what a wonderful world...
2009-11-26 00:01:16
Ostatnie moje posty trąciły trochę depresyjno-melancholijną nutą. Bo życie niestety pisze scenariusze, do których grafomania "autorów popularnych seriali" się nie umywa.
I nie chodzi mi tylko o niedawną śmierć mego kuzyna, bo jest on tylko jedną z ogromnej rzeszy ofiar wypadków drogowych. Tylko w Polsce ginie w nich ponad 5 tysięcy osób rocznie. W skali światowej jest to już 1200000 (tak, nie mylę się, słownie: jeden milion dwieście tysięcy) zgonów, a liczba osób które odniosły w trakcie wypadku obrażenia zbliża się do 50 milionów.
Ale nie chcę znów o śmierci. Bowiem przemyślenia ostatnich dni przeprowadziły mnie od MEMENTO MORI przez FORTUNA CAECA EST i VIVE MEMOR, QUAM SIS AEVI BREVIS do CARPE DIEM. A jak żyć chwilą, to tylko wtedy gdy uzna się że świat wokół nie jest zły. I choć w życiu piękne są tylko chwile jak stara się przekonać Rysiek Riedel, to zaraz dodaje, że "dlatego czasem warto żyć!", bo tak naprawdę "życie to ja i ty, ten ptak, to drzewo i kwiat"...
I choć powyższa muza to tylko cover z saksofonem w tle, to przesłanie Louisa Armstronga jest proste jak tekst, którym jest napisane. I jak się tak przyjrzeć bliżej słowom, to jasno widać że: "życie to ja i ty, ten ptak, to drzewo i kwiat"...
"I see trees of green, red roses too
I see them bloom for me and you
And I think to myself, what a wonderful world
I see skies of blue and clouds of white
The bright blessed day, the dark sacred night
And I think to myself, what a wonderful world
The colours of the rainbow, so pretty in the sky
Are also on the faces of people going by
I see friends shakin’ hands, sayin’ "How do you do?"
They’re really saying "I love you"
I hear babies cryin’, I watch them grow
They’ll learn much more than I’ll ever know
And I think to myself, what a wonderful world
Yes, I think to myself, what a wonderful world"
