lepiej...
2009-12-07 21:50:42
...powinno mi być po tych kilku dniach na "chorobowym". Ale wcale tak nie jest.
Obstawiony jestem baterią leków, które łykam systematycznie (jako podstawa kapsułki Oseltamivirum, jako dodatek tabletki z Dexbrompheniramini maleas+Pseudoephedrini sulfas, jako wspomaganie drażetki z Acidum ascorbicum+Rutosidum, obrzydliwe Fusafunginum, syropek z Guaifenesinum, płukanka do gardła z Natrii benzoas+Natrii tetraboras+Mentholum, okresowo niestety było w użyciu Ibuprofenum). Stosuję nazewnictwo międzynarodowe by nie być posądzonym o kryptoreklamę:)))
A tak poza tym ciekawie byłoby poruszać się wśród leków w ten właśnie sposób. Nazwa międzynarodowa na receptę, a o preparat niech martwi się farmaceuta. Ileż zarzutów wobec lekarzy nie miałoby uzasadnienia...
Tak, czy siak pomimo leczenia nie jest lepiej. No może nie do końca, spojrzawszy na to obiektywnie to nie mam już gorączki (obecnie termometr ledwie dobija 34 stopni Celsjusza), gardło przestało nieco boleć, chrypka z rana i z wieczora jest (ale nie barytonowo-basowa), mięśnie, głowa i skóra już nie bolą. Właściwie powinienem się cieszyć - prawie zdrowy. "Prawie" niestety robi różnicę. Bowiem przejście do kuchni, zrobienie herbaty i powrót do sypialni powodują wystąpienie lekkiej zadyszki i oblanie się potem tak intensywnie, jakbym przebiegł maraton a nie przeszedł te parę metrów. Słabo, słabo, słabo...
Dawno mnie taka franca nie dorwała. Powiem jeszcze inaczej - nigdy mnie taka franca nie dorwała. Choroba zwykle nie stanowiła problemu. Gorączka, kaszel, chrypa, czy uczucie rozbicia - ileż to razy bywałem w pracy z takimi objawami. Ileż razy z takimi objawami dyżurowałem! Nie zliczę.
Teraz jednak "świństwo" jakieś "grypowe" mnie dorwać musiało. Muszę zrobić sobie test na A/H1N1. Brat Wacław ma załatwić, więc jak się trochę lepiej poczuję to sobie zrobię. Tylko czy warto? Po przechorowaniu? Chyba, że dla wiadomości otoczenia. Jak ktoś będzie leżał i kwiczał (jak ja niedawno) to testu już nie trzeba będzie robić :)))
Na dobranoc coś bardziej ambitnego niż Szymon Wydra i Kenny G.
Miło, że martwią się o mnie znajomi. I szefostwo też!!! Telefony (nawet te budzące z drzemki) dają dodatkowy zastrzyk energii. I chce się już wracać do pracy. Ale jakby to powiedzieli sąsiedzi zza wschodniej granicy - У меня нет сил !!!
