zabawa
2010-02-08 23:21:32
Dawno nie byłem na weselu. Chyba jakieś pięć lat. I potrzeba było mi tego. Zabawiłem się niemalże jak za lat młodzieńczych. Nie obliczę objętości spożytych "wyrobów alkoholowych". Nie pomnę ilości wchłoniętych przez otwór paszczowy potraw. Nie zliczę kroków wykonanych na parkiecie. Nie wspomnę paru innych rzeczy, które miały miejsce. Ale powiem jedno - ubawiłem się nieźle!
Nie dość, że "hajtał" się kumpel z lat studenckich (kawał czasu minęło), to na dodatek była to ostatnia osoba, którą mógłbym podejrzewać o ten "nieszczęsny" w skutkach krok. Nawet nie śmiem próbować domyślać się powodu tej, jakże brzemiennej przecież w skutkach, decyzji. Mamy już swoje osiemnaście lat skończone i każdy jest kowalem swojego losu (tak przynajmniej mówi przysłowie). A to jest przecież Jego wybór i należy go uszanować. Ale powiem jeszcze tylko jedno - nie będę się dłużej rozwodził nad tym jakie mam ale :)))
Można by się do wielu rzeczy doczepić. Że zimno (któż to bierze ślub w pełni zimy?), że luty (znaczy się miesiąc bez litery "R" w nazwie - podobno powinno być "R"), że daleko (nie tyle od miejsca mego zamieszkania, co od kościoła do sali weselnej), że sala weselna naprzeciw cmentarza (fajny widok), że trochę mało miejsca na taniec (na dodatek trza było się gramolić po schodach na piętro), że z obsługą gości też nie do końca (cytuję: "Teraz podaję mięso, nie mam czasu na roznoszenie herbaty"), że parę innych "że"... Ale powiem jedno - ubawiłem się po pachy!
I nic mi nie przeszkadzało! Absolutnie!
Oderwanie się, po tak długim czasie niebytności na tego typu imprezach, od rzeczywistości zrobiło mi bardzo dobrze. Pomimo pewnych "ale", "jednak", "aczkolwiek", "lecz" i innych tego typu spójników, nie mówiąc już o słówku "prawie". Było po prostu EKSTRA! Zwłaszcza, że spotkałem się z osobami których nie widziałem od lat wielu.
I powiem jeszcze jedno, choć różne miałem obiekcje - fajno jest, że osoby te nie zmieniły się wcale. Mimo, że upłynęło lat parę. A czasem i więcej niż parę...
I choć ten utwór nie pojawił się w trakcie "wirtuozerskich" popisów grupy wokalno-muzycznej (większość piosenek w języku polskim), to jakoś tak mi się kojarzy z weselem. I to niejednym...
