadanko z dużym znakiem zapytania nad ludzką głupotą, brakiem zahamowań i niezaspokojonym apetytem na nowe. Zwłaszcza gdy to nowe powoduje wzrost wydzielania adrenaliny. Ale czy tylko na ekranie?
