carpe diem
2009-11-22 22:32:46
Wydarzenia takie jak chociażby wczorajsze zmusza człowieka do refleksji. Ogólnie pojętej refleksji, choć ta związana z sensem życia wysuwa się na plan pierwszy.
Spotkanie z rodziną także zmusza do refleksji. Często są to osoby dawno nie widziane (zwłaszcza z tzw dalszej rodziny), czasem są to osoby z którymi z jakichś tam powodów (często pokoleniowej zapyziałości) nie chcieliśmy się spotykać, a czasem wręcz ich unikaliśmy.
Śmierć nie jest dla mnie czymś obcym. Jest wpisana w zawód, który wykonuję. Nieuleczalnie chore osoby stanowią czasem 1/3 ogólnej liczby pacjentów oddziału, w którym pracuję - tak niestety wygląda większość oddziałów internistycznych w Polsce - więc zgon pacjenta, zwłaszcza z chorobą, która nie poddaje się leczeniu, nie jest czymś niespodziewanym. I my (jako lekarze) przechodzimy nad tym do porządku dziennego. Z boku może się to wydawać "znieczulicą", ale inaczej się nie da. Gdybyśmy każdą śmierć pacjenta przeżywali tak jak zgon osoby bliskiej, nasz umysł chyba w krótkim czasie doprowadziłby nas do obłędu. Jest to poniekąd pewien rodzaj testu, sprawdzający czy ktoś się nadaje do zawodu, czy nie. Zwłaszcza do pracy w oddziale szpitalnym.
Ale nie o tym chciałem. Śmierć nie jest mi obca. Śmierć w wydaniu szpitalnym. Stare, często nieuleczalnie chore osoby - ich zgon jest często "wybawieniem" od ziemskich cierpień. Przynosi ulgę i samym chorym, często też ich rodzinom. Jest to śmierć niechciana, ale w jakiś sposób "oczekiwana".
Śmierć w wydaniu "nieoczekiwanym" jest ciosem, który niejednego już powalił - niedawny przykład bramkarza reprezentacji Niemiec Roberta Enke, który straciwszy córkę, będąc pomimo terapii w ciągłej depresji po jej śmierci, popełnił samobójstwo w trzy lata po zgonie tejże ukochanej córki, bo nie mógł się z tą "nieoczekiwaną" stratą pogodzić.
Stąd moje przemyślenia co do życia ziemskiego: CARPE DIEM, CARPE DIEM, CARPE DIEM.
Po trzykroć, po jego wielokrotność i jeszcze więcej. Trzeba wyrwać z życia co tylko się da, bo każda minuta tak naprawdę jest nam darowana. I - to najbardziej sprawiedliwa strona życia - MEMENTO MORI, więc postępuj tak wobec Innych, jakbyś chciał żeby Inni postępowali wobec Ciebie. A może się wtedy okazać, że szacunek wobec Twojej osoby przełoży się na liczbę osób na Twym pogrzebie.
CARPE DIEM bo MEMENTO MORI. Właściwie staram się tak postępować od dawna. Ale wydarzenia takie jak wczorajsze jeszcze bardziej mnie do tego skłaniają :)
