(un)cover

2010-01-13 12:54:39

Niestety mój poprzedni muzyczny post nie wywołał zbytniej polemiki, choć miałem nadzieję ze obudzą się jakieś wspomnienia, ktoś poda jakąś ciekawostkę o wykonawcach, utworach, czy coś tam jeszcze...

Nędzne 3 (słownie: trzy!) komentarze - dwa moje i jeden gwóźdź (przybity chyba z litości, żeby nie nazwać go gwoździem do trumny) nie stanowią istotnego pocieszenia.

Dla osłody zamieszczam dziś zatem "oryginalny" cover, który wydaje mi się być udanym. Oryginał w wykonaniu Talk Talk też jest ekstra.

 

 



Dodane w muzyka

Komentarze: 13

misiek 26.01.2010 r., 22:11
Zapodam dowcip, który gdzieś tam kiedyś usłyszałem. Miano gwoździa odnosi się do starych (mam nadzieję, że nie odnosi się to do wieku gwoździa) ale dobrych dowcipów. Zatem lecimy. Dowcip po części o o "częściach metalowych". Cytuję:"Facet nazywał się Wilson i miął fabrykę sprzętu żelaznego: śrubki, gwoździe, nakrętki, łopaty, grabie itp. Postanowił zatrudnić gościa od reklamy żeby nakręcił mu film reklamujący jego gwoździe. Więc facet przychodzi po tygodniu i pokazuje mu film, a tam rzymski żołnierz przybija gwoździami Jezusa do krzyża a pod spodem napis "Gwoździe Wilson utrzymają wszystko". Wilson wpada w szał, mówi że nie może czegoś takiego puścić w TV, że prędzej jego by ukrzyżowali za taki film, że to niedopuszczalne itp. a facet od reklamy niech s...a i ma przyjść za tydzień z innym filmem, byle nie było tam Rzymianina krzyżującego Jezusa. Facet przychodzi po tygodniu i pokazuje film, a tam ukrzyżowany już Jezus, a pod krzyżem rzymski legionista stojący z założonym rękami i napis: "Gwoździe Wilsona utrzymają wszystko". Wilson wściekł się ponownie, przecież nie mogę tego puścić w TV, to obraza itp., chcę filmu ale bez ukrzyżowanego Jezusa. Facet od reklamy zrobił kwaśną minę i poszedł. Wraca za tydzień i pokazuje trzeci film. Tam widać górkę i kawałek pola. Chwila ciszy. Potem zza górki wybiega Jezus, zbiega z tej górki i przez to pole zasuwa oglądając się co chwilę do tylu. Chwila ciszy. Nagle pojawiają się chmarą rzymscy żołnierze i popitalają za nim przez to pole. Jeden z nich zatrzymuje przy kamerze i ciężko dysząc mówi "Gdybyśmy tylko mieli gwoździe Wilsona...."
gwóźdź 25.01.2010 r., 22:20
to byłam ja- gwóźdź :))
twój mail.. 25.01.2010 r., 22:19
a po co? zostawić jak jest. proszę się nie trudzić, inaczej się nie da. z ciekawostek: ostatnio uświadomiono mnie, że słowo "mężczyzna" przecież kończy się na "a" a jednak jest to rodzaj męski! Dlaczego- świadczy o tym etymologia, onegdaj określano tym słowem grupę facetów czyli mężów- bo słowo "mąż" był używany w celu określenia mężczyzny. zagmatwałam? pozdrawiam.
misiek 25.01.2010 r., 21:29
Gapa ze mnie kompletna - przecież już w pierwszym komentarzu do tegoż posta piszesz jako kobieta, cytuję :"WYWOŁANA do tablicy". Nickname "gwóźdź" bardzo mylący jest, przez to zapewne mój mózg przerobił końcówkę "-a" na "-y". Mam tylko problem z samym gwoździem - jak go przedstawić w żeńskim formacie?!
gwóźdź 25.01.2010 r., 13:05
oczywiście , równowaga wśród artykułów metalowych też musi być :)
misiek 24.01.2010 r., 22:55
Wow! Czyżby gwoździe miały także swój żeński odpowiednik?
gwóźdź 24.01.2010 r., 16:30
obejrzalam dziś Aviatora. A tam sobie gra epizod kto? Gwen Stefani ! I jej ręka nieomal zostaje zmiażdżona uściskiem przez Di Caprio. Sama przyjemność:) pozdrawiam.
misiek 20.01.2010 r., 00:18
Mnie tam nie tyle Gwen Stefani, co :Don’t Speak" podoba się. A Australijki kojarzą mi się z Nicole Kidman, która jest jaka jest - każdy widzi. Choć może to nie do końca dobry przykład. Z tego co wiem, to podobno urodziła się w USA. I miała chyba całkiem długi epizod życiowy z jakimś znanym, ale równo pofaranym scjentologiem :))))
jpl.wawa 18.01.2010 r., 18:48
hm.. ah tak lina rytmiczna... basik prosto od "gadu-gadu", klasyka... i iiiiiiiikkkkk jęczący głosik tlenionej Gwen. Ale co tam mój kolega twierdzi że australijki są najpiękniejsze. ale pomysł zawsze się liczy więc na plusik.
misiek 16.01.2010 r., 22:05
Nie dziwię się. Chłopcy całkiem ładni :)
terenia 15.01.2010 r., 12:12
Eeeeeeeeeeech........ja tam wole IL DIVO ........ze zrozumialych wzgledow :-)))
misiek 13.01.2010 r., 21:07
Gwoździu nie mający nic wspól (bowiem tak mi się wyświetla twój nickname) witam Cię serdecznie na mym blogu. Fajno, że lubisz muzykę, choć któż tak naprawdę jej nie lubi?! Dzięki za komentarze - chyba posiadamy wspólne korzenie (jeżeli chodzi o muzykę rzecz jasna). Komentarze możesz sadzić nie tylko co do muzyki. Niemedyczne opinie na temat medyków też są ważne. Nie zawsze bowiem my medycy jesteśmy w stanie postawić się w roli pacjenta...
gwóźdż nie mający nic wspól 13.01.2010 r., 20:22
z przyjemnoscia czyta sie Twoje wpisy o muzyce, więc poniekąd wywołana do tablicy skomentuję. Wolę Talk Talk głównie z powodu słyszalnej przestrzeni lat 90-tych, no i głębokiego głosu wokalisty, a pani Gwen Stefani trochę mnie denerwuje (właściwie bez istotnego powodu). Ale cenię ją za fantastyczny kawałek: "What you wait...what you waiting for". Jest też parę innych utworów noszących tytuł "it’s my life", ale to już zupełnie inny temat :) A...no i może tym razem sypną się komenty!

Dodawanie komentarza