paracetamoxyfrusebendroneomycin

2010-02-11 23:32:48

Ilość pojawiających się nowych leków na rynku jest zastraszająca. I tych oryginalnych i tych tzw "generycznych". Zapamiętać ich wszystkich nie sposób, zwłaszcza że ludzie odpowiedzialni za ich nazewnictwo nie mają chyba zielonego pojęcia o zdolnościach lingwistycznych statystycznego lekarza. Nie mówiąc już o zasobach pamięciowych także :))) 

 

Do kogo należy wprowadzenie nazwy nowego medykamentu? Do wynalazcy leku? Do pierwszego pacjenta, który go przetestował? Do sponsora (najczęściej firmy farmaceutycznej)? Czy też od jakiegoś karkołomnego przypadku splecenia ze sobą trzech odmiennych kulturowo języków? 

 

Nazwy chemiczne są bardzo skomplikowane (choć ich logiczność jest niezaprzeczalna) i nikt nie zmusza nas do ich zapamiętywania. Ale nazwy międzynarodowe, a zwłaszcza te handlowe (wypisywane przecież przez nas non stop na drukach zwanych receptami) wypadałoby pamiętać. A nie jest to proste działanie. Owszem - te najczęściej stosowane w końcu włażą jakoś do głowy, ale liczba nowych poraża. I to nie tylko ilością, ale właśnie nazwami. 

 

Chociażby najprostsze. Acetylocysteina, znana wszem i wobec jako ACC (cóż za piękna i prosta nazwa!) ma oczywiście swoje odpowiedniki w postaci preparatów Fluimucil, czy Syntemucol. 

Kolejna amlodypina z mnogością preparatów - Agen, Aldan, Amlonor, Amlopin, Amloratio, Amlozek, Apo-Amlo, Cardilopin, Tenox i Vilpin. Te z czołówką "amlo" jeszcze jakoś się kojarzą, resztę trzeba wbić do głowy młotkiem.

Weźmy na tapetę taki cefuroksym - oto formy dożylne: Biofuroksym, Novocef, Pixym, Tarsime, Xorim, Xorimax, Zamur i Zinacef. I trzy jego preparaty doustne: Bioracef, Ceroxim i Zinnat. Który wybrać?

I kolejny antybiotyk - azytromycyna. Liczba preparatów ustawia ją w czołówce peletonu: Azibiot, Azimycin, Aziteva, Azithro-Mepha, Azithromycin-1A Pharma, Azithromycin-Ratiopharm, Azitrin, Azitrogen, AzitroLEK, Azitrox, Azycyna, Bactrazol, Macromax, Macromaxin, Nobaxin, Oranex, Sumamed, Zetamax. Ile i które z tych nazw można zapamiętać?

A może coś z antagonistów receptora angiotensyny? Proszę uprzejmie. Taki losartan - czyli Lakea, Lorista, Losacor, Losartic, Lozap, Rasoltan i Xartan.

Jakiś inhibitor pompy protonowej? Na przykład omeprazol? Toż to tylko Bioprazol, Gasec, Helicid, Losec, Loseprazol, Omar, Ortanol, Polprazol, Prazol i Ulzol.

A takie inhibitory receptora IIb/IIIa - abciksimab, eptifibatid, czy tirofiban? Jedynie nazwa handlowa tego pierwszego jest w miarę przystępna - Reo-Pro, bo Integrillin, czy Aggrastat już nie do końca.

 

Przedstawiciele medyczni farmaceutyków stają na głowie by zachęcić do kolejnego "cudownego" medykamentu, oczy wyłażą z orbit w trakcie czytania samej jego nazwy, język kołkiem w gębie staje od próby wymowy, a mózgownica się przegrzewa starając uporządkować cokolwiek w szufladce z napisem "farmakopea". Dlatego czasem powstaje w niej nazwa cudownego leku na wszystko - PARACETAMOXYFRUSEBENDRONEOMYCIN!

 

 

 

 




Komentarze: 11

macieksmola@gmail.com 16.11.2012 r., 14:12
Jest taki lek jak Paracetamoxyfrusebendroneomycin naprawdę?
misiek 19.02.2010 r., 23:16
Najlepszy na nawalenie, czyli wypróżnienie, jest niejaki Aleks. Znaczy się Alax.
mumina 15.02.2010 r., 21:16
...a jeszcze to: kiedyś zapytany o leki brane na stałe pacjent rzekł "biorę taki na walenie" :O i to był metoprolol kochani, metoprolol...
mumina 15.02.2010 r., 21:15
...jak zawsze przypomina mi się Monioni (Mononit)...
misiek 14.02.2010 r., 09:52
A tekturna - nie dość że urna, to jeszcze tekturowa!
misiek 14.02.2010 r., 09:51
Oj tak! Ufność niektórych panów w stosunku do swych żon jest naprawdę niesamowita. Przyjmują każdy lek, który im podadzą!
leala 13.02.2010 r., 15:04
Jasne, też uważam, że pacjenci powinni mieć przy sobie spisane przyjmowane medykamenty :) Choć niektórzy starsi panowie uważają, że wystarczy obecność zorientowanej żony ("Pani doktor, ja tam nie wiem co biorę, żona mi daje leki") :))) A propos nazw: inhibitor reniny, aliskiren, zarejestrowany jest na świecie jako Tekturna, jednak uznano, że w Polsce będzie się kojarzyło dość nieszczęśliwie z urną i jest Rasilez :)
misiek 12.02.2010 r., 17:21
Nie zmuszam pacjentów do zapamiętania nazw leków, choć te które się przyjmuje powinny być znane. Jeśli są z tym problemy to spisać ja na kartce i nosić przy sobie. Ułatwia to bardzo diagnostykę i czasem zawęża problematykę schorzeń, zwłaszcza u osoby mogącej być, chociażby z racji samej choroby, w nie do końca pełnym kontakcie słowno-logicznym.
misiek 12.02.2010 r., 17:17
A co powiecie na Xifaxan (rifaksymina)? To różowe, okrągłe, dwustronnie wypukłe tabletki. Ile tak wyglądających leków znacie? Bo ja przynajmniej kilka :)))
terenia 12.02.2010 r., 12:33
No wlasnie, Misiu, to co ma powiedziec pacjent, jak te wymyslone nazwy moga byc klopotliwe takze dla lekarzy. W aptekach takze daja pacjentom leki, ktore zmieniaja nazwe, bo wg zarzadenia wladzy, apteka ma obowiazek sprzedawac najtanszy lek. Pacjent moze wziac ten drozszy, ale wtedy musi zaplacic roznice z wlasnej kieszeni , a na to nie kazdego jest stac. Dlatego na pytanie o przyjmowane medykamenty odpowiadaja tak jak Leala napisala. :-))) bo nie sposob jest zapamietac te wszystkie dziwne nazwy. :-))))
leala 12.02.2010 r., 06:53
Mnie przez długi czas myliły się Vivace (ramipril) i Vivacor (karwedilol), nie wspominając już o nazwach statyn, których są dziesiątki... W zapamiętywanie nazw nie próbują się za to bawić (i wcale się nie dziwię) pacjenci, a zapytani o przyjmowane medykamenty często odpowiadają "rano biorę takie białe, okrągłe i podłużne różowe, w południe te w srebrnym papierku, a wieczorem tabletkę na spanie" ;) Bardzo podoba mi się piosenka o paracetamoxyfrusebendroneomycinie :)

Dodawanie komentarza