magia świąt?
2009-12-20 00:18:34
Podyżurowe zmęczenie nie miało szans szybko minąć. Niestety w drodze do domu konieczne było wykonanie niezbędnych sprawunków, co w dniu dzisiejszym (przypominam - ostatni weekend przedświąteczny) nie było wcale sprawą łatwą. Setki ludzi skutecznie uniemożliwiły mi zrobienie szybkich zakupów, choć dziś wcale nie były wielkie. Przed każdym punktem handlowym ryneczku na którym dokonuję zwykle zakupów (targowisku jak kto woli) kłębił się tłum kolejkowiczów kupujących już tony żywności. He, he, he - mówią że kryzys panuje. Wszędzie, tylko nie w Polsce. Zresztą patrząc na przeszłe (odbywane w naprawdę w kryzysowych czasach) bożonarodzeniowe świętowanie wyglądało to podobnie. Niby nikt nie ma kasy, niby wszyscy biedni, ale w święta stoły uginały się od wszelkiego rodzaju rarytasów. Nie na darmo mówi się, że Polak potrafi. Niestety często w myśl drugiego znanego przysłowia - zastaw się, a postaw się. W każdym razie drobne podyżurowe sprawunki zajęły mi raptem jakieś 2,5 godziny i w domu znalazłem się tuż przed południem - w sam raz na zjedzenie porannego posiłku :)))
A mówią że święta mają magiczną moc. Po części to prawda - w niewiarygodny wręcz sposób znikają z portfela pieniądze przy nieobecności w pobliżu prestidigitatora, na którego można by zrzucić całą winę niedostatków finansowych. Niestety magia świąt dość dawno już zniknęła. I choć nie żałuję, że obecnie można kupić wszystko i wszędzie, to wspomniawszy te naprawdę odległe już w mej pamięci Święta Bożego Narodzenia, czuję pewien niedosyt obecnych czasów. Czym bowiem dzień powszedni różni się od świątecznego? Poza nazwą, to chyba niczym. Wszelkiego rodzaju luksusy są dziś na wyciągnięcie ręki. Oczywiście - trzeba za nie zapłacić, ale zdobycie egzotycznych owoców, lepszych gatunków wędlin, luksusowych słodyczy, alkoholi, czy wyszukanie ciekawych prezentów nie stanowi w chwili obecnej problemu. A że dostępne są na co dzień, nie stanowią już takiej atrakcji jak kiedyś...
A jak było kiedyś? Kiedyś święta wyczekiwane były właśnie z tych powodów. Na co dzień poza kurzem na sklepowych półkach nie było niczego. Jednak w okresie świątecznym "władza ludowa" mimo wszystko starała się zapewnić dopływ "ekskluzywnych" jak na owe czasy towarów. Czekało się na informację w mediach o płynących z Kuby statkach z bananami i pomarańczami. Unoszący się w domu zapach świeżo obranej pomarańczy przemawiał wręcz za nadchodzącymi świętami. A i z żarciem nie było tak źle. Wędliny takie jak szynka, polędwica i baleron (kiedyś uważane za luksusowe) "rzucane" były do sklepów mięsno-wędliniarskich i (o dziwo) nie spotkałem się z tym, by ktoś w święta tego gatunku wędliny nie dostał. Nie wiem co prawda jakim sumptem do tego dochodziło, ale w odwiedzanych przez mnie w bożonarodzeniowy czas domach, ten produkt spożywczy pokazywał się na stawianych przez gospodarzy półmiskach. Jako dziecko czekałem na ekstra programy telewizyjne - tylko w święta mogłem niemalże do woli napatrzeć się na kaczora Donalda, myszkę Miki, psa Pluto i inne wytwory disneyowskich rysowników. A i "lepsze" filmy dla dorosłej widowni także gościły na ekranach. No i oczywiście prezenty. W trakcie roku nie było (poza urodzinami, imieninami, czy dniem dziecka) okazji do otrzymywania "giftów". To w Święta Bożego Narodzenia jakiś facet o pseudonimie Mikołaj wrzucał pod choinkę paczkę z podarkiem o którym marzyło się przez cały rok. I najczęściej właśnie ta (!) wymarzona zabawka znajdowana była w świątecznym prezencie. I to była prawdziwa magia świąt!
Dziś kultywujemy tradycję, bo tak trzeba, lecz opisywana wyżej magia bezpowrotnie chyba uleciała. Zwłaszcza że tuż po pierwszym listopada zaczyna się w sklepach "przedświąteczna gorączka" - znaczy się okres największych dla handlowców żniw. Zmęczeni prawie dwumiesięczną bożonarodzeniową szopką nie jesteśmy już w stanie cieszyć się z racji nadchodzących świąt.
Zwłaszcza, że poza niezbędnymi (czytaj wielogodzinnymi) sprawunkami, trzeba dokonać corocznego maksi sprzątania, w trakcie którego okazuje się, że połowa upakowanych w szafach rzeczy jest niepotrzebnie w nich przetrzymywana... Może to jest właśnie magia świąt? :)))
