trzydzieste plenum spółdzielni zenum
2010-02-01 23:31:22
Są takie dni, gdy nie wiadomo w co ręce włożyć. Tak było dziś, ale przeciez nie ma róży bez ognia. Niemalże trzydzieści przyjęć w trakcie weekendu do oddziału, dłuuuuga odprawa, zmiana zespołów co doprowadziło do tego, że łącznie sprawuję "opiekę" nad szesnastoma pacjentami (zmiennicy?), kilka spraw "pobocznych" wymagających niestety załatwienia w dniu dzisiejszym, konieczność jazdy do Akadami Medycznej (o pardon - już do Uniwersytetu Medycznego i to bez mozliwości alternatywy!), załatwienie po drodze do domu bardzo szybkich sprawunków, odebranie latorośli z przedszkola (całe szczęście wyrobiłem się w miarę czasowo, więc nie był jedynym pozostałym dziś w tej instytucji dzieckiem) i parę jeszcze innych "konieczności". Straszny dzień - gonitwa na całego (taki poszukiwany/poszukiwana). A to dopiero poniedziałek. Nie lubię poniedziałku.
To pisałem ja - Miś, specjalista internista (znaczy się brunet wieczorową porą).
Czysty realny socjalizm. Taki bareizm :)))
