sor(townik)

2010-03-06 23:11:48

Pierwszy w mej karierze medycznej dyżur w sor. Dla niewtajemniczonych - w szpitalnym oddziale ratunkowym.

 

Traktuję to małą literą, bowiem i maluczkość z tegoż sor-u wynika. Do tej pory jako tako funkcjonująca Izba Przyjęć zmieniła się w ciągu raptem jednego dnia w sor. I to niestety zmienia wszystko. Nie tylko dla szpitala, ale i dla pacjentów, i dla oficjeli miasta, i dla służb medycznych w tym mieście będących! (mam na myśli oczywiście różnego rodzaju transporterów karetkowych, w tym głównie tych z ulicy Poznańskiej w Warszawie). I choć struktura, wyposażenie, organizacja, personel ludzki nie zmieniły się zupełnie w stosunku do tego co było przed kilkoma dniami, to jednak nazwa SOR zobowiązuje. Bowiem zadania stawiane przed takim oddziałem ociupinę różnią się od zadań zwykłej Izby Przyjęć.

 

Co prawda "na bazie starej Izby Przyjęć" powstały konieczne dla funkcjonowania sor-u tak zwane obszary (jako internista znalazłem się w tym z napisem obserwacyjny) i nawet pojawiły się wielofunkcyjne monitory nad łóżkami w obszarze obserwacyjnym, nie zmienia to jednak faktu że nie zmieniło się nic! Choć szumna nazwa SOR figuruje w tej placówce już co najmniej od początku lutego. 

 

Podam przykładowe różnice pomiędzy świeżo otworzonym sor-em szpitala, w którym pracuję a SOR-em szpitala białostockiego. Choć wymieniłem go jako drugi będę przedstawiał najpierw stan jaki powinien być (czytaj Białystok) a stan jaki funkcjonuje (czytaj Warszawa):

podjazd dla karetek mieści 6 ambulansów (u nas jedynie 3)

wydzielone w zależności od ciężkości stanu pacjenta strefy: zielona i czerwona (w Warszawie brak stref, w środku sor-u wydzielona olbrzymia poczekalnia)

niezależna sala resuscytacyjna, zabiegowa, obserwacyjna, intensywnej terapii, operacyjna, gispownia (obecna jest sala resuscytacyjna, obserwacyjna i gipsownia, no może jeszcze zabiegowa?)

2 (słownie dwa) aparaty do znieczulenia ogólnego i dwa (słownie dwa) stanowiska operacyjne (cholera - muszę iść do okulisty bo nie przypominam sobie, aby takie istniały)

ramię C - znaczy się aparat RTG stosowany w chwilach, gdy chory jest w ciężkim stanie i nie można go transportować (u nas jest w zakładzie radiologii, nie w sor)

7 respiratorów (widziałem gdzieś pod ścianą starego Bennetta lub inny archaiczny sprzęt) 

2 aparaty do terapii nerkozastępczej (w tym szpitalu nie ma ani jednego, nie mówiąc już o sor)

9 profesjonalnych łóżek z możliwością regulacji ułożenia, podnoszenia itp. (mniej niż zero!)

zatrudnionych na stałe 4 anestezjologów, 7 internistów, 2 chirurgów oraz konsultacje wszystkich specjalistów zatrudnionych w szpitalu (drobna różnica - 1 zatrudniony na stałe internista + ewentualne konsultacje specjalistów szpitalnych)

personel średni i pomocniczy w liczbie 36 pielęgniarek i 20 osób personelu pomocniczego (nie chcę się wypowiadać, bo nie jestem w tym temacie do końca zorientowany, ale niewątpliwie liczby te są mniejsze niż w Białymstoku)  

 

Choć z biegiem lat mój wzrok pogorszył się już nieco, właśnie mam na nosie okulary, to jednak i bez nich widzę dość spore różnice. I nie wiem, czy mam ochotę brać na siebie odpowiedzialność za tak znaczące niedociągnięcia (bardzo delikatnie to zowię!) w funkcjonowaniu dwóch jakże bliskich sobie z nazwy jednostek opieki medycznej.

Różnica jest taka: białostocki SOR wygląda jak ekologiczne gospodarstwo rolne, gdzie każdy produkt jest ręcznie opracowany, umyty, zapakowany i wysłany w odpowiednie miejsce zapotrzebowania. SOR warszawski przypomina trochę sortownik do ziemniaków, gdzie liczy się jedynie wielkość produktu, a miejscem końcowego odbioru jest najczęściej Klinika Chorób Wewnętrznych. Bowiem reszta specjalistów tegoż szpitala najchętniej odgania od siebie każdy niemalże problem, jakby to była natarczywa mucha niosąca ze sobą fetor zgniłego ziemniaka. 



Dodane w praca

Komentarze: 7

misiek 15.03.2010 r., 21:17
Miło mi, że Ktoś postrzega mnie jako doświadczonego i ogarniającego lekarza. Mój umysł niestety nie wszystko jest w stanie ogarnąć. Zwłaszcza soru-niesoru. A w trakcie EURO 2012 sami będziemy potrzebować pomocy w którymś z dobrze zorganizowanych oddziałów ratunkowych.
MSI 10.03.2010 r., 22:22
Ups.... sorki ;-)
strsw 10.03.2010 r., 01:03
nie wiem, gdzie Pan pracuje, ale są w warszawie szpitale, które SOR mają na poziomie np. szpital na Szaserów. Tak w ogóle to mam nadzieje, że w pozostałych placówkach też zajdą zmiany na lepsze, bo EURO 2012 co raz bliżej, a podczas takiej imprezy potrzeba doświadczonych i ogarniających lekarzy (np. takich jak autor tego bloga) oraz dobrze zorganizowanych oddziałów ratunkowych.
misiek 08.03.2010 r., 22:14
Powiedzenie "nihil novi sub sole" należałoby zmienić na "nihil novi sub sore" :)))
leala 08.03.2010 r., 22:08
hmm... no tak, zmieniono nazwę na SOR, ale poza nazwą reszta pozostała bez zmian... Mnie wciąż dziwi stołeczne Centrum Leczenia Obrażeń, gdzie radiologia jest kilka budynków dalej niż izba przyjęć i zimą trzeba jechać na RTG lub CT karetką...
mumina 07.03.2010 r., 23:54
SOR-key (czyt: sorki) - rozdawali jakieś klucze do rozkręcenia tego biznesu? Mnie lądowanie w sortowni czeka za tydzień i dwa dni, już mi się trzęsą służbowe kupione za własne pieniądze portki...
MSI 07.03.2010 r., 21:23
Jak "ślubna-..mina" wspomniała o sor-ze, to sprawdziłem (wiadomo gdzie) czy ktoś się z kimś na głowy nie pozamieniał ... rozporządzenie mówi co prawda ogólnie o odpowiedniej (czyli ile i kogo???) ilości personelu, ale już szczegółowo o minimalnych powierzchniach (po jędrusiach została nam miarka, to podrzucę Ci na następny sorowy dyżur i może pomierzysz?). Ale taki drobny szczegół ... jakoś nie wyobrażam sobie lądowania śmigłowca na Stępińskiej (conditio sine qua non), ani też w odległości umożliwiającej transport chorego do soru w czasie nieprzekraczającym 5 minut (Dolny Mokotów nie należy do zwolnionych z codziennych i całodziennych korków), licząc od momentu lądowania śmigłowca (sic!).

Dodawanie komentarza